Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
688 postów 34 komentarze

PISZĘ PRAWDĘ

Aleszuma - Po prostu zwykły człowiek

ŻYDOWSCY AGENCI GESTAPO I SB W KRAKOWIE

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ZBRODNI ŻYDOWSKIE W GETTACH I Z SB

 

ŻYDOWSCY AGENCI GESTAPO I SB W KRAKOWIE

 

Wkroczenie w dniu 6 września 1939 roku wojsk niemieckich do Krakowa zapoczątkowało trwającą do 18 stycznia 1945 roku niemiecką okupację miasta. Do momentu utworzenia Generalnego Gubernatorstwa dla zajętych obszarów polskich (GG) w dniu 26 października 1939 roku, Kraków i jego mieszkańcy podporządkowani byli rygorom stanu wojennego i zarządu wprowadzonego przez okupacyjne władze wojskowe. Z chwilą przybycia do Krakowa Hansa Franka i objęcia przez niego urzędu Generalnego Gubernatora, Kraków zaczął pełnić funkcję stołecznego miasta w Generalnej Guberni oraz siedziby władz wojskowych i cywilnych. Frank miał z okupowanych ziem polskich uczynić prowincję, którą należało bezlitośnie wyeksploatować, czyniąc z niej rumowisko pod względem gospodarczym, społecznym, kulturalnym i politycznym. W myśl wytycznych Adolfa Hitlera GG miała stać się przede wszystkim rezerwuarem taniej siły roboczej. Tak wytyczone cele III Rzesza realizowała na okupowanych obszarach, a Frank i jego administracja szczególnie w Krakowie dążyli by stał się on godny miana „Uhr, deutsche Stadt Krakau”. W obronie narodowych imponderabiliów krakowianie prowadzili walkę wszelkimi możliwym sposobami i przy użyciu różnorodnych form. Zwalczano zatem Niemców i ich zarządzenia stosując bierny opór w ramach istniejących za zgodą władz niemieckich organizacji, podejmując czynną walkę w strukturach konspiracyjnych stworzonych przez Polskie Podziemie oraz w oparciu o spontaniczne patriotyczne zachowania krakowian, które nie mogą zostać ujęte w żadne ramy organizacyjne. Krakowianie, zrzeszeni w strukturach Polskiego Państwa Podziemnego, jak i niezrzeszeni, dokonywali różnych aktów samoobronnych, czy też sabotażowych wymierzonych w okupanta. Dla przykładu: zostało obrzucone granatami wnętrze krakowskiej kawiarni Cyganeria „nur für Deutsche” w wyniku czego zginęło wg. różnych szacunków od 7 do 10 niemieckich oficerów (w tej samej akcji uczestnicy rozwiesili flagi polskie na mostach i złożyli kwiaty pod pomnikiem Mickiewicza na krakowskim rynku.

Nieznana jest akcja Polskiego Podziemia na ul. Kopernika w Krakowie, gdzie został ostrzelany samochód Gestapo w wyniku którego zginęło kilku gestapowców, ale niestety zostało rannych trzech zamachowców, dwóch z nich ujęto i zastrzelono na miejscu, jeden uciekł, znany mi Kazimierz Dziadzic, syn bohaterskiej rodziny Dziadziców zamieszkałych przy ul. Zyblikiewicza 5 IV klatka schodowa (gmach PKO) w Krakowie. Dziadzicowie znani byli z udzielania schronienia Żydom.

Józefa Dziadzicowa z siostrą Genowefą i córką Lusią zostały wywiezione do niemieckiego obozu zagłady, ale przeżyły wojnę. Zamachowiec z ul. Kopernika Kazimierz Dziadzic był przechowywany i leczony na strychu ul. Zyblikiewicza 5 w Krakowie przez moją matkę. Po wojnie Kazimierz Dziadzic został skazany przez bierutowski sąd na 5 lat więzienia za nielegalne posiadanie broni i przynależność do AK. W Krakowie w latach 1939 - 1944 komendantem granatowej policji był major Franciszek Marian Erchardt, przedwojenny oficer lwowskiej „dwójki”(kontrwywiadu polskiego).

Erchardt piastował wysoką oficerską funkcję w AK. Mieszkał przy ul. św. Gertrudy 2 w Krakowie, współpracował w zamieszkałym tam Adamem Korpakiem i jego matką Heleną Korpakową. W mieszkaniu tym udzielali oni przejściowego schronienia Żydom, najczęściej zbiegłym z krakowskiego getta i współpracowali z „Żegotą” (Radą Pomocy Żydom). Oglądałem udostępnione mi przez moją matkę fałszywe kennkarty (niemieckie dowody osobiste), jak również autentyczne metryki chrztu rzym. – kat. wydawane przez polskich kapłanów z Krakowa i ze Lwowa „dopasowane” do fałszywych dowodów tożsamości. Pełna dokumentacja dla ukrywających się Żydów na „aryjskich papierach” wydawana była przez „Żegotę”, staraniem m.in. wspomnianego Erchardta, Adama Korpaka, Helenę Korpakową i  zbiegłego z krakowskiego getta bohaterskiego Żyda prof. Juliana Aleksandrowicza – „Dra Twardego”.

W okupowanym przez Niemców Krakowie ukazywał się dziennik „Goniec Krakowski”. Na początku 1943 roku na ostatniej stronie tej gazety ukazał się wiersz którego pierwsze litery następujących po sobie wersów stwarzały hasło: „Polacy Sikorski działa”. Nieznany jest autor utworu i pomysłu, ani nazwiska bohaterskich drukarzy z krakowskiego gmachu przy ul. Wielopole, natomiast wiem, iż pomysłodawcą tego druku był major granatowej policji Franciszek Marian Erchardt. Numer tej gazety znajduje się niewątpliwie w archiwum krakowskiego „Dziennika Polskiego”.

Podstawową formą walki z okupantem niemieckim podjętą przez społeczeństwo Krakowa była akcja czynna prowadzona przez podziemie. Już od pierwszych dni po wkroczeniu oddziałów niemieckich i pojawieniu się administracji okupanta, zaczęły powstawać organizacje konspiracyjne, stawiające sobie za cel walkę „z nowymi porządkami” wprowadzanymi przez agresorów. W Krakowie walkę prowadzono wszelkimi dostępnymi metodami: od sabotażu, bojkotu, poprzez propagandę, do walki zbrojnej włącznie. Kraków – przed wojną centrum polskiej kultury i nauki, siedziba Dowództwa Okręgu Korpusu - dysponował zarówno tradycjami wojskowymi i zapleczem intelektualnym zdolnym podjąć ciężar tworzenia, prowadzenia i kierowania konspiracyjnymi strukturami odradzającego się na emigracji i w podziemiu państwa polskiego. Tworzyły się zatem w Krakowie konspiracyjne organizacje wojskowe: powstające na bazie przedwojennych partii politycznych oraz pozostające poza tymi strukturami partyjnymi. Partie w oparciu o swe „wojskówki” obok walki zbrojnej z okupantem chciały w podziemiu realizować również cele partyjno-polityczne.

Do końca grudnia 1939 roku na terenie Krakowa podjęły działalność konspiracyjną, m.in.: Polska Organizacja Bojowa (POB), Tajna Armia Polska (TAP), Unia, Związek Czynu Zbrojnego (ZCZ), Wojskowa Organizacja Krakowa (WOK), „Racławice”. Wszystkie one włączyły się w struktury ZWZ bezpośrednio lub etapami, tak jak POB, która weszła najpierw w skład Wojskowej Organizacji Wolności „Znak”, by w styczniu 1943 roku ostatecznie podporządkować się AK. Hasłem do rozpoczęcia „podporządkowania” konspiracji w Krakowie były wytyczne gen. M. Karaszewicz-Tokarzewskiego i misja mjr Feliksa Ankersteina „Olgierda” (b. z-cy szefa Wydziału Specjalnego Oddziału II Sztabu Głównego WP) przybyłego 7 listopada 1939 roku do Krakowa. Przywiózł on ogólne wytyczne dla dywersji w Kraju, które stały się podstawą do procesu ujednolicenia organizacji konspiracyjnych i koordynowania działań przeciw okupantowi. Jednak wiele organizacji konspiracyjnych wojskowych znalazło się poza tym procesem mniej lub bardziej z własnego wyboru, tworząc kolejne struktury podziemne. Powstała w grudniu 1940 roku Komenda Obrońców Polski utworzyła inspektorat obejmujący działaniem obszar GG z czterema okręgami (krakowski, kielecki, lubelski i warszawski). Nie zdołała rozwinąć jednak szerszej działalności. Natomiast Wojskowa Grupa Nadwiślańska, założona w maju 1940 roku przez Tadeusza Fedorowicza „Ran” i Jana Kubina organizacyjnie podporządkowała się w lutym 1941 roku Wojskowej Służbie Ochrony Powstania (WSOP), zachowując jednak pełną autonomię. W 1942 roku formacja ta przekształciła się w Zbrojne Pogotowie Narodu (ZPN). Komendantem Okręgu Kraków ZPN po wcieleniu Wojskowej Grupy Nadwiślańskiej (WGW) został Jan Kubin „Jasio”. (dotychczasowy d-ca Wojskowej Grupy Nadwiślańskiej), natomiast, komendantem miasta Krakowa z ramienia ZPN, został kpt. „Orlik”.

 

GESTAPO

 

Kto pierwszy posłużył się nazwą: Gestapo?

Hans Berndt Gisevius, niedoszły szef tego urzędu w Prusach twierdzi, że uczynił to na początku lat trzydziestych urzędnik pocztowy w Berlinie. W celu ułatwienia sobie pracy nad korespondencją służbową dokonał praktycznego skrótu nazwy Ge/ heime / Sta / ats / po / lizei - Tajnej Policji Państwowej.

Nikt wtedy zapewne nie przeczuwał, że formacja ta ogarnie wkrótce Europę i stanie się najostrzejszym narzędziem hitlerowskiego ludobójstwa, a Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze, osądzający po wojnie hitlerowskich paladynów, uzna Gestapo za organizację zbrodniczą, rejestr jego zbrodni zaś określi słowami: "wygląda tak, jakby układała go ręka szatana".

Kiedy Gestapo powstawało, w Niemczech naziści sięgali już po władzę, wkraczali na arenę dziejową Niemiec, swej "tysiącletniej Rzeszy". Ale historia nazizmu niemieckiego zaczęła się już o wiele wcześniej, wraz z powstaniem partii NSDAP w 1919 roku, aby poprzez walkę, euforię zwycięstwa, zakończyć się klęską. I była równocześnie historią działalności jednego człowieka - Adolfa Hitlera. Był on Niemcem austriackim, człowiekiem pozbawionym perspektyw życiowych, jakby z marginesu społecznego - bez wykształcenia, majątku, na dodatek nie w pełni wiadomego pochodzenia. Jego ojciec Alois urodził się mianowicie jako nieślubne dziecko Marii Schicklgruber, która pracowała wówczas w domu wiedeńskiego Żyda Frankenbergera. Kim zatem naprawdę był dziadek Adolfa Hitlera?

Nazwisko - Hitler pojawiło się później, kiedy Maria Schiclgruber wyszła za mąż za Johanna Hitlera, który usynowił Aloisa. Alois Hitler dorósł, ożenił się i spłodził syna Adolfa. Człowieka, który miał wstrząsnąć światem.

Krakowskie struktury Gestapo były silnie rozbudowane. Dla konspiracji i Ruchu Oporu największe zagrożenie stawiała gestapowska agentura niezmiernie silnie rozbudowana i wielce pomocna krakowskiej siedzibie Gestapo przy ul. Pomorskiej.

 

"TEODORA DUŻEGO" ŻYWOT KRAKOWSKI

 

Rzadko się mówi i pisze o tym człowieku, pomimo że żyją w Krakowie ludzie, którzy znali go i pamiętają przejawy jego zdziczenia. Koledzy z Sicherheitspolizei nazwali go „Teodorem Dużym”. Jego prawdziwe nazwisko to Rudolf Körner. Zawodowy policjant drezdeńskiej Sicherheitspolizei przybył w 1939 roku do Krakowa z gronem kolegów dla spełnienia misji agenturalnej. Doświadczenie wyniesione w pracy w drezdeńskiej policji szybko zapewniło mu mocną gestapowską pozycję. Był wśród tych agentów którzy ściśle współpracowali z Pomorską. O jego agenturalnej działalności pisała Jadwiga K. B. z Nysy na początku 1945 roku.

