Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
695 postów 34 komentarze

PISZĘ PRAWDĘ

Aleszuma - Po prostu zwykły człowiek

Raport z likwidacji WSI i Aneks do Tajnego Raportu

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Agentura w Polsce reprezentowana przez Komorowskiego

 

 

 

RAPORT Z LIKWIDACJI WSI I ANEKS DO TAJNEGO RAPORTU

 

DZIAŁANIA "BOHATERA" BRONISŁAWA KOMOROWSKIEGO ZWIĄZANE Z LIKWIDACJĄ WSI

AGENTURALNA GANGSTERSKA FUNDACJA "PRO CIVILI" Z UDZIAŁEM BRONISŁAWA KOMOROWSKIEGO

AGENTURA W POLSKICH MEDIACH - TVN, POLSAT, TELEWIZJA PUBLICZNA,

POLSKA AGENCJA INFORMACYJNA, "GAZETA WYBORCZA", "POLITYKA",

"WPROST", "TRYBUNA", "ŻYCIE WARSZAWY", "GAZETA ŚLĄSKA", "SUPER EKSPRES", POLSKIE RADIO, RADIO PARLAMENT, "KURIER POLSKI", "SUPER EKSPRES", "GAZETA BANKOWA", W BIURACH PARLAMENTARNYCH, NA WYŻSZYCH UCZELNIACH, W BANKACH, W MINISTERSTWACH W TYM  W MINISTERSTWIE SPRAW ZAGRANICZNYCH

 

"(...) W ciągu 15 lat działania Wojskowych Służb Informacyjnych - WSI - doszło do przestępstw i wielu nieprawidłowości, wśród których najistotniejsze, stwierdzone przez służbę weryfikacyjną to:

- oparcie służb na aparacie sowieckim, na skutek czego w WSI służyło ponad 300  żołnierzy tworzących kadrę kierowniczą, szkoloną przez zbrodnicze, sowieckie GRU,

- nielegalny handel bronią we współpracy z międzynarodowymi przestępcami, w tym z obecnie skazanym i odsiadującym wyrok w USA Monzer al Kassar (dostał 30 lat więzienia, a Polska jest wymieniona w akcie oskarżenia, jako kraj wspierający jego siatkę przestępczą!).

W tym celu stworzono specjalną komórkę, która prowadziła i osłaniała ten handel, a także tworzyła firmy do spółki z agentami b. WSI, które uzyskiwały uprzywilejowaną pozycję w handlu bronią.Patrz https://translate.google.pl/translate?hl=pl&sl=en&u=https://en.wikipedia.org/wiki/Monzer_al-Kassar&prev=search

 

"(...)Monzer al-Kassar (w języku arabskim منذر الكسار) (urodził się w Al-Nabk, w Syrii w 1945 roku), w świecie przestępczym używający pseudonimu "Księcia Marbelli", to międzynarodowy handlarz bronią. Został podłączony do licznych przestępstw, w tym do Achille Lauro - porwania i afery Iran-Contras.

W dniu 20 listopada 2008 roku został skazany w USA w sądzie federalnym w ramach rządu USA, za zgodę na sprzedaż broni do tajnych agentów udających dostawców dla Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii (FARC), w kolumbijskiej organizacji partyzanckiej. Został skazany na trzydzieści lat więzienia.

W lipcu 2006 roku, rząd Iraku umieścił go na ich liście "najbardziej poszukiwanych", nazywając go "jednym z głównych źródeł wsparcia finansowego i logistycznego" dla irackiej rebelii(...)".

"(...) Monzer al-Kassar do 2002 roku współpracował w Polsce z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi w nielegalnym handlu bronią"(...)".

 

AGENTURA MEDIALNA I WOJSKOWYCH SŁUŻB INFORMACYJNYCH

 

- utrzymywanie agentury wśród przedsiębiorców, której istnienie ukrywano przed przełożonymi w rządzie, okłamując w tej kwestii m.in. premiera rządu (np. w sektorze energetycznym, w tym w Orlenie).

- prowadzenie inwigilacji mediów poprzez utrzymywanie w głównych, ogólnopolskich mediach agentów oraz agenturę wpływu, w tym w TVN, Polsacie, Telewizji Publicznej, PAI, a także w głównych tygodnikach takich jak "Wprost", "Polityka", "Puls Biznesu", w dziennikach, "Nowa Europa", "Gazeta Wyborcza", "Trybuna", "Sztandar Młodych", "Życie Warszawy", "Gazeta Śląska", "Kurier Polski", "Gazeta Bankowa", "Super Ekspres", "PR",

"Radio Parlament".

Niektóre gazety nawet zakładano w celach inwigilacji, a także w biurach parlamentarnych, wyższych uczelniach, w bankach i ministerstwach.

- inwigilowanie ludzi Kościoła,

- tolerowanie infiltracji rosyjskiej w Polsce, uniemożliwiając likwidację zidentyfikowanej rosyjskiej penetracji,

- utrudnianie śledztwa w sprawie "Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego"(FOZZ), ukrywając przed prokuraturą prawdziwy zakres działania służb wojskowych w tej sprawie,

- ukrywanie znaną sobie przestępczą działalność służb wojskowych z okresu komunistycznego jak np. fałszowanie dokumentacji i podstawianie fikcyjnych osób, w istocie agentów służb, celem wyłudzenia spadków po byłych obywatelach polskich mieszkających m.in. w USA, Kanadzie i we Francji,

 

DOMY PUBLICZNE WOJSKOWYCH SŁUŻB INFORMACYJNYCH

 

- tolerowanie i ukrywanie przestępczości pospolitej wśród żołnierzy Wojskowych Służb Informacyjnych (WSI), w szczególności alkoholizmu, wykorzystywanie mieszkań konspiracyjnych na prywatne cele dla siebie i swoich rodzin, a także przekształcanie tych mieszkań w domy schadzek (domy publiczne - burdele),

- współpraca z Ministerstwem Spraw Zagranicznych w zakresie zorganizowanej prostytucji na Ukrainie, wydawanie odpłatnie wiz ukraińskim prostytutkom w Łucku przez konsulat polski, uprawianie sutenerstwa przez konsulów,

- tolerowanie i akceptowanie nielegalnego wykorzystywania zdyskwalifikowanych oficerów SB do tworzenia sieci agentury Wojskowych Służb Informacyjnych,

- zagrażanie bezpieczeństwu polskich żołnierzy i państwa polskiego poprzez stworzenie fikcyjnej sieci agenturalnej na misjach,

- systematyczne oszukiwanie państwa polskiego i sojuszników co do możliwości pochwycenia kierownictwa terrorystów i wyłudzenie od państwa polskiego kilkaset tysięcy dolarów amerykańskich.

- zagrażanie bezpieczeństwa państwa m.in. poprzez bezprawne wydanie wieluset poświadczeń bezpieczeństwa, tzw. certyfikatów osobom niespełniającym podstawowych warunków bezpieczeństwa,

- zagrażanie bezpieczeństwu państwa m.in. poprzez sfałszowanie warunków offsetowych w jednym z ważniejszych kontraktów zbrojeniowych,

- tolerowanie mafijnych struktur w Wojskowej Akademii Technicznej, która naraziła Skarb Państwa na straty rzędu kilkuset milionów złotych, których nigdy nie odzyskano,

- stan infiltracji gospodarki polskiej przez byłą agenturę komunistycznej wojskówki - II zarząd Sztabu Generalnego PRL,

- korupcyjną rolę tych ludzi w niektórych z największych prywatyzacji lat,

- działalność WSI w sektorze paliwowo-energetycznym,

- kulisy działalności i sukcesów najbogatszych Polaków, polskich oligarchów, pokazuje  przykład działalność Ryszarda Krauzego i jego grupy Prokom oraz działalność Jana Kulczyka,

- mechanizm tworzenia się wokół oficerów WSI  patologicznych układów, które miały mocny nieformalny wpływ na decyzje polityków.

Jednym z "bohaterów" Aneksu do raportu o rozwiązaniu WSI jest Bronisław Komorowski niestety pięcioletni prezydent RP wybrany przez otumanione przez PO społeczeństwo.

Według b. weryfikatora WSI, Bronisław Komorowski nie zwalczał agentów wewnątrz WSI, a nawet promował oficerów podejrzewanych o współpracę z Rosją.

40 wątków raportu, w tym takie, w których próbowano zrekonstruować związki oficerów WSI, w przeszłości blisko współpracujących z byłym pierwszym obywatelem RP, ze służbami ZSRR i Rosji.

Wątki związane z prezydentem Bronisławem Komorowskim wiążą duże pieniądze i poważne operacje polityczne.

Chodzi m.in. o sprawy utraty i odzyskania przy pomocy tajnych służb 260 tysięcy marek niemieckich w piramidzie finansowej, związków z fundacją "Pro Civili" obracającą setkami milionów złotych, prywatyzacji części terenów należących do Wojskowej Akademii Technicznej, działań Wojskowych Służb Informacyjnych przeciwko byłemu  wiceszefowi MON Romualdowi Szeremietiewowi, zakupu dla wojska samolotów transportowych CASA, korupcji w Agencji Mienia Wojskowego, czy też co najważniejsze uzyskania dostępu do tajnego aneksu.

 

UZURPACJA WŁADZY PREZYDENTA PRZEZ MARSZAŁKA SEJMU RP

 

W czasie, w którym Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski formalnie i faktycznie przejmował obowiązki Prezydenta RP na mocy art. 131 pkt. 2 Konstytucji RP nie nastąpiło jeszcze formalne stwierdzenie zgonu Prezydenta Rzeczypospolitej Lecha Kaczyńskiego. Biorąc pod uwagę całokształt okoliczności wydarzeń z tragicznego 10 kwietnia 2010 roku, uzasadnionym jest podejrzenie, iż doszło w Polsce do faktycznego zamachu stanu z uzurpacją władzy Prezydenta przez Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Bronisława Komorowskiego(...)"

 

 

ZAMACH STANU BRONISŁAWA KOMOROWSKIEGO - KRZYSZTOF SKALSKI  "NEWSWEEK"

 

Przejęcie obowiązków Prezydenta dokonało się z rażącym naruszeniem przepisów Konstytucji. Biorąc pod uwagę całokształt okoliczności wydarzeń z tragicznego 10 kwietnia 2010 roku, uzasadnionym jest podejrzenie, iż doszło w Polsce do faktycznego zamachu stanu z uzurpacją władzy Prezydenta przez Marszałka Sejmu RP.

