Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
702 posty 34 komentarze

PISZĘ PRAWDĘ

Aleszuma - Po prostu zwykły człowiek

MUCHA PLUJKA W PARLAMENCIE RP Z TUSKIEM W TLE

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

STEFAN KONSTANTY MYSZKIEWICZ-NIESIOŁOWSKI TW "LEPOLD" ZDRADZIŁ SB SWOICH KOLEGÓW Z ORGANIZACJI KONSPIRACYJNEJ "RUCH" W TYM SWOJEGO BRATA, NARZECZONĄ I ANDRZEJA CZUMĘ

MUCHA PLUJKA W PARLAMENCIE RP Z TUSKIEM W TLE

Twardy dysk Platformy Obywatelskiej przemówił:

"ACTA jest bardzo dobre. Będę głosował za ACTA, jak tylko pojawi się w parlamencie"
"Ci młodzi ludzie nic nie rozumieją, demonstrują z symbolami polski podziemnej. Ludzie ginęli na gestapo, w Oświęcimiu ginęli pod tymi symbolami! Jeśli ktoś w takiej sprawie wynosi symbole Polski Podziemnej  to jest idiotą i nie należy z nim w ogóle dyskutować”.

Tak STEFAN KONSTANTY MYSZKIEWICZ-NIESIOŁOWSKI TAJNY WSPÓŁPRACOWNIK Służby Bezpieczeństwa zarejestrowany w 1971 roku przez Wydz. III KWMO w Łodzi jako Tajny Współpracownik - ksywa „Leopold” podsumował ograniczenie naszej wolności  haniebnym aktem prawnym „ACTA”, zdradziecko, bez konsultacji z narodem, po kryjomu podpisanym z upoważnienia Tuska, przez ambasadora polskiego w Tokio w dniu 26 stycznia 2012 roku.

Panie belfer od robaków, niech się Pan odpieprzy od symboli narodowych. Pan jest ich antysymbolem. Polskę Podziemną Pan zdradził w Urzędzie Bezpieczeństwa PRL. Zdradził Pan Organizację Podziemną „Ruch” wydając ich członków w łapska agentury bolszewickiej. Nie oszczędził Pan w tym akcie zdrady nawet swojej ówczesnej narzeczonej!

Pan jeszcze dzisiaj śmie porównywać symbole Polski Podziemnej, symbole Polskiej Wolności, Symbole Żołnierzy Wyklętych, Symbol Walczącej Warszawy do „idiotów” walczących o swoją wolność w Internecie. Hańba Panu i takim jak Pan.

Panie Hańba! Polska młodzież dawała już niejednokrotnie przykład odwagi w szlachetnej służbie dla Niepodległej. Tak będzie i teraz. Ze szlachetną młodzieżą polską Pan nie wygra! Nie wygrają też Panu podobni Panie Hańba!

Młodzież polska już dała odpowiedź na „ACTA” bezprawia. To jest  triumf Młodzieży Polskiej nad przemocą i agenturą wewnętrzną i zewnętrzną. „Nie będzie…pluł na w twarz”- słowa Roty to dla młodzieży!!! I dla nas starszych również!