 

ŻYDOWSCY KOLABORANCI

 

Autorka listu poznała Körnera w krakowskiej melinie jego żydowskich współpracowników. Wspomnienia Jadwigi K. B. są sugestywne. Zapamiętała Körnera jako rasowego Niemca. Wysoki, łysawy blondyn, oczy trochę bawole i torby pod oczami. Życie Körner miał urozmaicone, mieszkał w gmachu Gestapo, gdzie odbywały się jego spotkania z żydowskimi konfidentami oraz ich werbunki. Kiedyś, gorącym latem wypatrzył Körnera patrol Kedywu (Kierownictwo Dywersji Komendy Głównej Armii Krajowej) – wydzielony pion organizacyjny Armii Krajowej - gdy płynął kajakiem Wisłą od klasztoru Norbertanek w stronę Wawelu. Wówczas towarzyszyła mu piękna kobieta, ani żona, ani żadna ze znanych już podziemiu agentek. Czasami odwiedzała go w Krakowie jego żona, ale najczęściej odwiedzały go inne kobiety, najczęściej szły z nim do łóżka piękne młode Żydówki, agentki Gestapo. Do dzisiaj nie udało się precyzyjnie ustalić z kim Körner pracował w swoim tzw. podreferacie agenturalnym. Znane jest nazwisko m.in. Willi Rommelmanna z Weimaru. „Wsławił” się tam odrażającym postępkiem wprowadzając do swojego mieszkania młodą, piękną Żydówkę, którą zgwałcił i następnie zastrzelił.

Podziemie rzuciło dowódcom gestapowskiej agentury wyzwanie: wiemy o was wszystko!

 

OTO NAJGŁOŚNIEJSZY DOKUMENT

 

„Goniec Krakowski” numer 282 z 1 grudnia 1943 roku, drukowany w Wieliczce i sprzedawany na ulicach Krakowa po 25 groszy. W rubryce „Nauka i wychowanie” inserat: „Listę konfidentów Gestapo, wydanie II znacznie poszerzone wraz z życiorysami sławnych mężów z Pomorskiej 2 zaopatrzone w liczne ryciny, fotografie oraz podobizny autografów, dostarcza członkom organizacji podziemnej – Kierownictwo Walki Podziemnej”. Np. rejestr nazwisk na literę „S” wynosił aż 126 pozycji. Czy blady strach padł na Gestapo? Oczywiście nie. Ale strach padł i to potężny na istniejącą żydowską agenturę. Znane było wykonywanie wyroków śmierci na  konfidentów przez struktury Polski Podziemnej. Jednakże agenci, najczęściej młode Żydówki wyzbyte były moralnych zasad, stając się skrajnie niebezpieczną kategorią agentów. Niektóre Żydówki działały zuchwale, niemal półjawnie, jakby gardząc życiem. Ich nazwiska notowano w meldunkach podziemia, pojawiały się również w podziemnym „Gońcu Krakowskim” w formie ogłoszeń:

„Młode, przystojne Polki, z zawodu agentki Gestapo, pragną zawrzeć znajomość z członkami organizacji podziemnej”. Tu padają nazwiska nie polskie: Anna Fischer, Franciszka Eder, Elżbieta Buchholz, Irma Planicer, Helena Roth.

Inny tekst „Gońca Krakowskiego”: „cztery przystojne Polki, dobrze sytuowane, znające doskonale fach konfidencki, pragną poznać panów z przeszłością konspiracyjną: Maria Fiedler, Urszula Telekiel, Charlotta Norban i Karola Erdman”.

W kawiarni „Ziemiańska” w Krakowie przy ul. Mikołajskiej spotykała się grupka żydowskich kobiet i mężczyzn współpracujących z Gestapo, niemal oficjalnie. Dla Körnera w jesieni 1942 roku pracowało już ok. 25 żydowskich agentów, wśród których wybijały się takie postaci jak: Diamand, Burner, Spitz (ojciec), Stefa Brandstaetter, czy też Barbara  Schmeidel, ranna podczas zamachu w kawiarni „Ziemiańska”.

W jednej z teczek archiwum Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Krakowie znajduje się dokument zatytułowany:

 

„SPRAWA REZYDENTURY ŻYDOWSKIEJ".

 

Pokój w którym mieli melinę żydowscy konfidenci był czymś pośrednim pomiędzy kawiarnią, a mieszkaniem. Ciężar rozpracowania niebezpiecznej agentury przejął kontrwywiad podziemia. Oto fragment raportu z dnia 3 lipca 1943 roku:

„W wyniku prowadzonych wywiadów ustalono, że przy ul. Sławkowskiej 6 czterech osobników zajmuje pokój nr 2 na I piętrze i nr 10 na III piętrze dwa pokoje. Wszyscy czterej są niemeldowani, a wywieszone wizytówki są fałszywe. Są to agenci Gestapo Żydzi: Julian Appel, Mieczysław Bilewski, lub Biełewski, Marian Diamand oraz Żydówka Stefania  Brandstaetter. Obok na marginesie dopisek ołówkiem: „wszyscy czworo (…) są czynnymi członkami Gestapo uzbrojeni stale. Ostatnio dołączył do nich piąty Żyd, nazwiska nie ustalono”.

Rezydentura żydowskich agentów działała do sierpnia 1944 roku. Wtedy nastąpiła ich likwidacja.

Agentami Gestapo byli również policjanci żydowscy w gettach. (Jüdischer Ordnungsdienst dosł. Żydowska Służba Porządkowa, potocznie policja żydowska albo tzw. odmani). Agentem Gestapo był krakowski adwokat Karol Buczyński żydowski policjant w getcie, po wojnie agent SB podobnie jak żydowski adwokat Maurycy Wiener. Współpracowali oni ściśle z prokuraturami wojewódzkimi w Krakowie, Gołdą, Rekiem, Skwierawskim, czy też z sędzią Sądu Wojewódzkiego Korbielem, za pieniądze umarzając rozmaite przestępstwa, donosząc również na opozycję.

Oto krótko spisana historia żydowsko – konfidenckiej grupy działającej w Krakowie w latach wojny, gdy Niemcy masowo uśmiercali Żydów. Tekst nie wyczerpuje wszystkich źródeł świadczących o ogromie zdrady i kolaboracji, które wystąpiły właśnie w Krakowie, obok starych synagog i świętych miejsc Żydów.

 

KRAKOWSCY KONFIDENCI GESTAPO i SB

 

Gmach przy ul. Pomorskiej 2 w Krakowie wybudowano w latach 1931 - 1936 z inicjatywy Towarzystwa Obrony Kresów Zachodnich jako siedzibę bursy i schroniska turystycznego dla młodzieży śląskiej studiującej i odwiedzającej Kraków (stąd nazwa Dom Śląski). W dniu 13 września 1939 roku budynek został zajęty przez Gestapo i do 17 stycznia 1945 roku pełnił funkcję Komendy Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa w Dystrykcie Kraków. Po wojnie Dom Śląski przekazano w administrowanie Lidze Obrony Kraju, która z biegiem czasu stała się formalnym właścicielem obiektu.

Przy ulicy Pomorskiej 2 w Krakowie znajduje się obecnie wystawa stała  „Krakowianie wobec terroru 1939–1945–1956” Muzeum Historycznego m. Krakowa.

Dom Śląski przy ul. Pomorskiej 2 w Krakowie w latach 1939-1945 stał się siedzibą okupacyjnego Urzędu Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa dystryktu krakowskiego, którego wydział IV stanowiła tajna policja państwowa (Geheime Staatspolizei) - Gestapo, stanowiąca jedno z głównych narzędzi terroryzowania ludności i wyniszczania narodu, a zwłaszcza jego elit intelektualnych.

Budynek Domu Śląskiego był przez cały okres okupacji miejscem kaźni i męczeństwa tysięcy Polaków i osób innych narodowości (liczba więzionych nie jest dokładnie znana). Tutaj w pomieszczeniach I i II piętra odbywały się przesłuchania osób przywożonych najczęściej z więzienia przy ul. Montelupich w Krakowie. W części piwnic, zamienionych na cele, przetrzymywano aresztowanych będących w trakcie śledztwa. Funkcjonariusze Gestapo poddawali więźniów brutalnym torturom, które niejednokrotnie prowadziły do kalectwa lub śmierci przesłuchiwanych.

Na ścianach trzech pomieszczeń wykorzystywanych jako cele zachowały się autentyczne inskrypcje z lat 1943 - 1945 (łącznie ok. 600 napisów - według inwentaryzacji z lat 80. XX w.) pozostawione przez osoby zatrzymane i tu przesłuchiwane, świadczące o tym, co przeżyli ludzie wtrąceni do tych cel, zachowane do dzisiaj. Napisy te wykonane przez więźniów znajdują się na ścianach i drzwiach. Są to niekiedy ostatnie słowa ludzi skazanych na śmierć, ich ostatnie wołania przerażenia, buntu, rozpaczy i pożegnania. Obok napisów widnieją  różne rysunki, daty, kreski, kółka, inicjały i inne znaki zrozumiałe tylko dla ich autorów. Więźniowie nie znając dnia jutrzejszego, nie wiedząc co ich spotka za godzinę, chcieli zostawić po sobie jakiś ślad. Materiałem do pisania był ołówek, kredka, kawałek ostrego przedmiotu, paznokieć, a nawet suchy chleb. 

Oto kilka dramatycznych napisów:

- Mira Czesiek nie rozpacza bo zginie za Ojczyznę. W inskrypcji godło Państwa. (4. I. 45),

- Jezu bądź miłościw grzesznej duszy mojej !

- Bóg modlitwy zawsze wysłucha, Sroka

- Wiem w ostatnich chwilach życia, że cię kocham Lila, Jerzy

- Matko(…) Częstochowska miej mnie i Zdzisia w swojej opiece

- Nowicki Włodzimierz Kądzielowski Jerzy dnia 15. X. 44 Kraków godz. 13 niewinni.

Relacja Heleny Pająkowej ( maszynopis w zbiorach Muzeum Historycznego m. Krakowa):

(…)nie szczędzono mi tortur wszelkich jakie tylko zdołało wymyślić bestialstwo faszystów. Na Pomorskiej zakładano mi maskę z gazem duszącym. Bito mnie, bestialsko kopano wszędzie, targano za włosy. Wiązano mi nogi sznurem, kazano wchodzić na stół, z którego ściągano na podłogę i znowu bito i kopano. Wieszano na drzwiach – ręce w tyle przymocowane do sznurów zawieszonych na hakach. Jak długo tak wisiałam nie pamiętam, bo straciłam przytomność. Obudziłam się na podłodze, kiedy polewano mnie wodą (…).

Więźniami byli ludzie ze wszystkich warstw społecznych, o różnych przekonaniach politycznych, aresztowani z różnych powodów za czyny wymierzone w niemieckie „dzieło odbudowy Generalnego Gubernatorstwa". Przetrzymywano tutaj nie tylko Polaków, ale również osoby innych narodowości, o czym świadczą napisy w języku niemieckim, czeskim, rosyjskim i francuskim.

Hitlerowski aparat represji w okupowanej Polsce nie mógłby działać sprawnie, gdyby nie donosiciele.. Tylko w samej „stolicy” Generalnego Gubernatorstwa Krakowie, Niemcy mieli na swoich usługach setki konfidentów. Do budowy takiej siatki informatorów  okupant przestąpił już wczesną jesienią 1939 roku. Motywy ludzi decydujących się na zostanie szpiclami były różne. Jedni spodziewali się korzyści materialnych, innych zmuszono do tego szantażem. W Krakowie gestapowcy z Pomorskiej mogli stale liczyć – przez całą wojnę – na pomoc od około 800 do 1000 agentów i współpracowników.  Na liście zestawionej przez krakowski kontrwywiad Armii Krajowej  z września 1944 roku znalazło się 686 agentów. Później rozszyfrowano jeszcze kolejnych – łącznie 803. Listę rozpoczynała bufetowa z krakowskiego Dworca Głównego. Czyli na 300 mieszkańców – 1 konfident.

Agenci i konfidenci rekrutowali się właściwie ze wszystkich warstw społecznych oraz narodowości zamieszkujących miasto. Byli to Polacy, Niemcy, Ukraińcy oraz liczni Żydzi. W ich szeregach można było znaleźć prawdziwych zawodowców, takich jak chociażby Danko Redlich, przedwojenny komunistyczny agent, który po  współpracy z Gestapo pracował dla Urzędu Bezpieczeństwa.