Marszałek Sejmu RP Bronisław Komorowski przejął obowiązki Prezydenta na mocy art. 131 pkt. 2 Konstytucji, który enumeratywnie wylicza przypadki objęcia przez Marszałka Sejmu obowiązków Prezydenta. Należą do nich:

1) śmierć Prezydenta Rzeczypospolitej,

2) zrzeczenie się urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej,

3) stwierdzenie nieważności wyboru Prezydenta Rzeczypospolitej lub innych przyczyn nieobjęcia urzędu po wyborze,

4) uznanie przez Zgromadzenie Narodowe trwałej niezdolności Prezydenta Rzeczypospolitej do sprawowania urzędu ze względu na stan zdrowia, uchwałą podjętą większością co najmniej 2/3 głosów ustawowej liczby członków Zgromadzenia Narodowego,

5) złożenie Prezydenta Rzeczypospolitej z urzędu orzeczeniem Trybunału Stanu.

Przejęcie obowiązków przez Marszałka Sejmu zostało ogłoszone publicznie dn. 10 kwietnia 2010 roku około południa.

Pierwsze czynności faktyczne dokonane na mocy upoważnień od Marszałka Sejmu pełniącego obowiązki Prezydenta RP (m.in. ogłoszenie żałoby narodowej) zostały wykonane przed godziną 14.

W czasie, w którym Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski formalnie i faktycznie przejmował obowiązki Prezydenta RP na mocy art. 131 pkt. 2 Konstytucji RP nie nastąpiło jeszcze formalne stwierdzenie zgonu Prezydenta Rzeczypospolitej, Jego Ekscelencji Lecha Kaczyńskiego.

Zarówno z litery, jak i z ducha prawa (panował wtedy jeszcze ogromny chaos informacyjny i pojawiały się sprzeczne informacje o osobach, które mogły przeżyć katastrofę lotniczą w Smoleńsku) Pan Prezydent Kaczyński był w tych godzinach osobą zaginioną.

Przejmowanie obowiązków Prezydenta przez Marszałka Sejmu w przypadku czasowej niemożliwości sprawowania urzędu (a za taki przypadek wobec zamkniętego katalogu przyczyn z art. 131 pkt.2 należy uznać zaginięcie Prezydenta) reguluje art. 131 pkt. 1 Konstytucji RP. Przytaczam brzmienie tegoż artykułu, zdanie 2 i następne:

„Gdy Prezydent Rzeczypospolitej nie jest w stanie zawiadomić Marszałka Sejmu o niemożności sprawowania urzędu, wówczas o stwierdzeniu przeszkody w sprawowaniu urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej rozstrzyga Trybunał Konstytucyjny na wniosek Marszałka Sejmu. ,

W razie uznania przejściowej niemożności sprawowania urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej Trybunał Konstytucyjny powierza Marszałkowi Sejmu tymczasowe wykonywanie obowiązków Prezydenta Rzeczypospolitej”

Należy przy tym nadmienić, że nie miała miejsca okoliczność z art. 30 par. 1Kodeksu Cywilnego, gdzie jest uregulowana możliwość uznania za zmarłego uczestnika m.in. podróży powietrznej.

Przytoczony przepis wymaga bowiem upływu 6 miesięcy od daty katastrofy.

Pierwsze informacje o zidentyfikowaniu ciała Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego pojawiły się dopiero w sobotę wieczorem.

Reasumując, przejęcie obowiązków Prezydenta dokonało się z rażącym naruszeniem przepisów Konstytucji, stanowiąc delikt konstytucyjny.

Biorąc pod uwagę całokształt okoliczności wydarzeń z tragicznego 10 kwietnia 2010 roku uzasadnionym jest podejrzenie, iż doszło w Polsce do faktycznego zamachu stanu z uzurpacją władzy Prezydenta przez Marszałka Sejmu RP.

W czasie, w którym marszałek Sejmu Bronisław Komorowski formalnie i faktycznie przejmował obowiązki prezydenta RP na mocy art. 131 pkt. 2 Konstytucji RP nie nastąpiło jeszcze formalne stwierdzenie zgonu prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego.

Biorąc pod uwagę całokształt okoliczności wydarzeń z tragicznego 10 kwietnia 2010 roku uzasadnione jest, iż doszło w Polsce do zamachu stanu z uzurpacją władzy prezydenta RP przez marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polski Bronisława Komorowskiego.

 

FUNDACJA "PRO CIVILI"

 

"Pro Civili" - fundacja założona 5 lipca 1994 roku przy współudziale obywateli Austrii, Antona Wolfganga Kasco i Patryka Manfreda Holletscheka (twórcy pierwszej w Polsce piramidy finansowej: „Global System”), która w założeniu miała pomagać byłym funkcjonariuszom państwowym.

Kapitał zakładowy fundacji wynosił 300 tys. starych złotych.

 

 

 

 

CELE I DZIAŁALNOŚĆ

 

Fundacja miała zajmować się ochroną pracowników i funkcjonariuszy służb państwowych i samorządowych oraz działaczy społecznych i związkowych a także niesieniem pomocy osobom, które poniosły szkodę bądź doznały uszczerbku na zdrowiu, broniąc bezpieczeństwa i porządku prawnego RP.

W rzeczywistości jedynym celem fundacji było prowadzenie działalności przestępczej opartej na wyłudzeniach kredytów, podatku VAT, czy sprzedaży nieistniejących towarów oraz praniem brudnych pieniędzy dla polskich i międzynarodowych grup przestępczych.

W wyniku działalności "Pro Civili" Skarb Państwa mógł stracić nawet kilkaset milionów złotych.

Okoliczności powstania Fundacji „Pro Civili” nie są do końca znane.

W końcu 1999 r. postępowanie w tej sprawie wszczęła Prokuratura Wojskowa i długo żadnej osobie związanej z Fundacją „Pro Civili” nie przedstawiono zarzutów.

Dopiero w 2015 roku ruszył proces, w którym na ławie oskarżonych zasiedli członkowie Fundacji "Pro Civili".

W Radzie Fundacji zasiadały następujące osoby:

Piotr Polaszczyk (kapitan Wojskowych Służb Informacyjnych), Krzysztof Werelich, Marek Olifierczuk, Stanisław Świtalski, Dariusz Czapski, Janusz Maksymiuk, Tomasz Lis (zbieżność nazwisk z dziennikarzem TVP przypadkowa).

Zarząd Fundacji tworzyli: Tadeusz Dousa i Elżbieta Polaszczyk (żona kpt. Piotra Polaszczyka).

Fundacja "Pro Civili" brała udział przy podpisywaniu przez Centrum Usługowo-Produkcyjne Wojskowej Akademii Technicznej (CUP WAT) wieloletnich umów na dostawę towarów bądź świadczeń usług na rzecz WAT z różnymi spółkami.

Mechanizm tych umów polegał na fikcyjnym ustanowieniu Wojskowej Akademii technicznej (WAT) jako odbiorcy towarów lub podmiotu zlecającego usługi, za które WAT był zobowiązany do zapłaty zleceniodawcom bądź wykonawcom znacznych środków finansowych.

W procederze tym ważną rolę odgrywała Fundacja „Pro Civili”, ale też powiązane z nią spółki „Olbart”, „Kiumar”, „Glicor” „Sicura” i inne.

Wojskowa Akademia Techniczna (WAT) podpisała z fundacją oraz spółkami zarządzanymi przez członków grupy Piotra Polaszczyka setki niekorzystnych umów, m.in. na kupno nieistniejącego programu komputerowego, na eksploatację złóż żwiru, czy eksploatację nienadającego się do użytku jachtu.

Taką usługą był na przykład handel nieistniejącym programem komputerowym „Axis”, czy też „United”.

Programy istniały tylko na papierze, dzięki czemu można było wyłudzać wielomilionowe podatki VAT, przy czym wartość usług dodatkowo zawyżano.

Przedsiębiorstwa zamiast pieniędzy dostawały z Wojskowej Akademii Technicznej fakturę, która świadczyła o gwarancji zapłaty.

Na tej podstawie przedsiębiorstwa związane z fundacją "Pro Civili" występowały do banków o kredyty.

Bank PKO BP stracił w ten sposób około 100 mln zł. Pracownik banku, który współpracował z Piotrem Polaszczykiem zginął w tajemniczych okolicznościach.

Łącznie z Wojskowej Akademii Technicznej  wyłudzono około 400 mln zł, które wytransferowano na Cypr.

Dopiero w kwietniu 2014 roku do sądu okręgowego Warszawa-Praga wpłynął akt oskarżenia w sprawie wyłudzania kredytów z banków przez przedsiębiorstwa współpracujące z Wojskową Akademią Techniczną.

 

ZWIĄZKI BRONISŁAWA KOMOROWSKIEGO Z WOJSKOWYMI SŁUŻBAMI INFORMACYJNYMI

ZESPÓŁ PARLAMENTARNY UJAWNIA NOWE FAKTY

 

Wojskowe Służby Informacyjne dokonywały oszustw na gigantyczną skalę, śledztwa przeciwko oficerom WSI były blokowane, działalności fundacji "Pro Civili" - to temat posiedzenia sejmowej komisji.

Nie brakuje również sensacyjnych faktów o akcji Wojskowych Służb Informacyjnych w SKOK Wołomin i powiązaniach Bronisława Komorowskiego z WSI.

Podczas  posiedzenia pracującego od wielu miesięcy Parlamentarnego Zespołu ds. skutków działalności Komisji Weryfikacyjnej pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza i Jana Olszewskiego, głównym tematem są "Powiązania Bronisława Komorowskiego ze SKOK Wołomin".

Oto fragment z raportu z rozwiązania Wojskowych Służb Informacyjnych odczytany na posiedzeniu zespołu parlamentarnego:

"Okoliczności powstania Fundacji „Pro Civili” nie są do końca znane.

W końcu 1999 r. postępowanie w tej sprawie wszczęła Prokuratura Wojskowa, jednak aż do chwili obecnej żadnej osobie związanej z Fundacją „Pro Civili” nie przedstawiono zarzutów.

W Radzie Fundacji zasiadały następujące osoby: Piotr Polaszczyk, Krzysztof Werelich, Marek Olifierczuk, Stanisław Świtalski, Dariusz Czapski, Janusz Maksymiuk, Tomasz Lis (Komisja nie ustaliła tożsamości tej osoby).

Zarząd Fundacji tworzyli Tadeusz Dousa i Elżbieta Polaszczyk.

Podczas posiedzenia pokazano zdjęcia wskazujące na znajomość polityków PO z władzami SKOK Wołomin.