Wydał Pan w ręce SB członków opozycyjnej organizacji „Ruch” i zarobaczył Polaków. Smród od Pana rozchodzi się wszędzie!!!
 Na początku lat 90 Stefan Niesiołowski, jedna z ikon Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego, uważany był obok Marka Jurka czy Jana Łopuszańskiego za jednego z najbardziej radykalnych polityków prawicy walczących o powrót Polski do państwa katolickiego, w którym przestrzegane będą zasady Dekalogu. Był też zagorzałym zwolennikiem lustracji, broniąc w 1992 r. przed atakami rząd Jana Olszewskiego, także w dniu obalenia gabinetu przez Sejm.
Za obecnym posłem Platformy Obywatelskiej ciągnęła się aura opozycyjności - działalności w "Ruchu", organizacji założonej w latach 60 przez Niesiołowskiego, Andrzeja Czumę i Emila Morgiewicza. Innymi liderami tej liczącej według niektórych źródeł ponad 100 osób struktury byli jeszcze Marian Gołębiewski i Benedykt Czuma. "Ruch" miał zdecydowanie antykomunistyczny charakter. Pokazywały to m.in. zapisy deklaracji programowej "Mijają lata", której autorami byli Andrzej Czuma, Morgiewicz i Niesiołowski. Odrzucono w niej Polskę Ludową jako legalne państwo polskie. "Ruch"  za błędne uznawał działanie na rzecz demokratyzacji i reformowania PRL, uważając, że dopiero na jej gruzach można zbudować w pełni niepodległe państwo, niezależne od Związku Sowieckiego i przestrzegające praw człowieka.
Jedną ze spektakularnych akcji miało być spalenie Muzeum Lenina w Poroninie. Pomysłodawcą był właśnie Niesiołowski. Do akcji nie doszło, gdyż organizacja została namierzona przez bezpiekę, która aresztowała kierownictwo "Ruchu". Po przesłuchaniach i śledztwie zapadły wysokie wyroki. Niesiołowski dostał 7 lat i do dziś otacza go nimb odważnego opozycjonisty Tymczasem prawda jest inna...
Sprawa procesu "Ruchu" z roku 1970 nie wracałaby dzisiaj jak bumerang, gdyby nie artykuł Niesiołowskiego pt.: " Niepodległość, demokracja, antykomunizm ", który ukazał się w 26 numerze tygodnika "Ozon" z 2006 r. Wywołał on gwałtowny sprzeciw Elżbiety Królikowskiej -Nagrodzkiej, dziennikarki mieszkającej obecnie w Wielkiej Brytanii. W obszernym sprostowaniu wysłanym na ręce redaktora naczelnego "Ozonu" Grzegorza Górnego naświetliła przekłamania Niesiołowskiego.
Najbardziej istotne jest to, że ujawniła fakt kolaboracji współzałożyciela "Ruchu" z MSW podczas śledztwa. Królikowska, która wówczas była narzeczoną Niesiołowskiego, w 2003 roku uzyskała od Instytutu Pamięci Narodowej status osoby pokrzywdzonej, a w konsekwencji dostęp do materiałów archiwalnych MSW. Wynika z nich, że Niesiołowski sypał aresztowanych, ujawniając informacje o organizacji, choć jedynym przyjętym przez opozycjonistów sposobem postępowania po aresztowaniu miała być odmowa składania zeznań i zaprzeczanie działalności w "Ruchu".
    Królikowska zastosowała się do tych reguł. Zaprzeczała wszelkim związkom z "Ruchem". Fragment protokołu z jej przesłuchania z 30 czerwca 1970 r.:
"Przez cały okres trwania znajomości Stefan Niesiołowski nigdy nie proponował mi wstąpienia do tajnej organizacji. Nigdy też nie informował mnie, że taka organizacja istnieje. Pozostałe osoby których nazwiska występują w moich protokołach przesłuchania również ani nie informowały mnie o istnieniu tajnej organizacji, ani też nie żądały ode mnie środków finansowych na cele takiej organizacji.
Tu następuje najbardziej istotna część protokołu:
W tym miejscu podejrzanej okazano protokół przesłuchania podejrzanego Stefana Niesiołowskiego z dnia 29 czerwca 1970 r. i podejrzana oświadczyła, że rozpoznaje charakter pisma swojego narzeczonego oraz jego podpis po czym zapoznała się z treścią protokołu.
Narzeczony ją wsypał bez mrugnięcia okiem. Fragment protokołu z przesłuchania Niesiołowskiego z 29 czerwca 1970 r. [przesłuchujący - kpt. mgr Leonard Rybacki]:
"Pragnę jeszcze wyjaśnić, że pozyskałem, wiosną l969 roku jako członka naszej nielegalnej organizacji również Elżbietę Nagrodzką, zam. w Łodzi przy ul. Bydgoskiej 30 m.39. Nagrodzką zorientowałem kto jest członkiem organizacji na terenie Łodzi oraz poznałem z Andrzejem Czumą z Warszawy. Wiadomym mi jest, że Nagrodzka miała wziąć udział w akcji podpalenia muzeum Lenina w Poroninie".
Zeznanie Niesiołowskiego dotyczące narzeczonej to nie jedyny dowód współpracy z MSW podczas śledztwa. Z protokołów z przesłuchań, znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej (nr sprawy II 3 Ds. 25/70, tom VI, strona 11 ? 11) dowiadujemy się, że por. Dariusz Borowczyk z KM MO w Łodzi zanotował 20 czerwca 1970 r. o, godz.15.10, że Stefan Myszkiewicz Niesiołowski przyznaje się do tego że istniał ,,Ruch", że był organizacją konspiracyjną. Twierdzi, że nie było przywódców.
    To dopiero początek. Z protokołów z przesłuchań, znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej (nr sprawy II 3 Ds. 25170, tom VI, strona 11 -76) wynika już, że prominent PO zdradzał wszystkich naokoło:
21 czerwca 1970r. Niesiołowski wymienia podczas przesłuchania nazwiska swojego brata Marka, Andrzeja i Benedykta Czumów, Andrzeja Woźnickiego.
25 czerwca 1970 r. Niesiołowski rozszyfrowuje kto kryje się pod pseudonimami, m.in. "Emil" [Emil Morgiewicz], "Jurek" [Benedykt Czuma]. Sam zaprzecza swojej przynależności do "Ruchu" i współredagowania "Biuletynu".
28 czerwca 1970 r. kaja się na całej linii:
„(…)wyjaśnienia, jakie wówczas  składałem odnośnie mojej przynależności i działalności w nielegalnym związku, częściowo były nieprawdziwe(..). Pragnę dziś wyjaśnić udział w nielegalnej organizacji w sposób szczery i zgodny z prawdą”- [fragment protokołu z przesłuchania; godz. 8.40, przesłuchujący kpt. mgr Leonard Rybacki z Biura Śledczego MSW w Warszawie).
 1 lipca 1970 r. Niesiołowski, wymieniając z nazwiska Andrzeja Czumę, ujawnia, że był bardzo aktywnym członkiem naszego Ruchu i inicjatorem rożnych akcji.
11 lipca 1970 r. mówi:
„Pragnę uzupełnić oraz sprostować pewne wyjaśnienia jakie złożyłem do protokołów w czasie poprzednich przesłuchań na temat podjętej przez nasz Ruch akcji spalenia muzeum Lenina w Poroninie. Celowo zatajałem pewne fakty, ażeby uchronić niektóre osoby od odpowiedzialności karnej. Dziś całkowicie zrozumiałem swoje niewłaściwe stanowisko w tej kwestii i dlatego pragnę, tak jak i w innych sprawach, mówić tylko szczerą prawdę”.
 Królikowska-Nagrodzka tak m.in. pisała do "Ozonu":
„Stefan Niesiołowski zbudował swoją pozycję polityka oraz image nieugiętego herosa na kłamstwie. Załamał się już pierwszego dnia śledztwa i sypał nas, swojego brata Marka, przyjaciół Andrzeja i Benedykta Czumów i mnie, swoją narzeczoną od pierwszego przesłuchania! Podczas gdy ja, kobieta i szeregowy członek organizacji przez wiele dni śledztwa twierdziłam, że ,,nic nie wiem o Ruchu" "Stefan Niesiołowski nie wprowadzał mnie do żadnej organizacji", znałam Czumów wyłącznie towarzysko", on - mężczyzna i jeden z przywódców, sypał nas od pierwszego przesłuchania nie szczędząc detali.