Jednym z nich był szesnastoletni harcerz Sławomir Mądrala „Pirat”, który pod wpływem tortur i za namową matki, chcącej ratować syna, zdecydował się na współpracę z Gestapo. W jej wyniku zostali aresztowani niemal wszyscy jego koledzy z drużyny. Za zdradę został skazany przez podziemny Wojskowy Sąd Specjalny na śmierć. Wyrok wykonano 31 marca 1944 roku. Zabito również matkę „Pirata”. Też była konfidentką.

Karzącego ramienia Państwa Podziemnego uniknął za to Henryk Wojciech Koppel. Ten, dwukrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych, przedwojenny kapitan Wojska Polskiego, aresztowany w marcu 1941 roku pod wpływem brutalnego śledztwa zdecydował się na współpracę agenturalną.

Regularnie przekazywał informacje oficerom prowadzącym – Kurtowi Heinemayerowi i Rudolfowi Körnerowi. W wyniku konfidenckiej działalności Koppla wiele osób zostało wywiezionych do obozów koncentracyjnych, skąd już nigdy nie powróciło. Koppel dwukrotnie zadenuncjował inżyniera Jana Gołąbka – najpierw Gestapo, a po wojnie Urzędowi Bezpieczeństwa.

Informacje przekazane Niemcom przez przedwojennego kapitana Wojska Polskiego Henryka Koppla były przyczyną wysłania do obozów koncentracyjnych wielu Krakowian. Po wojnie Koppel pracował dla Urzędu Bezpieczeństwa.

Innym wojskowym na usługach Niemców był żołnierz kampanii wrześniowej Roman Słonia. Jego siatka, poza pracą dla okupanta, zajmowała się również działalnością przestępczą. Grupa dobrze uzbrojona przez Gestapo czuła się bezkarna, gdyż opiekunowie spod znaku trupiej główki przymykali oko na aktywność kryminalną Słoni i jego kompanów, wyciągając ich natychmiast z aresztu. W końcu jednak miarka się przebrała i AK zdecydowała się interweniować, wykorzystując przy tym podstęp.

Wiosną 1944 roku funkcjonariusze Kripo (niemiecka policja kryminalna) zatrzymali pod pretekstem awantury ulicznej jednego z członków siatki Słoni. W krakowskim Kripo pracowali żołnierze AK, którzy szybko przejęli sprawę. Funkcjonariusz Kripo ppor. Stanisław Szczepanek „Janusz”, żołnierz AK, poinformował swojego niemieckiego zwierzchnika […], że zatrzymał bandytę, który w czasie śledztwa ujawnił lokal konspiracyjny.

Duży odsetek  konfidentów stanowili krakowscy Żydzi, wywodzący się najczęściej z inteligencji. Byli to adwokaci, lekarze, inżynierowie, nawet pedagodzy. Nie tylko ratowali się szpiclowaniem przed obozem w Płaszowie, a wcześniej krakowskim gettem. Brali za donosicielstwo pieniądze.

Niektórzy z nich pracowali również w policji żydowskiej ((Ordnungsdienst) w różnych gettach, w zmieniających  się lokalizacjach. Pałowali niemiłosiernie swoich pobratymców w getcie, szantażowali ich i ograbiali. Zrabowanymi pieniędzmi dzielili się z Judenratem  (Rada Żydowska, Żydowska Rada Starszych). Oficjalnie nie posiadali broni palnej, niektórzy mieli legitymacje gestapowskie, policyjne pozwolenie na broń i poruszali się dowolnie po całym GG (Generalne Gubernatorstwo). Generalny Gubernator Hans Frank (skazany na śmierć w procesie norymberskim) akceptował tę działalność i ją finansował. W owej służbie działały również kobiety i te były najniebezpieczniejsze i najbardziej uzdolnione w szpiclowaniu.  Żydowscy konfidenci docierali do Polaków ukrywających Żydów i wszystkich wydawali w ręce Gestapo. Konfidenci docierali również do podziemnych struktur konspiracyjnych AK. Niejednokrotnie ujawniani i skazywani na śmierć przez służby Polskiego Państwa Podziemnego.

Podwójną działalnością policyjną w żydowskiej policji (Ordnungsdienst) i w Gestapo zajmowali się również  znani krakowscy adwokaci.

Po zmianie okupantów, niektórzy ściśle współpracowali ze Służbą Bezpieczeństwa, sądami , prokuraturą wojewódzką i z Wydziałem Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Mówiono o nich, że za pieniądze  uwolnią największego przestępcę i mordercę. Była to prawda, za duże pieniądze krakowski prokurator wojewódzki ze swoim zastępcą  umorzyli każde śledztwo, a współpracujący z SB sędziowie   nie skazywali takich oskarżonych , lecz również umarzali postępowania.   

Wydział Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego z czasów PRL-u ma swoją niechlubną tradycję. Po wielkim luminarzu nauk prawniczych prof. Władysławie Wolterze kierownictwo katedry objął Kazimierz Buchała wysoko oceniany w archiwach Służby Bezpieczeństwa - Tajny Współpracownik /TW/ o pseudonimie "Magister", promujący swoich ulubieńców Andrzeja Zolla i Zbigniewa Ćwiąkalskiego, a potępiający Władysława Mąciora, pracownika naukowego katedry, znanego opozycjonisty.

Oprócz Buchały, Zolla i Ćwiąkalskiego działali tam jeszcze w tym okresie, Marek Waldenberg, kierujący katedrą Podstaw Marksizmu-Leninizmu, sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR, piszący prace naukowe o wielkości jakiegoś Karla Kautskiego marksistowskiego sekciarza.

Do pocztu bezprawników tego okresu dołączył prof. Julian Polan-Harashin b. prokurator w Lublinie, ścigający tam żołnierzy AK i NSZ, skąd musiał uciekać, bo podziemie wydało na niego wyrok śmierci.

Prof. Julian-Polan Harashin, szwagier kardynała Franciszka Macharskiego, jako wiceszef  sądu wojskowego wydał kilkadziesiąt wyroków śmierci na żołnierzy AK i NSZ. Był najkrwawszym sędzią PRL-u i skorumpowanym łapówkarzem. Jako dziekan studium zaocznego Wydziału Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego wydał kilkaset „łapówkarskich" dyplomów magistrów praw. Gdy jeden z dyplomowanych partyjnych i ubeckich „magistrów" skompromitował się swoją „prawniczą wiedzą" i sprawa nabrała rozgłosu prof. Julian Polan-Harashin podpalił dokumenty w dziekanacie, otrzymał wyrok, lecz szybko został uwolniony i skrupulatnie donosił nadal, jako agent SB, o wszystkim co usłyszał o krakowskim Kościele od żony i szwagra.

Niebagatelną rolę w służbie SB odegrał prof. UJ Tadeusz Hanausek, mąż milicjantki, współpracujący z prokuraturą wojewódzką w Krakowie, sądami oraz z Wydziałem Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Wydaje się, iż dzisiejsza opiniotwórczość katedry Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego mająca niebagatelny wpływ na stosowanie prawa w Polsce i kształtowanie opinii publicznej, korporacyjność urzędującej palestry, wyrokowanie „niezależnych” sądów i Trybunału Konstytucyjnego, niekiedy budząca sprzeciw społeczny, ma swoje korzenie w zhańbieniu i zbezszczeszczeniu Wydziału Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego w okresie PRL-u.

Prokuratura i sądy sterowane były przez służbę bezpieczeństwa i od niej ściśle uzależnione. Konfidentem SB był znany krakowski adwokat, Żyd, Maurycy Wiener, działający wspólnie i w porozumieniu z innymi adwokatami, SB, prokuratorem wojewódzkim, jego zastępcą , sędziami i Wydziałem Prawa UJ, osobiście również z profesorami Buchałą i Hanauskiem. 

Bruno Miecugow, krakowski dziennikarz, ojciec Grzegorza Miecugowa (audycja  TVN „Szkło kontaktowe”) przy pomocy Żydówki prof. Marii Orwid  psychiatry, pracownicy naukowej Katedry Psychiatrii Wydziału Lekarskiego Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, pośredniczył i inicjował zamknięcie w „psychuszcze” (krakowski szpital psychiatryczny w Kobierzynie) Wiesława Zgrzebnickiego, wybitnego polskiego architekta, patrioty, który publicznie skrytykował Brunona Miecugowa sygnatariusza rezolucji „53” z 1953 roku w tzw. procesie kurii krakowskiej, w którym księża i osoby świeckie zostały skazane na karę śmierci. Wiesław Zgrzebnicki „Zgrześ” zmarł w Kobierzynie w czasie  eksperymentów medycznych.

Największym postrachem Żydów ukrywających się przed Niemcami podczas II wojny światowej byli ludzie, którzy w zamian za pieniądze zajmowali się ich tropieniem i wydawaniem na pewną śmierć. W Berlinie najbardziej osławionym Greiferem ("łapaczem") wcale nie był fanatyczny nazista ani nawet Niemiec, lecz... Żydówka - Stella Kübler. Wydała na śmierć setki Żydów. Wzięła za to pieniądze. Sama była Żydówką.

 Stella Goldschlag - bo tak brzmiało jej panieńskie nazwisko - urodziła się w lipcu 1922 roku w rodzinnie zasymilowanych berlińskich Żydów. Miała to szczęście, że natura obdarowała ją wybitnie „aryjskim" wyglądem. Była wysoką, szczupłą blondynką o niebieskich oczach, co w żadnym razie nie wskazywało na jej semickie korzenie. Jednak i ją w nazistowskich Niemczech dotknęły szykany związane z coraz bardziej restrykcyjnym prawem antyżydowskim. Żydówka jak każda inna?

  Początkowo historia Stelli nie różniła się niczym od losów tysięcy niemieckich Żydów zmuszonych do noszenia  żółtej gwiazdy Dawida i niemal niewolniczej pracy dla dobra „tysiącletniej Rzeszy". Stella znalazła zatrudnienie w jednej z berlińskich fabryk zbrojeniowych, a w 1940 roku wzięła ślub z muzykiem Manfredem Küblerem.

Sytuacja uległa zmianie w wyniku tak zwanej Fabrikaktion (akcja „Fabryka") z 27 lutego 1943 roku, będącej ostateczną łapanką berlińskich Żydów. W jej wyniku - jak pisze w swej książce "Stolica Hitlera. Życie i śmierć w wojennym Berlinie" Roger Moorhouse - funkcjonariusze Gestapo i SS przeprowadzili naloty na wiele stołecznych zakładów przemysłowych i zatrzymali tamtejszych żydowskich robotników.

Co prawda Stelli i jej rodzinie udało się chwilowo uniknąć schwytania, jednak musieli oni rozpocząć życie w ukryciu i ciągłym strachu. Zostali tak zwanymi "U-Bootami", określanymi również mianem "nurków" (Taucher). Z początku wszystko układało się dobrze.

 „Aryjski" wygląd Stelli oraz „papiery" załatwione u świetnego fałszerza Guenthera Rogoffa, pozwalały spoglądać z optymizmem w przyszłość. Wszelako były to tylko pozory, bowiem Stella znalazła się na celowniku jednego z „łapaczy". Zaowocowało to jej aresztowaniem 2 lipca 1943 roku. Kilka tygodni później w łapy oprawców z Gestapo wpadli również jej rodzice (jej mąż już wiosną trafił do Auschwitz, skąd nigdy nie wrócił). Podczas przesłuchań poddano ją brutalnym torturom. Liczono przede wszystkim na to, że uda się z niej wyciągnąć informacje na temat miejsca pobytu Rogoffa. W tym wypadku gestapowcy jednak się przeliczyli; Stella po prostu nie wiedziała gdzie przebywa interesujący ich fałszerz.

Jednocześnie dotkliwe bicie oraz dwie nieudane próby ucieczki w ostateczności ją złamały i zgodziła się na propozycję zostania "łapaczem". Nie bez znaczenia była również obietnica, że dzięki współpracy z Gestapo Stella uratuje życie rodzicom.

"Blond trutka".