Przewodniczący komisji poseł Bartosz Kownacki ujawnia fakty nieznane dotychczas opinii publicznej, cytowane są również fragmenty z raportu z likwidacji WSI, roli Piotr P., który - jak ujawnił  Jacek Kurski (obecny na posiedzeniu komisji) - bywał w Kancelarii Prezydenta.

A czym była Fundacja "Pro Civili"? Dowiedzieliśmy się właśnie podczas posiedzenia komisji"

"W rzeczywistości jedynym celem fundacji było prowadzenie działalności przestępczej opartej na wyłudzeniach kredytów, podatku VAT, czy sprzedaż nieistniejących towarów oraz praniem brudnych pieniędzy dla polskich i międzynarodowych grup przestępczych. Grupą tą dowodzili oficerowie WSI Piotr P, ps. „Czarny Piotruś” vel Bentley, Jerzy K. i Marek W.

Z uwagi na fakt, iż Piotr P. był oficerem obiektowym Wojskowej Akademii Technicznej, gros jego działań było ukierunkowanych na wyłudzenia z kas tej uczelni.

WAT podpisała z fundacją oraz spółkami zarządzanymi przez członków grupy Piotra P. setki niekorzystnych umów, m.in. na kupno nieistniejącego programu komputerowego, na eksploatację złóż żwiru, czy eksploatację nienadającego się do użytku jachtu.

Taką usługą był na przykład handel nieistniejącym programem komputerowym „Axis”, czy też „United”.

Programy istniały tylko na papierze, dzięki czemu można było wyłudzać wielomilionowe podatki VAT, przy czym wartość usług dodatkowo zawyżano. Raz ten sam program kosztował 10 tys. zł za licencję, a raz 25 tys. zł.

Firmy zamiast pieniędzy dostawały z Wojskowej Akademii Technicznej fakturę, która świadczyła o gwarancji zapłaty.

Na tej podstawie firmy związane z fundacją "Pro Civili" występowały do banków o kredyty. Bank PKO BP stracił w ten sposób około 100 mln zł.

 

ZBRODNIE I WYŁUDZENIA

 

Pracownik banku, który współpracował z Piotrem P. zginął w tajemniczych okolicznościach.

Następnie jeden z członków grupy został zadźgany nożem, inny zginął w wypadku samochodowym, a kolejny dwukrotnie postrzelił się przypadkowo w brzuch.

Łącznie wyłudzono około 400 mln zł, które wytransferowano na Cypr.

Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do sądu dopiero po dwudziestu latach od założenia fundacji "Pro Civili", tj. w 2014 roku.

Do sądu okręgowego Warszawa-Prawa wpłynął w kwietniu 2014 roku akt oskarżenia w tej sprawie wyłudzania kredytów z banków przez firmy współpracujące z Wojskową Akademią Techniczną.

Sprawa jeszcze się nie rozpoczęła. Akt oskarżenia obejmuje 10 osób, pracowników uczelni Wojskowej Akademii Technicznej.

Główni oskarżeni to Piotr P., Krzysztof W. i Karol G. Zawiadamiającymi o procederze były poszkodowane banki.

Pojawił się również wątek syna Bronisława Komorowskiego, który był prokurentem w spółce "Med. Investments".

Dzięki pomocy nadzorowanego przez Bronisława Komorowskiego WSI, Piotr P. i jego grupa działali dalej, także po rozwiązaniu WSI.

Prasa donosiła o przejęciu przez nich za bezcen gruntów po fabryce w Ursusie. Dokonano tego za pośrednictwem spółki należącej do adwokata Lwa Rywina, którą wpisano do KRS na kilka dni przed przetargiem na grunty po fabryce.

Wymagane wadium wpłaciła z pieniędzy otrzymanych ze spółki należącej do Piotra P., a które to pieniądze pochodziły z kredytu zaciągniętego w SKOK-Wołomin.

Ostatecznie spółkę, która kupiła grunty za 94 mln zł sprzedano za 212 mln zł. Konsorcjum, które kupiło grunty wyodrębniono spółkę celową „Med Investments”, której niezwykle dobrze płatną posadę zajął syn Bronisława Komorowskiego – Tadeusz".

Na koniec zabrał głos Antoni Macierewicz.

"- Od publikacji raportu WSI minęło 7 lat. Od tego czasu ludzie tam opisani brali udział w szeregu przestępstw.

Bezkarni i nietykalni. Ludzie Wojskowych Służb Informacyjnych prezentują obecnie stanowisko Polski w sprawie rosyjskiej agresji w mediach nie tylko prywatnych, ale również publicznych.

Oni uczą Polaków jak mają patrzeć na Rosję. Ta sprawa ma związek z bezpieczeństwem kraju – mówił Antoni Macierewicz.

Zaapelował również o nie promowanie ludzi WSI w mediach.

- Przez wiele lat toczył się proces o nielegalny handel bronią, który był prowadzony z doniesienia komisji weryfikacyjnej.

Zapadły wyroki skazujące w ostatniej instancji na bezwzględne kary więzienia.

Osobą, która broniła do samego końca skazanych i procederu nielegalnego handlu bronią był Bronisław Komorowski – powiedział na koniec posiedzenia wiceprezes PiS".

 

RAPORT Z WERYFIKACJI WSI

DZIAŁALNOŚĆ OFICERÓW WSI W WOJSKOWEJ AKADEMII TECHNICZNEJ

 

Aktywność oficerów WSI niejednokrotnie przybierała charakter przestępczości gospodarczej na wielką skalę, wskutek której Skarb Państwa tracił wielomilionowe sumy.

Bardzo często środki finansowe należące do podmiotów gospodarczych lub instytucji związanych z wojskiem były transferowane bądź malwersowane za pośrednictwem firm, fundacji bądź innych instytucji tworzonych z inicjatywy oficerów WSI lub mających z nimi ścisłe powiązania.

Przykładem tego rodzaju aktywności oficerów WSI była prowadzona przez nich w latach 1996-2000 działalność gospodarcza wokół Wojskowej Akademii Technicznej.

Na ślad tej przestępczej działalności oficerów WSI natrafiono w połowie 1999 r. podczas kontroli finansowej prowadzonej w WAT przez UKS.

Kontrola dotyczyła realizacji założeń budżetowych uczelni. Ujawniono wówczas sfabrykowane dokumenty finansowe świadczące o przestępczym procederze na WAT.

W związku z ustaleniami UKS, w lipcu 1999 r. Prokuratura Rejonowa w Warszawie przy współudziale Zarządu Ochrony Interesów Ekonomicznych UOP wszczęła śledztwo, w trakcie którego potwierdzono istnienie przestępczych mechanizmów na WAT przy udziale szeregu podmiotów gospodarczych, z uczelni tej nielegalnie wyprowadzono 381.962.568 zł.

Jak ustalono, pieniądze te wypływały z budżetu WAT przez utworzone w roku 1996 r. Centrum Usługowo-Produkcyjne WAT, które miało zajmować się handlową i marketingową obsługą WAT.

Proceder polegał na podpisywaniu przez CUP WAT umów wieloletnich na dostawę towarów bądź świadczeń usług na rzecz WAT z różnymi spółkami.

Znaczna część z nich miała bardzo bliskie powiązania z Fundacją „Pro Civili”.

Mechanizm tych umów polegał na fikcyjnym ustanowieniu WAT jako odbiorcy towarów lub podmiotu zlecającego usługi, za które WAT był zobowiązany do zapłaty zleceniodawcom bądź wykonawcom znacznych środków finansowych.

W procederze tym ważną rolę odgrywała Fundacja „Pro Civili”, ale też powiązane z nią spółki „Olbart”, „Kiumar”, „Glicor” „Sicura” i inne.

Fundacja „Pro Civili” została założona 5 lipca 1994 r. z kapitałem założycielskim 300 tys. starych zł. Miała zajmować się ochroną pracowników i funkcjonariuszy służb państwowych i samorządowych oraz działaczy

CUP WAT powołane zostało Zarządzeniem Komendanta Akademii gen. dyw. A. Ameljańczyka nr 23 z 12.02.1996 r. jako jednostka nieetatowa.

Zakres działalności CUP WAT nigdy nie został precyzyjnie określony. Szefem CUP WAT był m.in. Andrzej Kucharski.

Na mocy rozkazu dziennego z 18.11.1996 r. nadano mu szerokie upoważnienia w zakresie podpisywania umów wewnętrznych i zewnętrznych. W okresie swojego istnienia CUP WAT podjęło szereg działań przestępczych, sprzecznych ze statutem WAT i przepisami prawa.

CUP WAT istniało do 31.12.1999 r. W jego miejsce powołano wówczas spółkę z CUP WAT S.A.

 

BRONISŁAW KOMOROWSKI NIEBEZPIECZNY CZŁOWIEK DLA POLSKI

 

Po porażce wybor­czej Bro­ni­sława Komo­row­skiego, poja­wiło się już wiele publi­ka­cji, mają­cych ujaw­nić jej przy­czyny.

Nie­stety, z reguły bra­kuje tam naj­waż­niej­szego argu­mentu, wyja­śnia­ją­cego dla­czego Komo­row­ski nie powi­nien już spra­wo­wać żad­nej pań­stwo­wej funk­cji w Rzecz­po­spo­li­tej Polskiej.

Popeł­niał masę gaf, był nie­po­radny w roz­mo­wach ze „zwy­kłymi” ludźmi, brał udział w „mie­le­niu” refe­ren­dów, sie­dział zamknięty w Pałacu Pre­zy­denc­kim, będąc nota­riu­szem rządu – pod­pi­sał mię­dzy innymi ustawę pod­wyż­sza­jącą wiek eme­ry­talny.

To zdają się być główne zarzuty, jakie kie­rują w stronę Bro­ni­sława Komo­row­skiego ci, któ­rzy na niego nie gło­so­wali w tego­rocz­nych wybo­rach pre­zy­denc­kich.

Znacz­nie rza­dziej wspo­mi­nany jest abso­lut­nie naj­waż­niej­szy argu­ment, dla­czego ten czło­wiek nie powi­nien być już Pre­zy­den­tem Pol­ski.

Cho­dzi o jego powią­za­nia z ludźmi Woj­sko­wych Służb Infor­ma­cyj­nych i zało­żoną przez nich fun­da­cją „Pro Civili”.

 

JEST ZNACZNIE GORZEJ NIŻ SIĘ WYDAJE

 

Więk­szość osób, które sły­szały o związ­kach Bro­ni­sława Komo­row­skiego ze służ­bami, wie tyle, iż jako jedyny poseł Plat­formy Oby­wa­tel­skiej gło­so­wał on prze­ciwko roz­wią­za­niu WSI oraz, że utrzy­my­wał kon­takty towa­rzy­skie z nie­któ­rymi jej funk­cjo­na­riu­szami.