Kiedy po wielu dniach przesłuchań  kolejny raz zaprzeczyłam, że istnieje "Ruch", śledczy pokazał mi protokół  podpisany ręką Niesiołowskiego, w którym podaje szczegóły mojej działalności. Dostałam wtedy parę innych protokołów zeznań kolegów, z których wynikało, że Wojciech Mantaj zaczął zeznawać już 22.VI, Marek Niesiołowski 25.VI, a Benedykt Czuma - 28.VI. Dla pikanterii dodam, że na podobną okoliczność "Ruch" zalecał bezwarunkowe milczenie i ja miałam odwagę się do tego zalecenia zastosować. Załamanie Stefana i paru innych kolegów przeżyłam boleśnie. Wyobrażałam sobie idealistycznie, a może naiwnie, że jeśli wszyscy będą milczeli SB będzie musiała nas wypuścić. Przecież jeszcze wtedy nie wiedziałam, że miała wtyczki i sporo informacji o grupie. W tym samym czasie otrzymywałam od Stefana listy z propozycją "ślubu w więziennej kaplicy": Co za hipokryzja. W furii napisałam list, w którym nazwalam Niesiołowskiego i tych którzy sypali tchórzami i zdrajcami”.
Na początku lat 90. Niesiołowski negatywnie, odnosił się do postawy Królikowskiej - Nagrodzkiej w śledztwie sugerując, że współpracowała ona z SB.
Nagrodzka w reakcji natychmiast skontaktowała się z adwokatem Karolem Głogowskim, w PRL wieloletnim działaczem opozycyjnym. Ten zażądał od Niesiołowskiego przeprosin za pomówienie, w przeciwnym wypadku zapowiedział skierowanie sprawy na drogę sądową. Niesiołowski najpierw wyparł się wszystkiego, a następnie przeprosił Nagrodzką w obecności adwokata i 9 listopada 1992 r. podpisał oświadczenie o treści:
„Oświadczam, że cofam słowa wypowiedziane w dniu 1 stycznia 1992 r. w Muzeum Kinematografii w Łodzi m.in. wobec małżeństwa Teresy i Bogusława Kobierskich a dotyczące p. Elżbiety Królikowskiej. którą przepraszam.
    Mając powyższe na uwadze zobowiązuję się równocześnie do usunięcia z mojej książki p.t. „Wysoki brzeg” fragmentów odnoszących się do "Agnieszki" które mogą być kojarzone z osobą p. Elżbiety Królikowskiej a nadto w przyszłości powstrzymywać się od wypowiedzi na temat p. Elżbiety Królikowskiej w kontekście wspomnianej sprawy.
    Tytułem dania moralnej satysfakcji zobowiązuję się wpłacić kwotę dwa i pół mil. zł. na „Dom Samotnej Matki” w okresie dwóch miesięcy od daty podpisania niniejszego oświadczenia”.
Powyższe fakty pozwalają zrozumieć, dlaczego PiS nie chciał specjalisty od robaków na swoich listach wyborczych.... I dlaczego senator PO, stając w jednym szeregu z Polsatem, Gazetą Wyborczą, TOK FM, Radiem Zet, TVN, TVN24 stal się pierwszym antydekomunizacyjnym agenturalnym pałkarzem Platformy Obywatelskiej.
Poseł Stefan Niesiołowski – TW „Leopold” tak długo zbierał muchy – plujki, aż sam się upodobnił do jednej z nich. Za to opluwanie i antypolską działalność otrzymał od Tuska –ksywa „polskość to nienormalność” awans na wicemarszałka Sejmu RP, podobnie zresztą jak doktor śmierć Ewa Kopacz.  Można wręcz „podziwiać hojność” jego robaczywych i podłych wyzwisk skierowanych pod rozmaitymi adresami. A co na to Parlament. Bije brawo!!! Z równa furią atakuje Kościół, jak i Radio Maryja i wszystkich przeciwników politycznych – ordynarnie – po chamsku – przynosząc wstyd nam Polakom. W kuluarach powiedział „każda partia dobra, byle dojść do rządów”!
Źródła:
Andrzej Echolette
05.12.2006r.
Nasza Polska
                ALEKSANDER SZUMAŃSKI
                                                                                    
   




 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930