 Jak podaje w swojej książce Roger Moorhouse: Stella szybko stała się wzorowym „łapaczem". Funkcjonariusze byli już wcześniej pod wrażeniem jej pomysłowości [...]. Kiedy już zaczęła dla nich pracować, absolutnie nie zawiodła - miała doskonałą pamięć do nazwisk, dat i adresów, a jej niewymuszona kokieteria stanowiła prawdziwą broń masowego rażenia.

Dzięki nieprzeciętnej „skuteczności" bardzo szybko zyskała sobie w środowisku berlińskich „nurków" miano „blond trutki", stając się ich prawdziwym postrachem. Doszło do tego, że jej zdjęcie krążyło wśród zbiegów jako forma ostrzeżenia. Kiedy tylko wchodziła do jakiejś restauracji czy kawiarni, każdy Żyd rzucał się do ucieczki. Podobno była w stanie w ciągu jednego weekendu schwytać nawet ponad 60 Żydów. Za każdego dostawała 200 marek. Dokładnej liczby jej ofiar zapewne już nigdy nie poznamy, ale szacuje się, że skazała na pewną śmierć od kilkuset do nawet kilku tysięcy osób!

Pomimo przejawianej gorliwości Stelli nie udało się uratować rodziców, którzy trafili do Auschwitz, gdzie zginęli. Kobieta i tak pozostała aktywnym „łapaczem" do końca wojny. W 1945 roku została aresztowana przez Sowietów i skazana na 10 lat ciężkich robót. Później wyszła jednak na wolność i tak naprawdę nigdy nie odpowiedziała za swoje zbrodnie. W 1994 roku popełniła samobójstwo w wieku siedemdziesięciu dwóch lat. Czyżby to ciężar popełnionych czynów prześladował ją do ostatnich dni życia?

Opracowanie  Aleksander Szumański , świadek historii - dziennikarz niezależny, korespondent światowej prasy polonijnej, akredytowany (USA) w Polsce w latach 2005 - 2012, ścigany i skazany na śmierć przez okupantów niemieckich.

Kombatant - Osoba Represjonowana - zaświadczenie o uprawnieniach Kombatantów i Osób Represjonowanych nr B 18668/KT3621

Tekst opublikowany w "Warszawskiej Gazecie" 25 marca 2013 r.

 

Dokumenty, źródła, cytaty:

 

- „Okupacyjny Kraków w latach 1939-1945” profesor Andrzej Chwalba,

 

- Roger Moorhouse, „Stolica Hitlera. Życie i śmierć w wojennym Berlinie” Znak, 2011,

 

- Diana Tovar, Stella: „The Story of Stella Goldschlag”

 

http://ciekawostkihistoryczne.pl/2012/07/31/donosiciel-najlepszy-przyjaciel-gestapo/

 

http://upadeknarodu.cba.pl/zydowska-policja.html

 

http://www.bibula.com/?p=40858

 

http://aleszum.salon24.pl/325086,psychiatryczny-archipelag-gulag

 

http://www.rodaknet.com/rp_szumanski_9.htm

 

http://www.kedyw.info/wiki/Andrzej_Kuler,_Konspiracja_krakowska_w_latach_1939-1945

 

http://ipn.gov.pl/publikacje/ksiazki/studia-nad-wywiadem-i-kontrwywiadem-polski-w-xx-wieku

 

- Józef Bratko „Gestapowcy” KAW Kraków 1985

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

KOMENTARZE

  • Autorze 5++++! teraz wiemy z czyjej dupy "naszym" "prawnikom" nogi wyrastają. Brawo!
    Kolejna szarża Romaszewskiej. Atakuje osobę piszącą o żydowskich zbrodniarzach. Dyrektorka TV Biełsat Agnieszka Romaszewska po raz kolejny atakuje na twitterze. Najpierw Romaszewska próbowała zdyskredytować dr Ewę Kurek. Potem wykryła w obozie rządzącym „skrzydło efektownie kontynuującego linię oenerowsko-ubeckich tradycji”. Teraz nie podoba jej się działalność osoby, która podaje zgodne z prawdą informacje o żydowskich zbrodniarzach.

    „Czy ktoś wie co to jest „Kasjopea”? Konto ma 12k followersów…Kolejne do zablokowania. Systematycznie przysyła mi listy stalinowskich zbrodniarzy żydowskiego pochodzenia, na których mnie oznacza i ogólnie kawałki o Żydach itd.” – pisze Romaszewska na tt i dodaje „Szanowni, trzeba wreszcie zacząć stawiać tamę szkodzącej Polsce szczujni na TT i Fb. Występują w narodowym i patriotycznym przebraniu, podsycają antysemickie stereotypy i złość wśród ludzi. Żeby pękli mnie nie uciszą – może ich tu zlecieć z wymysłami nawet 100 k”

    Kim jest Kasjopea, która tak rozłościła Agnieszkę Romaszewską? Nie mamy pojęcia, kim jest, ale wiemy, że robi kapitalną robotę podając na tt informacje „wyklęte” z oficjalnej narracji. Oto kilka przykładów. Agnieszce Romaszewskiej radzimy, żeby wzięła na wstrzymanie i zakończyła swoje żałosne popisy na twitterze. Całość pod linkiem..

    http://wprawo.pl/2018/03/19/kolejna-szarza-romaszewskiej-atakuje-osobe-piszaca-o-zydowskich-zbrodniarzach/

    Ps.. Ona także z tej samej nacji wybranych. Kto zmusza Polaków do finansowania antybiałoruskiej gadzinówki nadającej z terenu Polski.? Waszczykowski na koniec swojej marnej kadencji zaczął myśleć chciał ów Biełsat rozwalić jak również banderofilską politykę i chyba dlatego go zrekonstruowano stawiając na jego miejsce kukłę uwolską, marność nad marnościami Ciaputowicza.
  • Autorze
    Totalniaki pojechały do totalniaków ? Na skargę ? Żadna polska grupa prawników. To tubylcy z Polski, można powiedzieć też : PRL-czycy. To będzie takie spotkanie jak SS-manów, Gestapowców z NKWDzistami na granicy w 1939 na Bugu. Cuchnie komuną, nazizmem i faszyzmem. I niech kto powie, że komunizm zdechł. Czyjego imienia jest budynek PE w Brukseli ? Polacy wg sondaży popierają w większości UE. Z tego taki logiczny wniosek: są o ile nie komunistami, to na pewno socjalistami. Nie mają nic wspólnego z II RP. Są dziećmi sowieckiej rewolucji przeprowadzonej brutalnie po 1944, PRL-czykami.
    Takie były rezultaty referendum(skręconego) w 2003 roku :

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Referendum_w_Polsce_w_2003_roku

    Wynika z niego, że w Polsce żyje tylko ok. 25 % etnicznych Polaków, tj. ok. 9-10 mln, reszta to postkomunistyczny motłoch. To PRL-czyki urodzone w klatce ... w niewoli, przyzwyczaili się mieć pana ... zabrakło jednego, to sobie poszukali innego, sami się skolonizowali i jęczą, że nie zarabiają tyle, co ludzie na Zachodzie ... niestety, socjalizm to grabież, plus kolonia, więc rezultat jest jaki jest ...jak sobie wybrali, to tak mają!
  • Autorze
    Żydzi będą nas Polaków tak tresować codziennie tłukąc w klatkę kijem kłamstwa i nienawiści. Można to zakończyć jednego dnia ale potrzeba 100% go polskiego prezydenta, polskiego premiera i polskiego rządu. Koniecznie trzeba zrobić białą księgę żydowskich kłamstw dotyczących czasu niemieckiej okupacji. W niej powinno być również jak żydzi wydają żydów, jak współpracują z niemieckimi okupacyjnymi władzami. Bo niebawem świat się dowie, że Adolf Hitler był Polakiem, który dla zmylenia przeciwnika mówił zawsze po niemiecku.
  • @kula Lis 67 09:32:54
    W Polsce dokonano programowej wymiany narodu- ciężka sytuacja ekonomiczna zmusiła wyjazd młodych, zdolnych Polaków w kraju, w tym czasie nadawano obywatelstwo Żydom i przyjmowano Ukraińców (rząd udaje głupa i nie wie ilu ich tu jest), To jest celowa i wroga Polsce polityka.
  • @wercia 15:00:35
    Tajne przemówienie Jakuba Bermana do żydów w Polsce |Plan zagrabienia Polski

    Żydzi mają okazję do ujęcia w swoje ręce całości życia państwowego w Polsce i rozszerzenia nad nim swojej kontroli.

    Nie pchać się na stanowiska reprezentacyjne. W ministerstwach i urzędach tworzyć tzw. Drugi garnitur. Przyjmować polskie nazwiska. Zatajać swoje żydowskie pochodzenie.

    Wytwarzać i szerzyć wśród społeczeństwa opinie i utwierdzić go w przekonaniu, że rządzą wysunięci na czoło Polacy, — a Żydzi nie odgrywają w państwie żadnej roli.

    Celem urabiania opinii i światopoglądu narodu polskiego w pożądanym dla nas kierunku, — w rękach naszych musi się znaleźć w pierwszym rzędzie propaganda z jej najważniejszymi działami – prasą, filmem, radiem.

    W wojsku obsadzać stanowiska polityczne, społeczne, gospodarcze, wywiad. — Mocno utwierdzać się w gospodarce narodowej.

    W ministerstwach na plan pierwszy przy obsadzaniu Żydami wysuwać należy: — Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Skarbu, Przemysłu, Handlu Zagranicznego, Sprawiedliwości.

    Z instytucji centralnych – centrale handlowe, spółdzielczość.

    W ramach inicjatywy prywatnej, utrzymać w okresie przejściowym silną pozycję w dziedzinie handlu.

    W partii zastosować podobną metodę – siedzieć za plecami Polaków, lecz wszystkim kierować.

    Osiedlanie się Żydów powinno być przeprowadzone z pewnym planem i korzyścią dla społeczeństwa żydowskiego.

    Moim zdaniem, należy osiadać w większych skupiskach, jak: Warszawa, Kraków; w centrum życia gospodarczego i handlowego: Katowice, Wrocław, Szczecin, Gdańsk, Gdynia, Łódź, Bielsko.

    Należy również tworzyć typowe ośrodki przemysłowe i rolnicze, głównie na ziemiach odzyskanych, nie poprzestając na Wałbrzychu i Rychbachu – obecnie Dzierżoniów. W tych ośrodkach możemy przystosować przyszłe kadry nasze w tych zawodach, z którymi bylibyśmy słabo obeznani.

    Uznać antysemityzm za zdradę główną i tępić go na każdym kroku.

    Jeżeli stwierdza się, — że jakiś Polak jest antysemitą, — natychmiast go zlikwidować przy pomocy władz bezpieczeństwa lub bojówek PPR jako faszystę, nie wyjaśniając organom wykonawczym sedna sprawy.

    Żydzi muszą pracować dla swego zwycięstwa, pracując jednocześnie nad zwycięstwem i gruntowaniem komunizmu w świecie,

    bo tylko wtedy i przy takim ustroju naród żydowski osiągnie najwyższą pomyślność i zabezpieczy sobie najsilniejszą pozycje.

    Są niewielkie widoki na to, by doszło do wojny.

    Jeśli Ameryka zacznie się szybko socjalizować, to tą drogą mniejszych lub większych wstrząsów wewnętrznych i tam musi zapanować komunizm.

    Wtedy reakcja żydowska, która dziś trzyma z reakcją międzynarodową, zdradzi ją i uzna, że rację mieli Żydzi stojący po drugiej stronie barykady.

    Podobny przypadek współdziałania Żydów całego świata, wyznających dwie rożne koncepcje ustrojowe – komunizm i kapitalizm – zaistniał w ostatniej wojnie.

    Dwa największe mocarstwa światowe, całkowicie kontrolowane przez Żydów i będące pod ich wielkim wpływem, podały sobie ręce.

    Trud Żydów pracujących wokół Roosevelta doprowadził do tego, że USA wspólnie z ZSRR wystąpiły zbrojnie do walki przeciwko Europie środkowej, gdzie była kolebka nowej idei, opartej na nienawiści do Żydów.

    Zrobili to Żydzi, gdyż wiedzieli, że w przypadku zwycięstwa Osi, a głów nie hitlerowskich Niemiec, które doskonale przejrzały plany polityki żydowskiej, — niebezpieczeństwo rasizmu stanie się w USA faktem dokonanym i Żydzi znikną z powierzchni świata.