Nie­stety, z lek­tury książki „Nie­bez­pieczne związki Bro­ni­sława Komo­row­skiego”, wyda­nej w tym roku przez dzien­ni­ka­rza śled­czego Woj­cie­cha Sum­liń­skiego, maluje się dużo gor­szy obraz tej histo­rii.

Całość czyta się jak dobry thril­ler, z tym, że prze­raża fakt, iż to jest rze­czy­wi­stość.

Za wia­ry­god­no­ścią publi­ka­cji świad­czy oko­licz­ność, iż do tej pory jej autor nie został publicz­nie oskar­żony o napi­sa­nie nie­prawdy, a w mediach tzw. głów­nego nurtu jej ist­nie­nie jest cał­kiem prze­mil­czane, pomimo zawie­ra­nia wielu ogrom­nie waż­nych dla opi­nii publicz­nej infor­ma­cji.

Poza tym o praw­dzi­wo­ści wielu zamiesz­czo­nych tam wąt­ków można prze­ko­nać się oso­bi­ście, spraw­dza­jąc w mediach, czy te wyda­rze­nia fak­tycz­nie miały miej­sce.

Naj­cie­kaw­sze tutaj są przy­padki dziw­nych zgo­nów osób, które aku­rat dys­po­no­wały inte­re­su­ją­cymi infor­ma­cjami na temat kon­tak­tów Bro­ni­sława Komo­row­skiego ze służ­bami.

Takimi, jak puł­kow­nik Leszek Tobiasz, który „zatań­czył się na śmierć” na kilka tygo­dni przed pla­no­wa­nymi w sądzie wyja­śnie­niami odno­śnie tzw. „afery mar­szał­ko­wej”.

Jego zezna­nia w tej spra­wie miały być skon­fron­to­wane z zeznaniami Bro­ni­sława Komorowskiego.

 

POZORY DOBREGO WUJKA

 

Medialny wize­ru­nek Bro­ni­sława Komo­row­skiego, zwłasz­cza przed roz­po­czę­ciem kam­pa­nii pre­zy­denc­kiej, był nastę­pu­jący – poczciwy, miły czło­wiek.

W ostat­nich mie­sią­cach poka­zał jed­nak, że to tylko maska. Potra­fił gro­zić swoim prze­ciw­ni­kom poli­tycz­nym wypo­wia­da­jąc słowa:

„Tacy prze­ciw­nicy zgody! Nie ma na to naszej zgody!”.

Nato­miast mając zło­żyć zezna­nia w grud­niu 2014 roku w spra­wie rze­ko­mej płat­nej pro­tek­cji przy wery­fi­ka­cji puł­kow­nika WSI, w którą miał być zamie­szany dzien­ni­karz Woj­ciech Sum­liń­ski, nie dość, że zapro­sił sąd na roz­prawę do Pałacu Pre­zy­denc­kiego, czym zaak­cen­to­wał, iż stoi ponad innymi oby­wa­te­lami, to jesz­cze pod­czas niej cały czas zasła­niał się nie­pa­mię­cią.

Warto zazna­czyć, że na miej­scu obecni byli repor­te­rzy wszyst­kich więk­szych sta­cji tele­wi­zyj­nych, lecz bez transmisji "na żywo".

Tego dnia cie­kaw­szym tema­tem dnia wie­czor­nych ser­wi­sów infor­ma­cyj­nych oka­zał się jadło­spis posłanki PiS prof. Krystyny Pawłowicz.

 

NADZIEJA

 

Jed­nak pomimo sta­ran­nego wyci­sze­nia tematu powią­za­nia Bro­ni­sława Komo­row­skiego i służb, kan­dy­dat i tak solid­nie zapra­co­wał sobie na „kop­niaka” od wybor­ców.

Nie prze­grał jed­nak znacz­nie, a jego popar­cie byłoby z pew­no­ścią dużo niż­sze, gdyby szer­sza opi­nia publiczna poznała na przy­kład dość „nie­fra­so­bliwe” zacho­wa­nie mini­stra MON Bro­ni­sława Komo­row­skiego pod­czas prze­stęp­czych pro­ce­de­rów fun­da­cji „Pro Civili”, kie­ro­wa­nej przez pod­le­głe mu wów­czas Woj­skowe Służby Infor­ma­cyjne.

Kto w to wszystko nie wie­rzy – gorąco pole­cam lek­turę książki Woj­cie­cha Sum­liń­skiego „Nie­bez­pieczne związki Bro­ni­sława Komo­row­skiego”.

Gwa­ran­tuję, że po uważ­nej lek­tu­rze znikną wszel­kie wąt­pli­wo­ści co do oceny osoby Pana Bro­ni­sława Komorowskiego.

 

NIEBEZPIECZNE ZWIĄZKI BRONISŁAWA KOMOROWSKIEGO

JAK WSI "ROZPRACOWAŁY" "PRO CIVILI"

 

"(...) Z dokumentów wynikało, że głównymi założycielami "Pro Civili" byli Anton Wolfgang Kasco poszukiwany listem gończym za malwersacje finansowe w spólce "Advantage" i Patryk Manfred Holletschek, twórca pierwszej w Polsce piramidy finansowej "Global System", aresztowany przez policję w 1998 roku.

Holletschek zaangażowany był w interesy z Olegiem Białym, oficjalnie biznesmenem, który został pełnomocnikiem spółki "Billa Poland".

Faktycznie jednak był bezwzględnym gangsterem, stojącym na czele grupy wywodzącej się z byłych żołnierzy Północnej Grupy Wojsk Armii Radzieckiej stacjonujących w Legnicy oraz z członków ukraińskich grup przestępczych, dokonujących na Ukrainie zamachów bombowych i zabójstw na zlecenie.

Najbliższymi współpracownikami Olega Białego byli ukraińscy płatni mordercy: Aleksander Szogalew, Wowa Ozwaniec, Jurij Iwaniewicz, Marko Wołodomir, Artur Eugieniewicz oraz Michał Panasiuk pseudonim Białego.

Grupa była ściśle powiązana z rosyjskim sektorem bankowym oraz z osobami pełniącymi wysokie funkcje w rosyjskim aparacie władzy.

Na terenie Warszawy gangsterzy Olega Białego prowadzili ścisłą współpracę z szefami Pruszkowa, głównie z Leszkiem Danielakiem pseudonim "Wańka" i Jackiem Haronem, a także z handlarzem broną Leszkiem Grotem.

Z rozpracowania Centralnego Biura Śledczego wynika, że Oleg Biały znał się z "Wańką" jeszcze z okresu stacjonowania Rosjan w Legnicy.

Jako miejsce spotkań w Warszawie wybrali kawiarnię w Sejmie.

Współpraca była różnorodna: od przemytu samochodów drogą lądową i lotniczą, poprzez handel narkotykami, na handlu spirytusem i perfumami skończywszy(...)".

 

"(...)Osobami zajmującymi w tym czasie kierownicze stanowiska w Fundacji "Pro Civili" byli między innymi generał Stanisław Świtalski, pułkownik z III Zarządu WSI Marek Wolny, porucznik Marek Oliferczuk, poseł Samoobrony Janusz Maksymiuk oraz kapitan WSi Piotr Polaszczyk - przewodniczący Rady Fundacji.

Ten ostatni w latach 2000 - 2001 przedstawiał się jako pełnomocnik Ministra Obrony Narodowej.

Zdaniem prowadzących śledztwo oficerów Centralnego Biura Śledczego skład osobowy Fundacji, podejmowane działania, a także prowadzone względem niej operacyjne procedury osłonowe wskazywały, iż było to przedsięwzięcie, zorganizowane przez Wojskowe Służby Informacyjne, pod ścisłym nadzorem Ministerstwa Obrony Narodowej.

W celu zorganizowania wyłudzeń podatku VAT utworzono kilkadziesiąt firm powiązanych osobowo i kapitałowo z Fundacją "Pro Civili", między innymi "Pro Civili Leasing", "Olbart", "Glicor", "Sicura", "Adar", "Ortis" i wiele innych.

Z utworzonymi przez siebie podmiotami Fundacja zawarła setki fikcyjnych umów na sprzedaż i leasing nieistniejących produktów, maszyn rolniczych, samochodów, czy systemów komputerowych o wartości od setek tysięcy do kilkunastu milionów każdy.

Jednym z licznych przykładów udokumentowanej przez funkcjonariuszy CBŚ przestępczej działalności fundacji stanowiły jej rozliczenia ze spółką "Ortis".

Fundacja "kupowała" od spółki sprzęt rolniczy, by już następnego dnia ten sam sprzęt spółce "odsprzedać", a ta z kolei "sprzedawała" go kolejnym spółkom - krzakom.

Z ustaleń CBŚ wynika, że wszystkie maszyny i urządzenia rolnicze, które były przedmiotem wielomilionowych fikcyjnych transakcji pomiędzy "Ortis" a "Pro Civili", były zainstalowane pod adresem spółki "Ortis".

Nikt ich nigdzie nie demontował i nigdzie nie przewoził, a sprzedaż odbywała się jedynie na fakturach.

Podobny przestępczy proceder "Pro Civili" prowadziła na rynku nieruchomości.

Spółka "Olbart" kupiła zespół pałacowy Bojadla za siedemdziesiąt tysięcy złotych, ale sprzedała go Fundacji "Pro Civili" juz za półtora miliona złotych, z czego ponad ćwierć miliona miał wynieść sam podatek VAT.

Przebicie było dwudziestokrotne.

Umowa kupna, wbrew przepisom Kodeksu Cywilnego, nie została sporządzona notarialnie.

Pięć dni później na całość transakcji została wystawiona faktura korygująca.

Świadczyło to o tym, że była to czynność pozorna, która pozwoliła Fundacji uniknąć zapłacenia należnego podatku w wysokości ćwierć miliona złotych.

Fundacja podpisała też kontrakt z Hyundai Corporation Poland za dostarczenie tysiąca pojazdów Sonata oraz oddzielne kontrakty na modele w trzech różnych wersjach wyposażenia. We wstępie kontraktu podstawowego zawarto zapis, iż zakup dokonany będzie w celach związanych z krajową działalnością, polegającą na wydzierżawieniu tysiąca pojazdów Hyundai Sonata firmie prowadzącej działalność taksówkową, lub wynajmującej samochody.

Całkowity koszt kontraktu wynosił bez mała osiemdziesiąt jeden milionów złotych.

W dniach zakupu samochodów spółka Hyundai Corporation Poland wystawiła fakturę korygującą VAT z adnotacją "udzielony rabat".

We wszystkich transakcjach przeprowadzonych pomiędzy tymi spółkami zastosowano rabat w wysokości trzydziestu siedmiu procent. Fundacja odliczyła VAT od faktur wyższych, bez rabatu. Z ustalonych przez policję danych wynikało, że Fundacja odebrała tylko około stu z zamówionych aut, ponieważ operacja została przerwana wskutek wszczęcia kontroli skarbowej w Fundacji "Pro Civili". Ustalenia policjantów CBŚ wskazywały, iż podobnie jak w innych sytuacjach Fundacja nie miała nigdy zamiaru zrealizować podpisanych umów, a jedynie obracać wynikającymi z nich wierzytelnościami w celu wyłudzenia kredytów bankowych(...)".

"(...)Takich i podobnych transakcji "Pro Civili" przeprowadziła setki, każdorazowo zawyżając kwoty podatku naliczonego i zarazem obniżając podatek należny na dziesiątki milionów złotych.

Nadto pod zastaw fikcyjnych umów leasingowych na system "Unimed" "Pro Civili" uzyskała szereg wielomilionowych kredytów.

Kolejne karty pierwszej z teczek wyjaśniały, co nadkomisarz miał na myśli mówiąc, że ta sprawa to "najwyższy poziom szamba". Pokazywały też zarazem, jak tytaniczną pracę wykonali oficerowie Centralnego Biura Śledczego wykazując istniejące na wielu poziomach - ale zawsze doskonale kamuflowane - powiązania pomiędzy "Pro Civili" i najbardziej wpływowymi gangsterami o międzynarodowej renomie, takimi jak Jeremiasz Barański, pseudonim "Baranina".

Oficjalnie Jeremiasz Barański, podobnie jak Oleg Biały, był wziętym biznesmenem, który prowadził interesy z wielkim rozmachem. W Belgii kierował rozlewnią alkoholu i firmą przewozową "Cargo Express Trading", w Rosji miał koncesję na sprzedaż wódki "Stolicznaja", z kolei w Austrii udziały w wiedeńskich lokalach gastronomicznych i dyskotekach.

W rzeczywistości był to pozór dla właściwej działalności "Baraniny", jak wymuszanie haraczy, przemyt papierosów i alkoholu, handel narkotykami, kobietami, no i przede wszystkim kooperacja na wielka skalę z "Pruszkowem" i osobami skupionymi wokół tej największej organizacji przestępczej w Polsce: Nikodemem Skotarczakiem pseudonim "Nikoś", Tadeuszem Maziukiem pseudonim "Sasza", czy Wojciechem Papiną, prawą ręką Andrzeja Zielińskiego pseudonim "Słowik".

Uzyskany na drodze przestępstw majątek "Baranina" prał przez sieć spółek i fundacji. Jedną z nich była fundacja "Dar Życia" ulokowana na warszawskiej Woli, rzekomo zajmującą się  pomocą dla chorych dzieci.

Fundacja "Dar Życia" została założona Pawła Millera pseudonim "Małolat" lub "Wariat", następcę Andrzeja Kolikowskiego "Pershinga" w mafii pruszkowskiej, a wcześniej jednego ze skarbników "Pruszkowa".

"Małolat" dał znać policji, gdy w jego mieszkaniu funkcjonariusze CBŚ znaleźli między innymi w pełni sprawną wyrzutnię granatów przeciwpancernych typu "Bazooka", którą można niszczyć czołgi, i granaty zaczepne RG - 42. Był też łącznikiem pomiędzy mieszkającym w Wiedniu "Baraniną" i "Pruszkowem".

Innym "powiernikiem" Jeremiasza Barańskiego nazywanym przez niego "Dziadkiem" był Tadeusz de Virion, jeden z najbardziej znanych polskich adwokatow.

Gwarantem była tajna współpraca " Baraniny" z niemieckim Federalnym Urzędem Kryminalnym (BKA). W schyłkowym okresie życia do współpracy zwerbowała go także policja austriacka, Wydział do spraw Zwalczania Przestępczości Zorganizowanej (EDOK).

Dzięki takim kontaktom "Baranina" nie tylko nie musiał obawia się ekstradycji do Polski, ale był również poza zasięgiem Interpolu. Innego rodzaju gwarantem nietykalności Barańskiego i zabezpieczeniem jego licznych interesów w Polsce była bliska znajomość ze Zdzisławem Hoffmanem, formalnie konsultantem szwedzkiej firmy budowlanej ABV, w rzeczywistości zaś szara eminencją półświatka funkcjonującego na styku dygnitarzy PRL, służb specjalnych i przestępczości zorganizowanej. W efekcie Herszman zaręczył za Barańskiego nie tylko przed zarządem "Pruszkowa", ale też przed partyjnymi dygnitarzami PRL.

W tym okresie został współpracownikiem Milicji Obywatelskiej, a następnie Służby Bezpieczeństwa.

Dla Barańskiego były to kontakty bezcenne, bo Herszman utrzymywał stosunki z najważniejszymi przedstawicielami komunistycznych rządów.

W przeszłości znał dobrze nawet Leonida Breżniewa, a w schyłkowym okresie PRL generałów Wojciecha Jaruzelskiego, Czesława Kiszczaka i Jerzego Urbana.

Był również pełnomocnikiem Jolanty Kwaśniewskiej w firmie Royal Wilanów i jednym ze współorganizatorów świątecznego spotkania Kwaśniewskich w hotelu Marriott z grupą przestępczych biznesmenów.

Zdzisław Herszman miał bardzo dobre kontakty z pracownikami Biura Ochrony Rządu, którzy zapewniali mu ochronę. Otrzymywał do dyspozycji samolot wojskowy, a na zawołanie miał możliwość korzystania z rządowych samochodów.

Herszman był osobą wprowadzającą "Baraninę" w środowisko "Pro Civili" które zaowocowało zaangażowaniem "Baraniny" w działalność Wojskowych Służb Informacyjnych. Innymi słowy tropy kilku "samobójstw" osób przeszkadzających w działalności "Pro Civili" wiodly wprost do Wiednia.

Herszman razem z żoną "Baraniny", Krystyną założyli Fundację "Bezpieczna Służba". Oficjalne celem fundacji była pomoc polskiej policji.

W rzeczywistości była to "przykrywka" dla działalności przestępczej "grupy pruszkowskiej". Przy powstaniu tej fundacji Herszman wykorzystywał swoje wpływy w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, między innymi z wiceministrem spraw wewnętrznych adwokatem Janem Widackim.  

W działalność "Bezpiecznej Służby" zaangażowali się biznesmeni Andrzej Kuna oraz Aleksander Żagiel - organizatorzy wiedeńskiego spotkania biznesmena Jana Kulczyka z rosyjskim szpiegiem Władimirem Ałganowem i współwłaściciele firm Concordia Development, Billa Poland oraz Polmark. W Polmarku zatrudnili rosyjskiego szpiega Władimira Ałganowa, a pełnomocnikiem tej firmy został Oleg Biały, lider grupy przestępczej wywodzącej się z byłych żołnierzy i oficerów Północnej Grupy Wojsk Armii Radzieckiej stacjonujących w Legnicy...

W nie mniejszym stopniu dla osłony tych przedsięwzięć Wojskowe Służby Informacyjne wykorzystały wszystkie możliwe źródła osobowe, począwszy od "grupy pruszkowskiej" i współpracujących z nią międzynarodowych gangsterów, jak Jeremiasz Barański "Baranina", Oleg Biały, Igor Kopyłow - po najwyższych rangą przedstawicieli służb tajnych i świata polityki jak Bronisław Komorowski(...).

(...)Ostatnie karty pierwszej teczki zawierały informacje, iż minister Obrony Narodowej Bronisław Komorowski w sposób szczególny traktował wszystkie kwestie wiążące się z Wojskową Akademią Techniczną i interesami tej uczelni(...)

(...)Bronisław Komorowski miał relacje z oficerami Wojskowych Służb Informacyjnych - to nie ulega najmniejszej wątpliwości. Relacje te pogłębiły się na początku lat dziewięćdziesiątych.

Na ile zapoczątkowały je kontakty Anny Komorowskiej, a na ile doszło do nich wskutek innych sytuacji - tego w tamtym momencie nie potrafiłem ocenić.

Informacji o więziach Bronisława Komorowskiego w kontekście śledztwa w sprawie Fundacji "Pro Civili" i wskutek wskazania przez dwa niezależne źródła jego roli dla funkcjonowania tej Fundacji - było coraz więcej i wiele mi one wyjaśniały(...)"

 

 

 

W INTERESIE WSI – TEKST ALEKSANDRA ŚCIOSA ZDJĘTY PRZEZ ADMINISTRACJĘ SALON24.PL

http://cogito.salon24.pl/134515,w-interesie-wsi-tekst-zdjety-przez-administracje-s24

            

Gdy dziś obserwujemy samotną walkę Mariusza Kamińskiego ze strukturami państwa, ochraniającymi przestępców w rządzie Donalda Tuska warto pamiętać, że do obecnej sytuacji mogło dojść tylko dlatego, że szef tego rządu jest architektem korupcjogennego układu stworzonego na gruncie środowiska agenturalnego i od początku sprawowania władzy dążył do rekonstrukcji przestępczego paktu, związanego z byłymi Wojskowymi Służbami Informacyjnymi.

Największa afera tego rządu - polegająca na próbie grabieży majątku narodowego na rzecz zobowiązań ludzi WSI wobec międzynarodowego przestępcy, w której rząd polski działał pod dyktando i w interesie mafii handlarzy bronią – była możliwa, ponieważ Donald Tusk celowo zniszczył dorobek Komisji Weryfikacyjnej WSI i przywrócił wpływy środowiska sowieckiej agentury.

Niewielu z nas pamięta, że pierwsze miesiące rządów Platformy upłynęły na bezprecedensowej kampanii nienawiści i oszczerstw pod adresem człowieka, który miał odwagę wyrzucić ze służby państwowej tzw. oficerów WSI i zdemaskować ich agenturę.

Doświadczenia esbeckich metod zastraszania, odbierania certyfikatów bezpieczeństwa, pomówień i gróźb - jakie rząd Tuska stosował wobec Antoniego Macierewicza, są dziś wykorzystywane w akcji przeciwko Mariuszowi Kamińskiemu.

Tak wówczas, jak i teraz prawdziwymi inicjatorami tych zorganizowanych działań są środowiska służb policji politycznej PRL, których interesy reprezentuje rząd Platformy.