    Dlatego też Żydzi sowieccy poświęcili dla tego celu krew narodu rosyjskiego, — a Żydzi amerykańscy zaangażowali swoje kapitały.

    Należy się liczyć z dalszym napływem Żydów do Polski, ponieważ na terenie Rosji jest jeszcze dużo Żydów.

    Przed wkroczeniem Niemców, — w poszczególnych miastach ZSRR było kilka skupisk Żydów polskich: Charków – 36.200, Kijów – 17.800, Moskwa – 53.000, Leningrad – 61.000, w zachodnich republikach 184.730.

    Żydzi skupieni w tych ośrodkach to przeważnie inteligencja żydowska i dawne kupiectwo żydowskie. Element ten jest obecnie szkolony w ZSRR.

    Są to kadry budowniczych Polski – tzn. Zgodnie z projektem Politbiura – fachowcy ci obsadzać będą najważniejsze dziedziny życia w Polsce, a ogół Żydów będzie rozlokowany głównie w centrach kraju.

    Stara polityka żydowska zawiodła. Obecnie przyjęliśmy nową, zespalającą cele narodu żydowskiego z polityką ZSRR.

    Podstawową zasadą tej polityki jest stworzenie aparatu rządzącego, złożonego z przedstawicieli ludności żydowskiej w Polsce.
    Każdy Żyd musi mieć świadomość, że ZSRR jest wielkim przyjacielem i protektorem narodu żydowskiego, że jakkolwiek liczba Żydów w stosunku do stanu przedwojennego uległa olbrzymiemu spadkowi, to jednak dzisiejsi Żydzi wykazują większą solidarność.

    Każdy Żyd musi mieć wpojone to przekonanie, że obok niego działają wszyscy inni, owiani tym samym duchem prowadzącym do wspólnego celu.

    https://forumemjot.wordpress.com/2013/04/18/tajne-przemowienie-jakuba-bermana-do-zydow-w-polsce/
  • @lorenco 17:47:21 Puknijże się w głowę lorenco
    i sam uczciwie odpowiedz sobie na pytanie:czy gdybyś był Bermanem artykułował byś swoje tajne zamiary na tak karczemnie niskim szczeblu?


    PS

    co innego na takim szczeblu przy którym już nie musisz się obawiać przymusowej wizyty w Moskwie w razie wsypy.
    Dajmy na to na tajnym zjeździe przedstawicieli światowych organizacji syjonistycznych w brukselskiej kwaterze NATO.
    Wtedy już znikają wszelkie lęki i mówisz o co ci idzie .A jak mówisz to ktoś usłyszy .
    I zawsze istnieje niebezpieczeństwo że wszystko to nakręci w dokumentalnym filmie "Tajne i jawne cele syjonizmu" i pokaże szerszej publice https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%A2%D0%B0%D0%B9%D0%BD%D0%BE%D0%B5_%D0%B8_%D1%8F%D0%B2%D0%BD%D0%BE%D0%B5_(%D0%A6%D0%B5%D0%BB%D0%B8_%D0%B8_%D0%B4%D0%B5%D1%8F%D0%BD%D0%B8%D1%8F_%D1%81%D0%B8%D0%BE%D0%BD%D0%B8%D0%B7%D0%BC%D0%B0)

    https://www.youtube.com/watch?v=IFHADfAqRkI
  • @wercia 15:00:35 nie tylko żydów i ukropów
    PiS robi nas w konia! Przyjmowanie nachodźców muzułmańskich do Warszawy trwa w najlepsze. Niespodzianka! W 2017 r. wojewoda mazowiecki przyjął ponad 6 tys. imigrantów z krajów muzułmańskich. Od pewnego czasu na ulicach Warszawy można zaobserwować coraz więcej osób z krajów muzułmańskich. I nic dziwnego. Z danych opublikowanych na portalu rządowym migracje.gov.pl wynika, że w 2017 r. Wojewoda Mazowiecki przyjął 6 tys. migrantów z krajów Bliskiego Wschodu, Afryki i Azji. Łączna liczba migrantów z tych regionów przyjęta do Polski w tym czasie to ponad 10 tys. osób. Najmniej decyzji pozytywnych (52) wydał szef Urzędu ds. Cudzoziemców. Liczby odnoszą się do osób, które otrzymały pozytywną decyzję oznaczającą prawo do stałego lub tymczasowego pobytu w Polsce. W rzeczywistości liczba takich osób jest większa. Dane nie obejmują muzułmanów z Czeczenii, którzy nie byli zaznaczeni jako odrębna kategoria. Analizę opublikował portal ekspedyt.org. Zastosowano sortowanie obejmujące następujące kraje: Afganistan, Albania, Algieria, Arabia Saudyjska, Bangladesz, Egipt, Erytrea, Etiopia, Indie, Irak, Iran, Jemen, Jordania, Pakistan, Syria, Turcja, Zjednoczone Emiraty Arabskie i kategoria „bez obywatelstwa”.

    Źródło: ekspedyt.org

    Ps..Kolejny dowód na małżeństwo PO-PiS. Zakłamane chazarskie ścierwa. Czas ich przegnać z ciepłych ław sejmowych i ministerialnych foteli. Decyzja nie mogła zostać podjęta bez aprobaty MSWiA który w dowód wdzięczności za cudzoziemców został ministrem Obrony Narodowej, PiS się popisał z prezydentem Dudą na czele. Podwarszawskie miasteczko gdzie znajduje się ośrodek dla Czeczeńców, muzułmanów już ma problemy, potrafili zaatakować szkołę, policja wypowiada się bezpośrednio, nie będzie się angażowała bo się boi. Nie musza już nam zarzucać bo sami przyjmujemy po cichu imigrantów i chyba dlatego ton UE w tej sprawie się zmienił. Wg strony rządowej migracje.gov.pl tylko w tym roku przyjęto 334014 osób z różnych państw (najwięcej wojewoda mazowiecki 107576 osób w tym np. 358 osób z Syrii i Afganistanu) , zaś Szef Urzędu ds. Cudzoziemców 3586 osób w tym 387z Syrii i Afganistanu, inne organy 2312. Uchodźca w Polsce dostaje 750zł miesięcznie zaś rodzina 2 osobowa 650zł na osobę. Bezrobotny Polak w Polsce jeśli nie przepracował 12 miesięcy w ciągu ostatnich 18 mieś oraz jeśli jego pensja była niższa od minimalnej nie dostaje nic, nie zależy mu się zasiłek!!!
  • @wercia 15:00:35
    Pod przykrywką lekcji muzealnych polscy uczniowie są "integrowani" z islamem! Pamiętacie filmiki z krajów Europy Zachodniej, na których zarejestrowano wycieczki uczniów ze szkół podstawowych do meczetów? Uczniowie odbywali lekcje o islamie ucząc się, jak bić pokłony Allachowi. Wydawało się, że to nam w Polsce nie grozi, a jednak takie wycieczki "integracyjne" mają miejsce i u nas. Przynajmniej w dwóch przypadkach. 1 marca 2018 roku uczniowie ze Szkoły Podstawowej im. Stanisława Staszica w Szamotułach zostali zabrani na "wycieczkę muzealną" do Centrum Muzułmańskiego. Kolejna taka wycieczka odbyła się 9 marca. Tym razem "lekcję o podstawach wiary muzułmańskiej" otrzymali uczniowie ze Społecznej Szkoły Podstawowej im. Edwarda hr. Raczyńskiego w Poznaniu. Co ciekawe, informacja o tych "wycieczkach muzealnych" realizowanych w ramach programu "Drogi Integracji" zniknęła już z facebooka organizatora. Ale Internety nie płoną.

    http://wprawo.pl/2018/03/12/przykrywka-lekcji-muzealnych-polscy-uczniowie-sa-integrowani-islamem/


    Ps..Zastanawia mnie czy rodzice uczniów zostali poinformowani o szczegółach lekcji muzealnej? I z jakiego to przedmiotu? Czy w ramach tzw integracji, uczniowie będą w taki sposób poznawali wszystkie wyznania? No i co na to pisowska minister Zalewska z MEN? Czaputowicz, Prezes i PiS?
  • @wercia 15:00:35
    Wczoraj oficjalnie już podali w TVP, że Ukraińców jest jest już u nas 3.5 mln! To jest V kolumna, także rozbijająca nasz rynek pracy i system emerytalny ZUS!
  • @wercia 15:00:35 czyżby celowy?
    Błąd w ustawie spółdzielniach mieszkaniowych może pozbawić pół miliona osób dachu nad głową. Nowelizacja prawa o spółdzielniach mieszkaniowych miała pomóc najsłabszym. W praktyce jednak wzmocnieni zostali prezesi mogą wyrzucić z lokali około pół miliona osób. Czystki już się zaczęły. Nowelizacja ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych (Dz.U. z 2017 r. poz. 1596) weszła w życie 9 września 2017 r. Założeniem ustawodawcy było osłabienie pozycji prezesów, a wzmocnienie zwykłych lokatorów. O losach spółdzielni mieli decydować wyłącznie jej członkowie. A żeby być członkiem, trzeba być związanym ze spółdzielnią tytułem prawnym do lokalu, a nie np. znajomym prezesa. Tyle, że w przepisie przejściowym, art. 4, wpisano, że członkostwo w spółdzielni z dniem wejścia w życie ustawy tracą wszyscy, którym nie przysługuje:

    a) spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu mieszkalnego,

    b) spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu,

    c) prawo odrębnej własności lokalu,

    d) roszczenie o ustanowienie prawa odrębnej własności lokalu lub roszczenie o ustanowienie spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu.

    Wpadka legislacyjna
    Tu pojawia się problem, gdyż ustawodawca zapomniał o roszczeniu o ustanowienie spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu. Osób w takiej sytuacji (które mają roszczenie, ale nie zostały wymienione w ustawie) jest w Polsce około pół miliona. Jak stwierdził w uchwale z 2013 r. Sąd Najwyższy (sygn. III CZP 104/12), wszyscy, którzy mają spółdzielcze własnościowe prawo ustanowione w budynku, do którego spółdzielni nie przysługuje własność albo użytkowanie wieczyste, mają tak naprawdę zaledwie roszczenie (ekspektatywę). W samej Warszawie blisko 300 tys. mieszkań znajdujących się w zasobach spółdzielczych leży na gruntach nienależących do spółdzielni. Najczęściej to własność miasta. I nic nie stoi na przeszkodzie, by sprzedało ono grunt np. deweloperowi. Mówiąc prościej: w myśl nowej ustawy członkami spółdzielni w jednej chwili przestało być kilkaset tysięcy osób. Zarządy już ich wykreślają. Postępujemy zgodnie z prawem komentują Andrzej Ślązak i Stanisław Tarnowski ze spółdzielni PAX, jednej z największych w kraju. Argumentują, że tylko realizują wolę ustawodawcy, który zdecydował, że część spółdzielców została pozbawiona należnych im do niedawna praw. Eksperci nie mają wątpliwości. Ustawodawca po prostu zapomniał wpisać do art. 4 ekspektatywę spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu. Zapewne dlatego, że od 2007 r. prawo to już nie jest ustanawiane.

    Beton i brzytwa
    W korzystnej z punktu widzenia spółdzielców nowelizacji przydarzyła się wielka wpadka legislacyjna. I może się ona okazać zabójcza dla wielu osób. Wielu prezesów spółdzielni mieszkaniowych zaczyna ją właśnie wykorzystywać. Dlatego potrzebna jest kolejna szybka nowelizacja, która ukróci te zapędy uważa Cezary Meszyński, przewodniczący ruchu społecznego "Nasza jest Spółdzielnia". Wykreślenie spółdzielców z rejestru z jednoczesnym posiadaniem mieszkania na gruncie nienależącym do spółdzielni rodzi same problemy. Generalna zasada prawa cywilnego jest taka, że czyja ziemia, tego budynek. Jeśli właściciele gruntów zarządzanych przez spółdzielnie postanowią wyrzucić ludzi z mieszkań, to możliwości obrony będą bardzo małe przyznaje Meszyński. Ustawodawca powtarzał, że czas skończyć z betonem i złogami komunistycznymi w spółdzielniach, a w rzeczywistości dał przedstawicielom tego betonu brzytwę na spółdzielców komentuje prof. Ewa Łętowska, pierwsza rzeczniczka praw obywatelskich, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku. Jej zdaniem, jeśli właściciel gruntu postanowi przejąć budynki, to w pierwszej kolejności zatruje życie lokatorom wyrzucanym ze spółdzielni. Bo kto go zmusi do realizacji ekspektatywy? Spółdzielnia ma możliwość powoływania się w stosunku do właściciela gruntu na art. 231 par. 1 kodeksu cywilnego ("Samoistny posiadacz gruntu w dobrej wierze, który wzniósł na powierzchni lub pod powierzchnią gruntu budynek lub inne urządzenie o wartości przenoszącej znacznie wartość zajętej na ten cel działki, może żądać, aby właściciel przeniósł na niego własność zajętej działki za odpowiednim wynagrodzeniem"). Lokatorzy wyrzuceni ze spółdzielni będą bezbronni.