Z tych powodów warto przypomnieć, że nawet najbardziej kuriozalne kłamstwa i oszczerstwa nie przysłonią faktów, a niszczenie czyjegoś dorobku i dobrego imienia zostanie kiedyś poddane osądowi prawa.

Zamieszczam poniżej tekst pisma, jakie Antoni Macierewicz wystosował przed kilkoma dniami do szefa Polskiej Agencji Prasowej – zobowiązanej na mocy ustawy „do przekazywania odbiorcom rzetelnej, obiektywnej i wszechstronnej informacji z kraju i z zagranicy” – w którym żąda sprostowania kłamliwych informacji dotyczących procesów, jakie wytoczyli mu funkcjonariusze byłych służb wojskowych.

Wobec obecnej kampanii kłamstw, której ofiarą jest Mariusz Kamiński – ten przykład państwowego fałszowania prawdy w interesie ludzi WSI urasta do miary symbolu rządu Donalda Tuska, a obecnie Ewy Kopacz.

 

Warszawa, dn. 21 października 2009 r.

 

Biuro Poselskie

Antoniego Macierewicza

ul. Hoża 62/1

00-682 Warszawa

 

Szanowny Pan

Mirosław Harasim

Redaktor Naczelny

Polskiej Agencji Prasowej

ul. Bracka 6/8

00-502 Warszawa

 

Szanowny Panie Redaktorze,

 

po raz kolejny zwracam się do Pana w celu uzyskania sprostowania nieprawdziwych informacji jakie podaje Pan na temat procesów, które byli żołnierze WSI wytoczyli mi w związku z zamieszczeniem ich nazwisk w Raporcie z likwidacji WSI.

W tej sprawie przesłałem dnia. 12 października br. obszerne fragmenty 17 orzeczeń, które zapadły w wygranych przeze mnie sprawach.

Nie uznał Pan jednak za stosowne poinformować o tym opinii publicznej choć systematycznie, a niezgodnie z prawdą Pańscy podwładni redagują informacje z przegranych procesów tak jakbym to ja je przegrywał, a nie MON, a w wypadku procesów wygranych przeze mnie tak jakby orzeczenie nie było skutkiem swobodnej oceny dowodów przez Sąd, który odrzuca pozew, lecz skutkiem bezkarności urzędników, którzy nie mogą być karani za sporządzane przez siebie dokumenty urzędowe.

W depeszy z dnia 20 października br. podpisanej: „sta/pz/mow/” opublikowano informację zawierającą nieprawdę:

„Procesy wytaczano też Macierewiczowi. Sądy uznają jednak, że nie może on odpowiadać za Raport, bo był to dokument urzędowy, a autor nie wykroczył przy jego tworzeniu poza ustawowe kompetencje.”

Zdanie zaczynające się od słów: „Sądy uznają...” jest nieprawdziwe. Żaden z Sądów Cywilnych nie uznał, iż nie mogę odpowiadać za Raport, gdyż jest on dokumentem urzędowym i w żadnym z orzeczeń nie ma takiego sformułowania. Upowszechnienie tej fałszywej treści przez PAP wywołuje i słusznie w czytelniku poczucie oburzenia na bezkarność urzędników w ogóle, a w szczególności na bezkarność Macierewicza. Tymczasem Sądy stwierdzają coś zupełnie przeciwnego, a mianowicie że Raport jako dokument urzędowy cieszy się domniemaniem zgodności z prawdą i aby go zakwestionować trzeba udowodnić fałszywość treści tam zawartych. „Samo wyrażenie przez powoda twierdzenia, że dokument urzędowy zawiera treści niezgodne z prawdą nie podważa jego mocy dowodowej, konieczne jest bowiem udowodnienie przez stronę zaprzeczającą prawdziwości dokumentu, że zawarte w nim oświadczenie jest niezgodne z prawdą” - (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 stycznia 2003r. Sygn. Akt II CKN 247/01). Sprawa z powództwa Jana Wejcherta przeciwko Antoniemu Macierewiczowi). Tak więc pozwy odrzucane są nie dlatego, że w Polsce urzędnicy, a w szczególności Macierewicz są bezkarni zawsze wtedy gdy, dotyczy to podpisanych przez nich dokumentów urzędowych, lecz dlatego że żaden z pozywających mnie byłych żołnierzy WSI nigdy nie był w stanie wykazać fałszywości jakiegokolwiek sformułowania zawartego w Raporcie, choć próbowali.

Dlatego domagam się opublikowania przez PAP sprostowania w następującym brzmieniu:

 „W depeszach PAP odnoszących się do procesów wytaczanych przez byłych żołnierzy WSI Antoniemu Macierewiczowi zamieściliśmy nieprawdziwe sformułowanie dotyczące orzeczeń sądowych w tych sprawach: „Sądy uznają jednak, że nie może on odpowiadać za Raport bo był to dokument urzędowy...”.

W istocie w ponad 20 orzeczeniach Sądy oddaliły pozwy byłych żołnierzy WSI przeciwko Macierewiczowi, gdyż nie potrafili oni wskazać nieprawdziwych informacji zawartych w Raporcie, który jako dokument urzędowy cieszy się domniemaniem zgodności z prawdą. Za wprowadzenie w błąd opinii publicznej przepraszam. p.o. Redaktora Naczelnego Polskiej Agencji Prasowej Mirosław Harasim”.

 

Równocześnie informuję, że w razie braku reakcji po 48h roześlę ten materiał do wszystkich mediów i rozważę podjęcie kroków prawnych.

 

Z należnym szacunkiem

 

Antoni Macierewicz

Poseł na Sejm RP

 

Umieszczam ten wpis na znak solidarności z Aleksandrem Ściosem i w proteście przeciwko postawie Administracji Salonu24.

Dla niezorientowanych: Tekst Aleksandra Ściosa został zdjęty z salon24.pl po interwencji Mireksa.

Proszę innych blogerów o podjęcie akcji protestu.

 

Podpisał: Kisiel

antykomunista

2009-10-28 08:52

 

Źródła:

 

Ireneusz Cezary Tuniewicz - "Głos Polski" Toronto nr 39 (23-29.09. 2015)

 

https://pl.wikipedia.org/wiki/Pro_Civili

 

- Raport o działaniach żołnierzy i pracowników WSI oraz wojskowych jednostek organizacyjnych realizujących zadania w zakresie wywiadu i kontrwywiadu wojskowego przed wejściem w życie ustawy z dnia 9 lipca 2003 r. o Wojskowych Służbach Informacyjnych. http://www.rodaknet.com/raport_wsi.pdf

 

- Wojciech Sumliński, "Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego", Wyd. Wojciech Sumliński Reporter, 2015 ISBN 978-8-3938-9421-5

 

http://wgospodarce.pl/informacje/19896-dyskretny-urok-bentleya

 

http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1600217,1,afera-za-afera-z-piotrem-p-w-tle.read

   

http://wgospodarce.pl/informacje/19972-pro-civili-pro-civili-nie-pamietam

 

http://niezalezna.pl/65243-o-zwiazkach-komorowskiego-z-wsi-zespol-parlamentarny-ujawnia-nowe-fakty-na-zywo

 

Krzysztof Skalski "Newsweek" "Zamach stanu Komorowskiego http://www.bibula.com/?p=20622

 

http://tupolew.blog.onet.pl/2010/04/27/raport-z-likwidacji-wsi-oraz-aneks-do-raportu-a-bronislaw-komorowski-czego-dotyczyl-raport-wybrane-punkty/

RAPORT Z LIKWIDACJI WSI ORAZ ANEKS DO RAPORTU

 

http://www.raport-wsi.info/str.132

 

http://www.realpolitik.pl/niebezpieczny-dla-polski-czlowiek-bronislaw-komorowski/

 

http://niepoprawni.pl/blog/aleszumm/wyciek-tajnego-aneksu-do-raportu-wsi-0

 

http://niepoprawni.pl/blog/aleszumm/wyciek-tajnego-aneksu-do-raportu-wsi

   

http://glos.com.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1624&Itemid=76

 

http://www.antonimacierewicz.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=224&Itemid=148

 

 Tekst pochodzi ze strony Aleksandra Ściosa: http://cogito.salon24.pl/134515,w-interesie-wsi-tekst-zdjety-przez-administracje-s24#comment_1852474

 

CAŁY RAPORT WSI:

http://www.rodaknet.com/raport_wsi.pdf

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

KOMENTARZE

  • Po 1989 r. oficjalnie w Polsce rządzi CIA i Mossad , a nie żadne WSI.
    Trzeba być intelektualnym ignorantem i ślepym żeby tego nie wiedzieć lub nie widzieć. A propos WSI ! w porównaniu z CIA i Mossadem mają one jedną milionową, albo jeszcze mniej ich grzechów na sumieniu.
  • @detektywmjarzynski 03:16:03
    --POTWIERDZAM !!/ z autopsji / te rzekome GRU, dzisiaj mają twarz ! cioci ,wujka , szwagra itp-ŻYDA .
  • @detektywmjarzynski 03:16:03
    jedno nie stoi w sprzeczności z drugim
  • To jest zabawa w gonienie zajączka i nic ponadto.
    Najpierw SB goni WSI, a jak ich złapali i rozwiązali to berek i teraz to WSI przejmuje pałeczkę i goni SB, ale tak naprawdę to niczego nie przejmuje, bo to tylko zabawa pod kapeluszem MOSSAD-u. Bronek przejął kancelarię po PiS-owcu i Bronek oddał kancelarię PiS-owcowi. PiS dobrowolnie oddał Władzię PO a teraz PiS ma odebrać Władzię od PO.Tak to sobie krąży żydowska moneta po paluchach MOSSAD-u. Pozdrawiam autora.
  • Ursus
    Interpelacja nr 6598

    do ministra sprawiedliwości

    w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa przez syndyka masy upadłościowej ZPC Ursus

    Szanowny Panie Ministrze! Z chwilą tzw. transformacji ustrojowej w polskiej gospodarce z początkiem lat 90. wiele zakładów w Polsce popadło w pułapkę zadłużeniową. Taki los spotkał ZPC Ursus, któremu banki zmieniły koszty kredytowe z lat 80. z kilku procent na 20-krotnie więcej, długi rosły, doszedł tzw. popiwek i na koniec 2000 r. dług ZPC Ursus wynosił blisko 1 mld zł, który przewyższał wartość fabryki. Za zgodą właściciela, czyli MSP, z ZPC Ursus wydzielono ˝zdrową˝ część fabryki, przeniesiono majątek trwały z wielu hal do jednej i tam produkuje się teraz traktory. Zamiast 70 ha jest ok. 10, a zamiast 7 hal jest jedna, koszty produkcji są o wiele niższe. Stary ZPC Ursus upadł wraz z długami i majątkiem, takim jak: hale fabryczne po 5 ha pod dachem, ogromna ilość złomu i maszyn oraz ok. 60 ha ziemi.