    Bat na dociekliwych

    Przepis uchwalonej ustawy jest rażąco niekonstytucyjny, bo w praktyce osłabia ochronę lokatorów - uważa prof. Ewa Łętowska. Wykreśleni - nawet jeśli nikt nie odbierze im mieszkań tracą na przykład wpływ na przeprowadzane przez spółdzielnię remonty bloku i nie mają wglądu w żadne dokumenty dotyczące kosztów (choć nadal muszą w nich partycypować). Zostają też pozbawieni prawa głosu w kwestiach dotyczących tego, kto zarządza budynkami, w których mieszkają. Prezesi zyskali bat na niewygodnych z ich punktu widzenia spółdzielców. Nawet jeśli spółdzielnia nie wykreśli od razu osób z ekspektatywą (zdaniem prof. Łętowskiej prezesi nie powinni tego robić, bo popełniają wówczas błąd nadmiernego formalizmu; przecież nikt nie ma wątpliwości, że ustawodawca nie chciał pozbawić ochrony tysięcy obywateli), to zgodnie z ustawą ma prawo to zrobić w każdej chwili. Prezesi spółdzielni zyskali narzędzie do dyscyplinowania zbyt wnikliwych spółdzielców. Jeśli ktoś będzie zadawał zbyt wiele niewygodnych pytań, można go po prostu wykreślić spośród członków przypuszcza Cezary Meszyński. Zdaniem specjalistów ustawa powinna zostać jak najszybciej znowelizowana. Przy czym prof. Ewa Łętowska spostrzega, że to smutne, by jedną nowelizację po kilku miesiącach trzeba było poprawiać kolejną. I to tylko dlatego, że nikt w Sejmie i Senacie nie zwrócił uwagi na przepis przejściowy. Wadliwy przepis był częścią projektu rządowego. Co teraz zrobi ustawodawca? Tego jeszcze nie wiadomo. Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju nie odpowiedziało na nasze pytania.

    Patryk Słowik

    20 marca 2018
  • @ikulalibal 18:38:06
    To jest jeden z wielu przepisanych artykułów. Oryginalny także był w necie. Ja go nie pisałem, nie byłem też Bermanem.
    Spotkanie było tajne i na wysokim szczeblu. Było to pokazane ze źródłami na Polonica net. Portal ten został już dawno zbanowany.
    Czy ten tekst podany przeze mnie jest oryginalny, ja nie wiem, może coś ktoś zachachmęcił.
    Jednak pamiętam oryginalny i dla mnie było to oburzające aby żydostwo tak było bezczelne.
    Do 1952 i po 1989 roku i do dziś.
  • @wercia 15:00:35
    DW: Po wizycie Merkel Propaganda w akcji. Wideo: "Anti-Semitism on the rise in Poland"

    http://www.dw.com/en/angela-merkel-visits-poland-in-bid-to-thaw-chilly-relations/a-43039203
  • @lorenco 19:04:14
    Wiem że to nie ty pisałeś i pamiętam (moim zdaniem podejrzany ) portal polonic.net (był jeszcze tworca.org pamiętasz?)
    Przecież do cholery nie jesteś jakim Talbotem żebyś nie potrafił myśleć i szukać informacji.Ale do rzeczy:
    okres w któym rzekom miał spiskować Berman nie był dla żydów łatwy.Bycie żydem nie było trendy.To było nawet niebezpieczne i jakby z góry podejrzane.
    Od wojny do nadal trwają śledztwa,aresztowania,wyroki,w związku z żydowskim komitetem antyfaszystowskim (projekt krymska kalifornia )
    https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBydowski_Komitet_Antyfaszystowski
    Nie skończyło się tamto a już zaczęła się "sprawa lekarzy" https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%94%D0%B5%D0%BB%D0%BE_%D0%B2%D1%80%D0%B0%D1%87%D0%B5%D0%B9

    "Sprawa lekarzy" miała dość spory rozmach.Cytuję z M.Edelmana

    ""- Rzeczywiście, w 1953 r., kiedy zaczęła się w Rosji antysemicka kampania w związku z tzw. sprawą lekarzy, którzy rzekomo chcieli otruć Stalina, nadgorliwa sekretarz POP PZPR w szpitalu, gdzie pracowałem, zagrodziła mi drogę na salę, krzycząc histerycznie, że chcę pozabijać chorych. Ale odepchnąłem ją i wszedłem "
    http://wyborcza.pl/1,76842,1548760.html

    Oczywiście Edelman łże jak pies bo "w sprawie lekarzy nie chodziło o zagrożenie dla Stalina ale zagrożenie dla wszystkich pacjentów.Wynika to dość jasno z kontekstu.Stalin przecież nie był pacjentem łódzkiego szpitala a jedna Edelmana postrzegano jako niebezpieczeństwo.

    Jak w tak niekorzystnym klimacie wyobrażasz sobie "konspire" Bermana?
  • Polska ciezarowka w Chicago.
    https://www.facebook.com/germandeathcamps.film/videos/1982609178667937/
  • @lorenco 19:04:14
    Ten kto ten referat ujawnił, został zabity.
  • @ikulalibal 19:46:59
    Co do "lekarza" bo nie lekarza ani nawet felczera policjanta żydowskiego z getta i oprawcy swoich ziomków odmana Edelmana to sobie poczytaj w Wuju Google, kiedy on miał t ą medycynę skończyć jak był za młody, a przed wojną miał ukończone 5 klas powszechniaka. Zresztą jego daty urodzenia są spreparowane. To tak jak tate Stozmana alias Kwaśniewski, do dziś się boją w AM w Poznaniu ujawnić jakim to cudem został ten enkawudzistowski i ubecki pułkownik zbrodniarz i pospolity bandyta, złodziej i gwałciciel "lekarzem" bo nie lekarzem. Wszystko o tych obu w Wuju Google znajdziesz. To co piszesz to tylko się tym ośmieszasz. Za cienki jesteś z prawdziwej historii do mnie i do innych na tym forum.
  • @ikulalibal 19:46:59
    Raz podają, że Edelman to 1922 rocznik, czyli w 1939 17latek po 5 klasach powszechniaka, innym razem, że 1919 20latek. To kiedy on zdążył powszechniak ukończyć, liceum/gimnazjum oraz , zdać maturę i studia medyczne 6letnie? Choć u żydobolszewika wszystko możliwe, jak te "studia" prawnicze 3-6 miesięczne i byli już sędziami, prokuratorami, jak ci po WUMLu mgr lub dr, prof, ekonomii socjalistycznej, a obecnie kapitalistycznej. Nazwisk nie wymieniam bo wszyscy powinni je znać.
  • @ikulalibal 19:46:59
    To może tak dojdziemy do ładu, wklejam długi tekst, jednak nie każdemu chce się wchodzić w link zwłaszcza jak czyta z telefonu.

    Polak – Żyd – patriota
    W poniższym tekście przedstawiono jedynie kilkanaście przykładów osób pochodzenia żydowskiego, znanych z polskiego patriotyzmu bądź też z obrony dobrego imienia Polski przed oszczerstwami.
    Niestety większość z nich jest obecnie zapomniana bądź celowo przemilczana.

    Godną wspomnienia osobą jest postać Żydówki z Drohobycza Dory Kacnelson, głęboko zrośniętej z polskością, która swój doktorat poświęciła badaniu patriotycznych pieśni powstańczych 1863 roku.

    Dora Kacnelson niejednokrotnie zdecydowanie występowała w obronie interesów polskiej ludności na byłych kresach wschodnich, z pasją krytykując ludzi z ekipy ministra Krzysztofa Skubiszewskiego za fatalne zaniedbania w tej sprawie.

    W wywiadzie dla „Gazety Polskiej” z 28 października 1993 roku Kacnelson powiedziała: “Pan minister Skubiszewski jest zdrajcą wobec Polaków, rodaków, niedobitków na Wschodzie.”

    Kacnelson ostro piętnowała również, tych wszystkich, którzy inspirowali nagonkę przeciw Klasztorowi karmelitanek w Oświęcimiu.

    Należy wspomnieć także o naukowcu izraelskim, urodzonym w Polsce, profesor Israel Shahak, który 29 stycznia 1986 roku wystąpił na łamach New York Review of the Books” z bardzo ostrą krytyką antypolskich uogólnień Lanzmanna w filmie Shoah. (Wówczas tekst Shahaka przemilczano w polskiej prasie poza niskonakładowym
    krakowskim „Zdaniem” i podziemnym „Aneksem”.)

    Ostatnio wydano w Polsce jego książkę “Żydowskie dzieje i religia”, w której stara się on uświadomić pewnym środowiskom żydowskim ich błędy i niegodziwości jakie popełniali i popełniają nadal w stosunku do nie-Żydów. Wiele z nich , jak twierdzi prof. Shahak, ma swoje źródło w żydowskiej religii.

    Warto jeszcze krótko wspomnieć chociaż o kilku Żydach – polskich patriotach:

    Julian Unszlicht, ksiądz katolicki, polski patriotyczny intelektualista pochodzenia żydowskiego. Odegrał on wielką rolę w walce przeciwko negującym ideę niepodległości Polski „intemacjonalistom” z SDKPiL na czele z Różą Luksemburg, występując w dwóch odrębnych książkach przeciwko ich poglądom i działalności.

    Początkowo Julian Unszlicht sam działał przez kilka lat w SDKPiL. Stopniowo jednak całkowicie zniechęcił się do tej partii z rosnącym oburzeniem obserwując fakty dowodzące skrajnej niechęci Różu Luksemburg i jej otoczenia do spraw niepodległości Polski.

    Unszlicht był człowiekiem o bardzo wysokich standardach moralnych. Tym bardziej nie mógł się więc pogodzić z tym, co uważał za skrajną niewdzięczność części Żydów wobec Polski jako kraju, który udzielił schronienia na swym terytorium prześladowanym Żydom z całej Europy w jednym z najtrudniejszych okresów ich dziejów. Szczególnie ostro piętnował postępowanie części Żydów, którzy przybyli z Rosji, tzw. litwaków, uleganie przez nich nastrojom prorosyjskim i antypolskim, nazywał ich „litwacką Targowicą”, zagrażającą Polsce.

    W 1911 roku Unszlicht opublikował w Krakowie pierwszą ze swych dwóch obszernych publikacji książkowych poświęconych obronie Polski i polskości przed żydowskim nacjonalizmem litwaków z SDKPiL „Socjallitwactwo w Polsce”.

    Pisał w niej między innymi: „(…) Sam będąc Polakiem »pochodzenia semickiego«, znając na wylot drobno-mieszczańską inteligencję żydowską i różne prądy ją nurtujące, szereg lat działałem w głównej organizacji wojującego z Polską nacjonalizmu żydowskiego, tzw. SDKPiL (“Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy”).
    Przez długi czas nie mogłem sobie zdać sprawy, skąd bierze się jej zaciekły rozpęd antypolski, czemu zieje ona taką piekielną nienawiścią do najbardziej uciemiężonego narodu na świecie i czemu zatruwa w duszy ludu polskiego normalne uczucie poświęcenia i miłości dla swej ojczyzny w niewoli (…)”. J. Unszlicht: Socjallitwactwo w Polsce.

    Swą krytykę antypolskich działań litwaków Unszlicht ilustrował wieloma konkretnymi przykładami.