    Na syndyka masy upadłościowej sąd wyznaczył Józefa Syska, ale nie od dziś wiadomo, jak działa sąd gospodarczy w Warszawie i jacy są syndycy wyznaczani przez sąd gospodarczy w Warszawie. Syndyk przez kilka lat sprzedawał ˝drobne˝ majątki Ursusa, a tę najważniejszą, czyli 52 ha ziemi, zostawił sobie na sam koniec. Syndyk postanowił sprzedać 52 ha z wolnej ręki. Po ogłoszeniu w ˝Rzeczypospolitej˝ zgłosiło się 4 kontrahentów. Koperty w pierwszym wyznaczonym terminie nie można było otworzyć, bo ˝zachorował˝ sędzia, podobno choroba ta była chorobą taktyczną. Wśród czterech kontrahentów do nabycia ziemi była spółka zarejestrowana na miesiąc przed ogłoszeniem przetargu i bez żadnych funduszy własnych, z najmniejszym kapitałem 50 tys. zł. Spółka nazywa się Challenge Eighteen, której właścicielem był mec. Marek Małecki (obrońca starego Rywina). Spółka ta pożyczyła od spółki Kwant 4 mln zł na wadium, by móc przystąpić do przetargu. Challenge i Kwant nigdy nie rozpoczęły działalności gospodarczej, pomimo tego. Skąd spółka Kwant miała 4 mln zł? Pełnomocnikiem Kwantu był mec. Marek Małecki, a za tą spółką stał Marcin Rywin, syn Lwa Rywina, który był szefem rady nadzorczej. Spółka Challenge Eighteen, pomimo że nie miała nawet na wadium, to i tak wygrała przetarg kupna 52 ha ziemi za 94 mln zł, których prawdopodobnie do dziś nie wpłaciła. Syndyk przez 4 lata nie mógł lub celowo nie chciał przekwalifikować 52 h ziemi z ziemi przemysłowej na np.: budowlaną lub usługową, przez co wartość tej ziemi wzrosłaby wielokrotnie i zamiast 94 mln zł to mógł zyskać nawet ok. 500 mln zł za 52 ha ziemi w Ursusie. Teren ten został przekwalifikowany miesiąc po przetargu i tutaj błyskawiczną ˝pomocą˝ wykazał się naczelny architekt Warszawy Michał Borowski. Pomoc ta jest wyjątkowo podejrzana, tym panem, tą transakcją i wieloma innymi powinna zająć się ABW i CBA.

    Obowiązkiem syndyka było zaspokoić jak największym strumieniem pieniędzy z uzyskanego majątku wierzycieli, w tym Skarbu Państwa (ZUS), ale syndyk zabezpieczył wszystkich oprócz Skarbu Państwa i pracowników ZPC Ursus. Za spółkami Challenge Eighteen i Kwant stoi obywatel austriacki Marek Machtynger, w Polsce zajmuje się, oprócz golfa, licznymi wyjątkowo podejrzanymi transakcjami, chociażby nabycie za bezcen wieżowca przy ul. Madalińskiego od zakładu Motozbyt, czy samowoli budowlanej przy ul. Bednarskiej 25A oraz tajemnicza działalność w spółce Top Gaz. Obecnie spółkę CE kupił jakiś fundusz europejski, a prezesem spółki CE został Marek Machtynger. Ciekawe, jaki fundusz stoi za CE, czy przypadkiem nie są to znani ˝biznesmeni˝ z Wiednia.

    Reasumując, działalność sądu gospodarczego i syndyków w naszym kraju nadal odbywa się poza jakąkolwiek kontrolą wymiaru sprawiedliwości. Na wyżej opisanym przykładzie widać, jak budżet państwa stracił z winy syndyka około 400 mln zł, a majątkiem upadłym handlują ludzie o podejrzanej przeszłości biznesowej.

    Panie Ministrze! Czy zbada Pan całą transakcję sprzedaży 52 ha ziemi po części fabryki Ursus i czy oceni Pan działalność sądu gospodarczego w Warszawie pod kątem nadzoru nad syndykiem J. Sysko? Czy zbada Pan działalność w Polsce tajemniczego ˝biznesmena˝ z Wiednia Marka Machtyngiera i czy zbada Pan przekwalifikowanie gruntu w Ursusie przez naczelnego architekta Warszawy M. Borowskiego, który błyskawicznie przekwalifikował 52h gruntów przemysłowych na budowlano-usługowe w zaledwie miesiąc od transakcji sprzedaży ziemi przez syndyka? Dlaczego grunt nie został przekwalifikowany przed transakcją, tylko po?

    Bardzo proszę o odpowiedź i podpis tylko wyłącznie ministra sprawiedliwości Pana Zbigniewa Ziobro, a nie jego zastępców.

    Z wyrazami szacunku

    Poseł Zygmunt Wrzodak

    Warszawa, dnia 12 lutego 2007 r.
  • Autor
    Odpowiedź sekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości - z upoważnienia ministra -

    na interpelację nr 6598

    w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa przez syndyka masy upadłościowej ZPC Ursus

    Szanowny Panie Marszałku! W związku z interpelacją Pana Zygmunta Wrzodaka, Posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, z dnia 12 lutego 2007 r., przesłaną przy piśmie z dnia 22 lutego 2007 r. (SPS-023-6598/07), dotyczącą podejrzenia popełnienia przestępstwa przez syndyka w postępowaniu upadłościowym ZPC Ursus S.A. w Warszawie, uprzejmie przedstawiam następującą informację.

    Upadłość ZPC Ursus S.A. w Warszawie została ogłoszona postanowieniem Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy w Warszawie z dnia 30 września 2003 r. (sygn. akt X U 75/06).

    Z badania procesu przekształceń oraz relacji syndyka wyznaczonego w postępowaniu upadłościowym ZPC Ursus S.A. wynika, że przyczyną niepowodzenia gospodarczego tegoż podmiotu było niedokonanie zmian strukturalnych, a w szczególności zdecydowanej redukcji zatrudnienia i zmniejszenia zakładu(ów) do rozmiarów wynikających z wielkości sprzedaży.

    Od 1997 r. do ogłoszenia upadłości spółka nie wykonywała swoich zobowiązań podatkowych, zobowiązań z tytułu składek na ubezpieczenia społeczne wobec ZUS, nie uiszczała opłat za użytkowanie wieczyste. W tym okresie łączna wielkość zadłużenia z wymienionych tytułów osiągnęła kwotę 420 768 800 zł (dane przedstawione przez syndyka). Po ogłoszeniu upadłości uznano na liście wierzytelności w kategorii VII (odsetki starsze niż rok) wierzytelności na łączną kwotę 664 513 233 zł.

    Jednocześnie z ZPC Ursus S.A. w okresie od 1999 r. do 2002 r., już po powstaniu zadłużenia, zostało wydzielonych łącznie 18 spółek na bazie majątku ZPC Ursus. W stosunku do 13 spośród tych spółek została ogłoszona upadłość, a 2 - likwidacja. Obecnie istnieją: Ursus Spółka z o.o., Precyzja Spółka z o.o. oraz Ursinet Spółka z o.o.

    Przedsiębiorstwo ZPC Ursus S.A. w upadłości zostało sprzedane dopiero w wyniku piątego przetargu, gdyż cztery wcześniejsze przetargi z cenami wywoławczymi od 70 000 000 zł do 80 000 000 zł przeprowadzane w okresie od 19 lipca 2005 r. do 17 maja 2006 r., nie doprowadziły do sprzedaży przedsiębiorstwa. W pierwszych trzech przetargach nie wpłynęły żadne oferty (poza jedną ofertą w trzecim przetargu, która nie spełniała żadnych kryteriów, ponadto nie zostało wpłacone wadium). W czwartym przetargu wpłynęły dwie oferty, a w piątym trzy.

    Przedsiębiorstwo upadłego zostało wycenione na kwotę prawie 75 000 000 zł. W związku z tym na przetarg w dniu 24 sierpnia 2005 r. rada wierzycieli ustaliła cenę wywoławczą 80 000 000 zł, jednak nie wpłynęła żadna oferta. W związku z brakiem zainteresowania rada wierzycieli zgodziła się na sprzedaż po obniżonej cenie. Na przetarg w dniu 9 listopada 2005 r. (cena wywoławcza 70 000 000 zł) wpłynęła jedna oferta w kwocie wywoławczej, zawierająca zastrzeżenie, że zapłata ceny nastąpi po uzyskaniu zapewnienia od władz miasta, że nieruchomości zostaną przekwalifikowane zgodnie z oczekiwaniami oferenta (zmiana przeznaczenia na funkcję mieszkaniową). Oferta nie spełniała wymogów przetargu, zatem nie została dopuszczona. Na kolejny przetarg w dniu 21 grudnia 2005 r. (cena wywoławcza 70 000 000 zł) wpłynęła jedna oferta na kwotę 70 000 000 zł, jednak również była niezgodna z warunkami przetargu.

    Przetargi były organizowane na sprzedaż przedsiębiorstwa jako całości. Dotyczyło to niemal wszystkich nieruchomości, z wyłączeniem tylko takich, które nie były funkcjonalnie związane, i ze sprzedaży których syndyk mógł uzyskać wyższą cenę w odrębnych przetargach.

    Realne zainteresowanie przedsiębiorstwem nastąpiło na przetargu w dniu 17 maja 2006 r. (oferty na 70 000 000 zł i 80 000 000 zł), ale żadna z ofert nie spełniała warunków przetargu.

    Ostatecznie nabywca przedsiębiorstwa ZPC Ursus S.A. w Warszawie, jako całości w rozumieniu art. 551 Kodeksu cywilnego, został wyłoniony w drodze przetargu, który odbył się w dniu 29 sierpnia 2006 r. O przetargu syndyk obwieścił w dzienniku ˝Rzeczpospolita˝ w dniu 7 czerwca 2006 r. oraz w prasie lokalnej (˝Gazecie Mazowieckiej˝) w dniu 15 czerwca 2006 r. Warunki przetargu zostały określone uchwałą rady wierzycieli, w tym przede wszystkim cena wywoławcza w kwocie 70 000 000 zł.