    Pisał: „(…) Do jakiej czelności może się tu posunąć socjal-litwactwo świadczy fakt następujacy: na początku 1905 w chwili największego wybuchu rewolucyjnego w Polsce socjallitwacki Sanhedryn (tzw. Zarząd Główny) wypuścił w rocznicę »Proletariatu« odezwę, w której oznajmił uroczyście, że »Polska, to trup, który winien być rzucony na śmietnik«, i pogląd ten rozwałkowany na całą odezwę rzucił w ogromnej ilości egzemplarzy w masy robotnicze polskie – pod pretekstem, że to była ideologia »Proletariatu« (…)

    Trzeba było całej litwackiej arogancji i nienawiści do Polski, aby podobnie plugawą odezwę wypuścić, przypominającą haniebne odezwy czamosecińców rosyjskich przeciwko Żydom. (…) Utrwalić najazd moskiewski—co prawda »zdemokratyzowany« w Polsce, oto obiektywny cel nacjonalizmu żydowskiego u nas. Przykryć to wszystko frazesem »socjalistyczny«— oto sposób otumanienia umysłów robotników polskich, aby przy ich pomocy dobić »trupa« znienawidzonej Polski i na nim organizację żydowską »narodową« wybudować. Czas wielki, aby wreszcie przeciwko tej zgubnej i rozszalałej furii antypolskiej bankrutującego social-litwactwa ostro i energicznie zareagowały szerokie masy źydostwa, których żywotne interesy są narażone przez to na szwank (…)

    W ten sposób najlepiej żydostwo się przysłuży wspólnej Ojczyźnie — Polsce, która zawsze mu przytułek i gościnność dawała w najgorszych chwilach tego istnienia, a która przez zjednoczone wysiłki ludu polskiego i żydowskiego wyzwolona być winna (…)”.

    W 1912 roku Julian Unszlicht wydał kolejną, prawie 400-stronnicową książkę demaskującą antypolskie działania litwaków pt. „O pogromy ludu polskiego. (Rola socjal-litwactwa w niedawnej rewolucji)”.

    Szczególnie ostro potępił tam nieodpowiedzialne działania liderów SDKPiL, nawołujących polskich robotników do udziału w takich manifestacjach, którym z góry groziło rozbicie przez Oddziały carskiej armii lub żandarmerii. To lekkomyślne pchanie robotników polskich pod kulę w imię swych własnych politycznych celów Unszlicht nazywał prowokowaniem „pogromów ludu polskiego”.

    Gwałtownej krytyce poddał Unszlicht również godzące w polskość działania Róży Luksemburg i „social-litwactwa” w Poznańskiem i na Górnym Śląsku, zarzucając im podporządkowywanie Polaków niemieckiej partii socjaldemokratycznej. Jak gdyby nie mieli prawa do własnego narodowego organizowania się i narodowej niepodległości.

    Warto dodać, że broniący z taką energią polskości Julian Unszlicht przeszedł na katolicyzm, a później przez wiele lat pracował jako kapelan w ośrodku emigracyjnym wśród polskich pracowników we Francji.

    W 1936 roku wydał w Paryżu wybór kazań dla wychodźców.

    Julian Unszlicht był bratem jednego z czołowych komunistów Józefa Unszlichta, w 1920 roku wraz z Dzierżyńskim, Konem i Marchlewskim, członka samozwańczego pseudorządu proradzieckiego w Białymstoku. Podczas gdy Józef Unszlicht pełnił szereg kierowniczych funkcji w bolszewickiej Rosji aż do stracenia w stalinowskich czystkach w 1938 roku, Julian Unszlicht jako kapelan publicznie wyrażał dzięki Matce Boskiej, Królowej Korony Polskiej za ocalenie narodu polskiego pod Warszawą od „hord bolszewickich”.

    Kazimierz Sterling, który zdecydowanie piętnował wszelkie przejawy separatyzmu żydowskiego, starającego się szczelnie izolować Żydów od Polaków.

    Pisał: “(…) Separatyzm żydowski – nie przestaniemy tego powtarzać – to ciemnota i skutki getta, nacjonalizm żydowski— to nieznajomość polskiej kultury, historii i tradycji, to nieodczuwalne urody życia polskiego, to wynik świadomie prowadzonej ohydnej polityki rządu rosyjskiego (…).

    Tenże Sterling w 1916 roku tak formułował swą wiarę w zintegrowanie Żydów z polskością: “(…) Wątpić o potrzebie asymiłowania się Żydów polskich może tylko ten, kto nie wierzy w żywotność kultury polskiej, w zdolność jej do rozwoju, kto zamyka oczy na piękno tradycji polskiej, na szlachetność jej ideałów, na porywającą wzniosłość stuletnich przeszło walk o wolność. Wątpić może tylko ten, komu niewola opaliła skrzydła tak, że nie potrafi unieść się ponad szary poziom codziennego życia, kto wskutek przykucia do ziemi nie może objąć okiem „ wody życia “polskiego w przeszłości i przyszłości, czyja dusza nie odczuwa już potęgi kultury polskiej (…) .”

    Właśnie Sterling był głównym mówcą na trzydniowym pierwszym zjeździe Polaków wyznania mojżeszowego w maju 1919 roku, mówcą, który niezwykle ostro napiętnował projekty obezwładnienia Polski i Polaków przez koncepcje stworzenia tzw. Judeo-Polonii, wysunięte już przed I wojną światową przed Żabotyńskiego.

    Sterling nie ukrywał również potępienia dla rusyfikacyjnej roli Żydów-litwaków oraz atakującej “najświętsze uczucia Polaków, nietaktownej i hałaśliwej propagandy nacjonalistyczno-żydowskiej, prowadzonej przez żargonowe pisma żydowskie.”

    Artur Rubinstein. Był on łódzkim Żydem, ale zawsze podkreślał swoją polskość, a był obywatelem świata, jako genialny wirtuoz.

    Prawdopodobnie na taką jego postawę mógł mieć wpływ fakt wzięcia go na utrzymanie i specjalistyczne wykształcenie muzyczne w Lipsku przez księcia Lubomirskiego, który jako meloman miał na tym wykształceniu i drugiego zdolnego Żyda, dyrygenta Grzegorza Fitelberga.

    Oprócz nich finansował wykształcenie także 3 Polaków, muzyków, Karola Szymanowskiego, Ludomira Różyckiego i Apolinarego Szelutę.

    Rubinstein niejednokrotnie miał okazje podkreślać swoją polskość i to robił. Np. w czerwcu 1945 r. miał koncertować w USA na inauguracyjnej sesji ONZ. Zauważył, że nie ma polskiej delegacji, ani sztandaru, więc od podium wyraził z tego powodu ubolewanie i na wstępie zagrał polski hymn narodowy, zmuszając wszystkich do powstania i uczczenia nieobecnej Polski.

    To była postawa szlachetnego Żyda a zarazem Polaka. Z kolei gdy był na koncertach w Kanadzie w latach 60-tych, podszedł do niego oficer marynarki handlowej i rozpoczął rozmowę po angielsku. Rubinstein zapytał go o narodowość, gdy usłyszał, że jest Polakiem, to odpowiedział mu, że z rodakami to on rozmawia tylko po polsku, odwrócił się do niego plecami i odszedł. Rubinstein wysoko nosił godność Polaka, byt ożeniony
    z Polką, córką Emila Młynarskiego, muzyka i dyrygenta.

    Wilhelm Feldman, znany historyk, już jako 15 letni chłopak o mało nie został zlinczowany przez gniewny tłum żydowskich wiernych z “profanację świątyni” po tym jak wystąpił podczas uroczystości w synagodze zbaraskiej z gorącym przemówieniem na cześć polskiego bohaterstwa z okazji 200 rocznicy odsieczy wiedeńskiej, później chciał walczyć za Polskę, lecz został zwolniony z Legionów z racji podeszłego wieku.


    Bernard Mond , zupełnie zapomniany generał, d-ca 205 pp. w Bitwie Warszawskiej w 1920 r., złożonego głównie z ochotników – szewców warszawskich.

    Na zakończenie należy także przypomnieć choćby kilka osób pochodzenia żydowskiego, które oddały swe życie za polskość kresów wschodnich.

    Wielką odwagą wsławił się uczeń gimnazjum Roman Felsztyn, walczący w obronie Lwowa pod dowództwem swojego starszego brata Tadeusza. Walczył w szeregach zdobywców cytadeli, zginął pod Obroszynem w Wielką Sobotę 19 kwietnia 1919 roku. Roman Felsztyn był rówieśnikiem Mariana Hemara, tak jak Hemar był Żydem i polskim poetą, jego nazwisko brzmiało Feldstein.

    Roman Felsztyn , urodził się 4 listopada 1901 jako najmłodszy syn Hermana Feldsteina i Heleny z Nossigów. Jego ojciec Władysław Herman Felsztyn, lwowski inżynier i wybitny finansista, a zarazem wielki patriota lwowski, zmienił nazwisko i wyznanie w proteście wobec antypolskiej postawy organizacji żydowskich, Synów swoich wychował w duchu polskiego patriotyzmu.

    Tak scharakteryzowano postawę Romana Felsztyna w wydanej przed wojną publikacji poświęconej obronie Lwowa i Kresów Wschodnich: “Już jako uczeń 3-ciej klasy gimnazjalnej pracuje w studenckich kołach narodowych i marzy o Czynie. Jako 15-letni chłopak organizuje pierwszy we Lwowie sekcję studencką P. O. W., aby w ten sposób wraz z kolegami przygotować się do walki orężnej z wszystkiemi państwami zaborczemi, którą uważał za nieuniknioną. Był też dobrze znany w kołach pracowników patrjotycznej, tajnej pracy narodowej. Wyprzedził wypadki listopadowe i już w ostatnich dniach października z pożyczonym rewolwerem i kindżałem razem z kilkoma dobranymi towarzyszami rozbrajał żandarmów austrjackich. by tym sposobem przysporzyć broni, której brakło P. O. W. Po dokonaniu zamachu ukraińskiego opuścił dom i zgłosił się do plutonu szturmowego porucznika Wojciechowskiego.

    Widzą go wtedy w pierwszych szeregach, dworzec, poczta i.t.d. W drugiej połowie listopada przydzielony do odcinka I kap. Monda bierze udział we wszystkich szturmach na Cytadelę. Po oswobodzeniu Lwowa należy do l p. strzelców i nie oddaje się tylko radości z odniesionego zwycięstwa, ale walczy dalej pod Grzybowicami, Dublanami, Skniłowem, Obroszynem i Persenkówką. Przechodzi następnie z kompanją Monda do 5 p. legjonów, gdzie stawia mężnie czoło Ukraińcom na Majerówce, w Krzywczycach i w Lesienicach. W kwietniu wreszcie w oddziale karabinów maszynowych baonu radomskiego poszedł chory, wbrew woli otoczenia i przełożonych, do ataku na Obroszyn, gdzie ugodziła go kula w serce i położyła koniec młodemu, bohaterskiemu życiu. Obdarzony niezwykłą inteligencją i wybitnym talentem poetyckim, rokował jak najlepsze nadzieje.”

    Matka Romana Felsztyna wydała tomik jego poezji, który do dzisiaj jest trudny do zdobycia.

    Jakby w proroczej wizji opisał swoją śmierć. „Pieśń o przyszłym życiu” kończy zwrotka:

    A śmierć ma będzie piękna i wspaniała.
    Jako też pięknem będzie i me życie …
    I na dusz wszystkich będzie strunach grała
    I w każdej trąci ton szlachetny skrycie …

    Kolejną wartą wspomnienia postacią jest Salomon Pelz , syn ubogiej rodziny robotniczej, w którego przypadku “Polska szkoła w żydowskiej dzielnicy pierwsza rozbudziła w nim serdeczne zrozumienie i gorące umiłowanie polskości, które też przez całe życie kierowało jego myślami i czynami. Już jako uczeń szkoły wydziałowej zbierał i organizował współuczniów i rówieśników w polskie kadry skautowe, a jako słuchacz seminarjum nauczycielskiego wszedł odrazu w szeregi pracowników czytelni T. S. L. im. B. Goldmana. Świadomy swych zadań i celów, karny a skromny, pracował tu cicho, nie wysuwając się nigdzie, a z dziwną wytrwałością i niezachwianą wiarą w skuteczność i owocność tej pracy narodowej polskiej.

    Wielka burza wojny wyrwała Pelza z tej pracy, wygnała na pole walk, gdzie służąc w armji austrjackiej, pozostawał nieprzerwanie w służbie frontowej. Gdy go w polu doszła wieść o organizowaniu legjonów polskich, pragnął dostać się do nich, niestety bezskutecznie. Listy jego z owego czasu tchną szczerym, serdecznym żalem z tego powodu, że nie może służyć w polskiem wojsku. Ziściły się jednak jego pragnienia wśród warunków niezwykłych. Oto wrócił z frontu włoskiego do Lwowa, zastał walki o miasto już w pełnym toku. Wobec tego, wypocząwszy ledwie po niezmiernych wysiłkach powrotu, zgłosił się natychmiast do służby, a już po kilku dniach objął komendę odcinka w ul. Bema po poruczniku Mazurze. Niedługo ją sprawował. Ugodzony kulą, zmarł po kilku dniach w szpitalu na Technice, osierocając żonę .”

    Następny z bohaterów to Ludwik Uiberall, urodzony 28 października 1897 r. syn adwokata w Rzeszowie. W Przemyślu uczęszczał on do VIII klasy gimnazjum gdzie “celował zdolnościami i zaletami swego pięknego charakteru, za które lubili go profesorzy i koledzy. Podczas inwazji rosyjskiej bawił we Wiedniu, gdzie złożył z odznaczeniem maturę w polskiem gimnazjum, a po ukończeniu pierwszego roku medycyny wzięty do wojska austrjackiego, odbył dwa razy kampanję włoską i ofensywę nad Piawą. Dwa razy ranny, zatęsknił do rodziny i kolegów i z ręką niewyleczoną wrócił do kraju. Na wezwanie Ojczyzny zgłosił się jako ochotnik dnia l listopada do 10 p. p. wojska polskiego i walcząc z tak zwanymi „Ukraińcami” wkroczył 11 listopada do Przemyśla. Tu przy sforsowaniu mostu żelaznego na Sanie, krocząc na czele oddziału, został ciężko ranny i pomimo wysiłków i starań lekarzy zmarł w szpitalu dnia 4 grudnia. Leżąc na łożu śmiertelnem marzył o odsieczy Lwowa. Cztery dni przed śmiercią mianowany za waleczność podporucznikiem, odznaczony został po śmierci gwiazdą Przemyśla i krzyżem walecznych. Zwłoki jego spoczęły na cmentarzu izraelickim w Przemyślu .”

    Leopold Caro, znany ekonomista pochodzenia żydowskiego, czując się bez reszty związany z Polską, z tym większym oburzeniem reagował na niegodne zachowanie się części Żydów wobec polskiej sprawy. W wydanej w 1893 r. we Lwowie książce “Kwestia żydowska w świetle etyki” stwierdzał bez ogródek: “Pytam atoli, któż więcej ma prawo oburzać się, kto silniej i bezwzględniej karcić nikczemnych niż ten, kto sam ciągle i na każdym kroku najboleśniejszej od nich doznaje krzywdy: kto ukochawszy naród, wśród którego żyje i przylgnąwszy całą duszą do jego ideałów, spotykał się ciągle i spotykać musiał z niedowierzaniem i uprzedzeniem, wywołanym niecnością pewnej kategorii swych współwyznawców, obojętnością ich i nieledwie nienawiścią dla sprawy polskiej, lekceważeniem i poniżaniem wszystkiego, co drogim jest społeczeństwu, wśród którego żyją” (podkr. – J.R.N.).


    Arkady Fiedler prozaik, reportażysta, przyrodnik i podróżnik. Brał udział w powstaniu wielkopolskim i w tworzeniu Polskiej Organizacji Wojskowej w latach 1918-1920. W latach 1939-1942 w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie. W czasie wojny powstały książki: “Dywizjon 303″ (zainspirowany “Pamiętnikiem pilota 111 eskadry myśliwskiej” Mirosława Ferića) oraz “Dziękuję ci, kapitanie”. W 1946 Fiedler powrócił do kraju. Autor wielu książek przygodowych i podróżniczych.

    https://wolna-polska.pl/polak-zyd-patriota
  • @kula Lis 67 20:42:57
    no wiec niech i lorenco uważa
    8-)))))))))
  • @lorenco 21:09:57
    jak by nie było, obu Was nie lubię.. ale Ikulabilal jest zadaniowany, a Ty głupi..
    niczym emeryt LWP.. taka karma.. nie szanuję Was obu..
    do bycia inteligencją polską dużo Wam brakuje, wiedzy najbardziej..
    Ciebie trochę szkoda, Ikuba już nie..(czy jak tam się ten zadaniowiec zowie)..
  • @ikulalibal 19:46:59
    Jakub Berman był "szarą eminencją" i nie był zagrożony jakimkolwiek klimatem, dopiero w 1957 roku został usunięty z "tylnego siedzenia" a i w ogóle z PZPR.
    Polin, czy Judeopolonia poszły w odstawkę. Ostatecznie w 1968 roku.
    Teraz duch powraca: podoba Ci się to?
  • @wk..ny 21:45:16
    No, głupi, jednak ja Cibie lubię.
  • @lorenco 22:09:34
    O czym ty mówisz? "szara eminencja" -chyba na skale głębokiej prowincji.Powiedzmy "powiatowa lady makbet".
    Jakbyś takiego Bermana usytuował np w porównaniu do Pearl Mołotow.
    Mało że żona dygnitarza i to dużego, to jeszcze minister przemysłu lekkiego.Ale i tego było mało kiedy stanął zarzut " utrzymywania przestępczych kontaktów z żydowskimi nacjonalistami" i "szpiegostwa na rzecz syjonistów" to zafasowała 5 lat.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Polina_%C5%BBemczu%C5%BCyna
    Ja wiem że trudno ci pogodzić fakty z tandetną narracją do jakiej się przyzwyczaiłeś.
    Myślisz sobie ....hmmmm to jacy w końcu byli ci żydzi okresu stalinowskiego ? wszechmogący? bez znaczenia? jacy?
    To źle postawione pytania.Jeśli tylko uświadomisz sobie że w PRL-u w latach 45-56 trwała najnormalniejsza wojna domowa to pozwoli ci zastosować te wszystkie kryteria które zazwyczaj stosuje się przy ocenie takich i podobnych, procesów społeczno-politycznych.
  • @wk..ny 21:45:16
    Acha, co do inteligencji: jestem wnukiem nadleśniczego i mojej babci zwykłej wieśniaczki, moi rodzice to pielęgniarka i mechanik lotniczy, no ale z komunistycznymi już dyplomami.
    Dziadka i Babci nigdy nie poznałem, wymordowali ich banderowcy już po zakończeniu wojny w powiecie leskim.
    Zatem trudno ode mnie wymagać abym należał do inteligencji polskiej, nikt z mojej rodziny nie zginął w Katyniu, wyklętym też nie był, zatem nie mam czym się chwalić.
    Zwykły głupi Polak.
  • @ikulalibal 22:28:13
    Jakub Berman

    Jakub Berman
    Jakub Berman (1901–1984) – polski działacz komunistyczny pochodzenia żydowskiego, wicepremier, poseł na Sejm PRL.

    Wypowiedzi
    Gdy rewolucja zbliża się do osiągnięcia swoich celów, jej wrogowie walczą coraz rozpaczliwiej, a zatem oddani rewolucjoniści muszą sięgać po środki coraz skrajniejsze.
    Źródło: Timothy Snyder, Skrwawione ziemie. Europa między Hitlerem a Stalinem, tłum. Bartłomiej Pietrzyk, wyd. Świat Książki, Warszawa 2011.
    [Stalin pozostał] dla mnie uosobieniem zwycięstwa. Dźwigał na swoich barkach ciężar całej walki z Hitlerem i był nadzieją na przeobrażenia w Polsce (...). Dla mnie był człowiekiem, z którego imieniem na ustach miliony ludzi szło do walki i ginęło.
    Źródło: Marci Shore, Dzieci rewolucji, tłum. M. Sutowski, krytykapolityczna.pl, 10 listopada 2012
    Zobacz też: Józef Stalin, Adolf Hitler
    Zdawałem sobie jednak sprawę z tego, że najwyższych stanowisk jako Żyd objąć albo nie powinienem, albo nie mógłbym.(...) Faktyczne posiadanie władzy nie musi iść w parze z eksponowaniem własnej osoby. Zależało mi, żeby wnieść swój wkład, wycisnąć piętno na tym skomplikowanym tworze władzy, jaki się kształtował, ale bez eksponowania się. Wymagało to, naturalnie, pewnej zręczności.
    Źródło: Bogdan Musiał, Moskwa wybiera Bermana, „Rzeczpospolita”, 18 kwietnia 2009. Cytat za: Teresa Torańska, Oni. Wyd. Aneks, Londyn 1985.
  • @lorenco 22:46:34
    //Gdy rewolucja zbliża się do osiągnięcia swoich celów, jej wrogowie walczą coraz rozpaczliwiej, a zatem oddani rewolucjoniści muszą sięgać po środki coraz skrajniejsze//

    W więc w dodatku był pół inteligentem.Lub kłamcą.Bowiem słynna fraza (którą Berman jakby stara się rozwinąć) brzmiąca :"w miarę postępów w budowie socjalizmu walka klasowa zaostrza się" znaczy tyle że klasa wyeliminowana w drodze rewolucji, zostaje zastąpiona nowymi ludźmi którzy stopniowo zaczynają tworzyć klasę dokładnie z takimi samymi (jeśłi nie gorszymi) skłonnościami jak ta która została wyeliminowana.
    Jednym słowem wrogami rewolucji są sami rewolucjoniści.Banał.Według tego schematu przebiegły wszystkie rewolucje.

    PS
    patrząc na nasze realia uwierzył byś że to bydło zwane "naszą klasą polityczną" kiedyś było rewolucjonistami walczącymi z systemem o wolność,sprawiedliwość,prawdę i temu podobne pierdoły.
  • @ikulalibal 23:03:40
    Pisząc tu na tym portalu, przekazując mniej czy więcej celne artykuły czy opinie a może też i głupie, mam nadzieję ostrzec nas Polaków a i samemu pamiętać, że historia kołem się toczy.
    Co do bydła: krówka, która urwała się przed rzeźnią i uciekła w jeziora, która była bohaterką na świat, którą chcieli wykupić z zagranicy, za którą władze lokalne dawały niezłe pieniądze rolnikowi, właścicielowi krowy, jak ją wreszcie namierzono gdzie się ukrywa, została uśpiona przez weterynarza w celu tylko jej uspokojenia aby zabrać ją z wyspy, padła, pewnie już ze stresu.
    Szkoda mi tej krowy bardzo, bardziej niż tego podwójnego szpiona, przytrutego ponoć przez samego Putina.
    Ta dzielna krowa powinna mieć pomnik w zamian za..........
  • @lorenco
    PiS proponuje zmiany w ustawach o sądach. Jeden z postulatów wychodzi naprzeciw oczekiwaniom KE.

    http://niezalezna.pl/220487-pis-proponuje-zmiany-w-ustawach-o-sadach-jeden-z-postulatow-wychodzi-naprzeciw-oczekiwaniom-ke
    Ps..Co takiego? A poza tym to Morawiecki wyjaśnił wszystko w kilka minut. Hihi. Coraz mniej rozumiem z poczynań tego rządu i PiS. Co na to Prezes?. Znowu się poddajemy? To jest wywieszenie białej flagi! No to i po PiSie, czyli pękają tak przed lewakami z Brukseli jak i przed żydobolszewicką kastą bo to antyżydyzm, aj waj!. Polacy tego nie darują podczas wyborów, czy samorządowych, czy do sejmu/senatu, czy prezydenckich. To pierwsza i ostatnia kadencja Dudy. Bo nie tego Polacy oczekiwali i nie to nam obiecywano. Znowu pewnie Duda namieszał żądając dodatkowych uprawnień. PiS odpuszcza i znów pokazuje iż po prostu się boi krzyków opozycji w lewackiej Unii i nacisków lewackiej Unii. Do tego kolegium niech sobie najlepiej powołają zasłużonych sędziów żydokomunistycznych z czasów PRL-u z ich pomiotem. Zrównanie wieku emerytalnego sędziów kobiet i mężczyzn do 65 roku życia to będzie precedensem i w następnej kolejności lewacka Unia będzie naciskać aby zrównać wiek emerytalny wszystkich kobiet i mężczyzn a wtedy oznaczałoby to powrót do wieku emerytalnego wprowadzonego przez PO, czyli powrót do tego co było. Ale żeby wreszcie zwołać KRS to jakoś nic nie potrafią zrobić, pospolity przestępca i żydówka Gersdorf nimi kręci jak chce.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30