    Z przebiegu przetargów wynika, że realne zainteresowanie dotyczyło nieruchomości i tylko one (wraz z należnościami powstałymi po ogłoszeniu upadłości) miały dużą wartość. Przetargi wykazały jednoznacznie, że wycena akcji, udziałów i należności upadłego była przeszacowana. Każdy mógł złożyć ofertę i wygrać przetarg, oferując najwyższą cenę. Gdyby nie wadliwość ofert, na przetargu z 17 maja 2006 r. prawdopodobnie doszłoby do sprzedaży za 80 000 000 zł.

    Do czwartego przetargu zostały złożone dwie oferty na kwoty odpowiednio: 70 000 000 zł i 77 000 000 zł. Jednak z uwagi na okoliczność, że obie oferty zawierały modyfikacje w stosunku do treści ogłoszenia (zastrzeżenia) i oferent Poland Buisness Park XII Spółka z o.o. nie zgodził się na cofnięcie tych zastrzeżeń, syndyk zamknął przetarg bez dokonania wyboru oferty (prawo takie zostało zastrzeżone w warunkach przetargowych). Wymieniony oferent złożył do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa w toku postępowania przetargowego. Prokuratura Warszawa Śródmieście w Warszawie prowadziła postępowanie dotyczące czwartego i piątego przetargu, który wyłonił nabywcę przedsiębiorstwa, tj. Challenge Eighteen Spółkę z o.o. Z uwagi na brak znamion przestępstwa, postępowanie zostało umorzone. Podkreślić należy, że prokuratura prowadziła postępowanie po rozstrzygnięciu piątego przetargu i posiadała pełną wiedzę o jego przebiegu.

    Wyjaśniam również, że syndyk nie mógł od razu przystąpić do sprzedaży przedsiębiorstwa, albowiem najpierw musiał zinwentaryzować majątek, zlecić dokonanie jego wyceny, a przede wszystkim uregulować stan prawny części nieruchomości, które w dacie ogłoszenia upadłości należały do ZPC Ursus S.A. Upadłemu przysługiwały głównie prawa użytkowania wieczystego do nieruchomości. Syndyk wnioskował do wojewody mazowieckiego o stwierdzenie nabycia użytkowania wieczystego z mocy prawa (decyzje dotyczące wszystkich nieruchomości zostały już wydane i są prawomocne). Następnie wszczynał postępowania o stwierdzenie zasiedzenia nieruchomości przez Skarb Państwa, aby było możliwe wpisanie prawa użytkowania wieczystego do księgi wieczystej (wpis ma charakter konstytutywny), co dotyczy jeszcze m. in. nieruchomości o powierzchni 109 603 m2, które stały się przedmiotem umowy przedwstępnej z nabywcą przedsiębiorstwa. Biorąc pod uwagę skalę przedsiębiorstwa, jak również brak uregulowania stanu prawnego części nieruchomości, o przystąpieniu do szybkiej sprzedaży nie mogło być mowy.

    Stosownie do treści ogłoszenia o przetargu, w celu uniknięcia jakichkolwiek podejrzeń co do nieprawidłowości w toku postępowania przetargowego, w przypadku wszystkich przetargów oferty były składane do Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy w Warszawie w zamkniętych kopertach. Koperty były niedostępne dla syndyka jak i innych organów postępowania upadłościowego, aż do dnia ich otwarcia.

    Otwarcie ofert nastąpiło w dniu 29 sierpnia 2006 r. na sali sądowej w obecności sędziego komisarza, członków rady wierzycieli i publiczności, a z czynności tej sporządzony został protokół.

    Jednocześnie podkreślić należy, że przesunięcie terminu otwarcia ofert, wyznaczonego na 8 sierpnia 2006 r., spowodowane chorobą sędziego komisarza, nie miało żadnego wpływu na wybór oferty, ważność ofert, ich treść, ani nie umożliwiało składania nowych ofert, gdyż każdy z oferentów musiał spełnić warunki przetargowe do dnia złożenia ofert (wskazanego w obwieszczeniu). Wadium związane z ofertą Challenge Eighteen Spółki z o.o. zostało wpłacone w terminie określonym w ogłoszeniu o przetargu, podobnie jak wadia pozostałych dwóch uczestników przetargu.

    Przedsiębiorstwo ZPC Ursus S.A. zostało sprzedane za kwotę 94 000 000 zł.

    Zwycięzcą przetargu na zakup przedsiębiorstwa ZPC Ursus S.A. w upadłości okazała się spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Challenge Eigteen, która w ustnej licytacji z drugim oferentem zaoferowała kwotę 94 000 000 zł oraz kwotę 75 000 zł netto miesięcznie za dzierżawę części przedsiębiorstwa, akceptując warunki przetargu. Żaden z oferentów nie zaproponował wyższej ceny.

    Zwycięzca przetargu na sprzedaż przedsiębiorstwa ZPC Ursus S.A. w upadłości Challenge Eighteen Spółka z o.o. zapłaciła za nabywane przedsiębiorstwo zgodnie z warunkami przetargowymi. Zapłata należnej kwoty 84 360 000 zł nastąpiła przed zawarciem umowy sprzedaży przedsiębiorstwa. Obecnie pozostaje do uregulowania kwota 5 640 000 zł, płatna sukcesywnie wraz z wykonywaniem umowy przedwstępnej sprzedaży części gruntów, co do których nie jest uregulowany stan prawny. Wyjaśnić należy, że Challenge Eighteen Spółka z o.o. nie nabyła prawa użytkowania wieczystego gruntu o powierzchni 109 603 m2 i własności budynków. Przenoszenie tych gruntów na nabywcę ma odbywać się sukcesywnie wraz z regulowaniem stanu prawnego gruntów. Każda działka, co do której będzie możliwe przeniesienie prawa użytkowania wieczystego, będzie przenoszona na nabywcę po zapłacie przez niego ceny takiej działki, zgodnie z warunkami przetargu i umową sprzedaży przedsiębiorstwa.

    Wyjaśnić muszę, że syndyk ani sąd prowadzący postępowanie upadłościowe nie jest uprawniony ani zobowiązany do badania źródeł pochodzenia środków pieniężnych potencjalnych nabywców oraz nabywcy. Również w zakresie obowiązków syndyka czy sądu nie leży badanie kwestii składu osobowego wspólników czy powiązań kapitałowych oraz personalnych nabywcy i uzależnianie od tego dopuszczenia do przetargu. Syndyk i sędzia komisarz skupiają się głównie na uzyskaniu najkorzystniejszej z możliwych cen w celu najwyższego zaspokojenia wierzycieli oraz czy oferent spełnia wszystkie warunki przetargu i bezwzględnie obowiązujących przepisów prawa.

    W okresie sprzedaży przedsiębiorstwa ZPC Ursus S.A. w upadłości syndyk zwracał się do Urzędu m.st. Warszawy z wnioskami o możliwość zmiany przeznaczenia gruntów na cele mieszkaniowe, ale otrzymywał odpowiedzi negatywne. Sprzedane grunty ZPC Ursus S.A. w upadłości nie zostały przekwalifikowane na cele mieszkaniowe ze względu na brak planu zagospodarowania przestrzennego dla tych terenów.

    W dacie rozstrzygania przetargu tereny ZPC Ursus S.A. w upadłości, zgodnie z danymi z ewidencji gruntów prowadzonej przez Miasto Warszawa, zakwalifikowane były jako grunty przemysłowe.

    W dniu 19 października 2006 r. Rada m. st. Warszawy podjęła uchwałę w sprawie przystąpienia do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego terenów poprzemysłowych w rejonie ul. Orłów Piastowskich (dotyczy m.in. nieruchomości po ZPC Ursus S.A.). W załączniku nr 2 do uchwały wskazano, że na terenach produkcyjno-usługowych ustala się priorytet dla lokalizowania funkcji produkcyjnych, usługowych, magazynowo-składowych, baz, składów, parków technologicznych oraz centrów kongresowo-wystawienniczych. Dopuszcza się poza tym lokalizowanie funkcji mieszkaniowej z zaleceniem, aby udział kształtował się na poziomie do 20% powierzchni zabudowy na terenie i pod warunkiem jej zabezpieczenia przed uciążliwościami, oraz realizację obiektów handlowych prowadzących sprzedaż hurtową i półhurtową, sprzedaż detaliczną towarów wyspecjalizowanych, wielkogabarytowych wymagających dużych powierzchni i specjalnego transportu.

    W kwestii zaspokojenia przez syndyka wierzycieli upadłego uprzejmie informuję, że długi ZPC Ursus S.A. na dzień 30 września 2003 r., zgodnie z ustaloną listą wierzytelności, wynosiły 1 018 236 169,36 zł. Dotychczas zaspokojeni zostali wierzyciele kategorii I w całości, a więc wszyscy pracownicy, co było możliwe dzięki sprzedaży przedsiębiorstwa. W toku realizacji jest plan podziału dla kategorii II b (wierzytelności zabezpieczone rzeczowo), III (podatki i składki ZUS), oraz VI (pozostali wierzyciele). Wierzytelności do kategorii V będą zaspokojone w całości. Na obecnym etapie sprawy wierzytelności w kategorii VI będą zaspokojone w części (w ocenie syndyka do 20%). Do końca marca powinien być wykonany częściowy plan podziału, pod warunkiem, że nie wpłyną sprzeciwy. W toku postępowania upadłościowego będą dokonywane dalsze plany podziału środków pieniężnych, w miarę ich pozyskiwania.

    Podsumowując stwierdzić należy, że proces sprzedaży przedsiębiorstwa ZPC Ursus S.A. przebiegał zgodnie z przepisami prawa.

    Przeszkodą w ukończeniu postępowania upadłościowego są przede wszystkim postępowania sądowe, dotyczące uregulowania stanu prawnego gruntu ZPC Ursus S.A.

    Uprzejmie informuję, że w chwili obecnej brak jest podstaw do podejmowania przez ministra sprawiedliwości dalszych czynności nadzorczych w opisanej sprawie upadłościowej. Natomiast kopia interpelacji Pana Posła Zygmunta Wrzodaka za pośrednictwem Biura Postępowania Przygotowawczego Prokuratury Krajowej, z uwagi na jej treść zawierającą doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez syndyka masy upadłościowej ZPC Ursus i inne osoby, przekazana została prokuratorowi apelacyjnemu w Warszawie, z poleceniem dokonania procesowej jego oceny i podjęcia decyzji w przedmiocie wszczęcia w sprawie postępowania przygotowawczego.

    Z wyrazami szacunku

    Sekretarz stanu

    Beata Kempa

    Warszawa, dnia 15 marca 2007 r.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031