Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
695 postów 34 komentarze

PISZĘ PRAWDĘ

Aleszuma - Po prostu zwykły człowiek

POMNIK JANA KILIŃSKIEGO W PARKU STRYJSKIM WE LWOWIE

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

JAN KILIŃSKI BOHATERSKI SZEWC W RANDZE PUŁKOWNIKA W POWSTANIU STYCZNIOWYM


                              POMNIK JANA KILIŃSKIEGO
                           W PARKU STRYJSKIM WE LWOWIE
 
Tylko trzy z kilkunastu lwowskich pomników pozostały nietknięte: Kiliński w Parku Stryjskim, Bartosz Głowacki w Parku Łyczakowskim (ocaliło ich widać nienaganne pochodzenie socjalne) oraz Adam Mickiewicz na placu Mariackim. Wszystkie inne podzieliły dokładnie taki sam los, jaki był udziałem lwowian; hrabia Fredro repatriował się na rynek we Wrocławiu, Ujejski do Szczecina, Sobieski na koniu pocwałował aż do Gdańska. Dokąd deportowano Smolkę lub Jabłonowskiego — dotąd nie wiadomo i wszelki ślad po nich zaginął.
 Dziś przybyło miastu mnóstwo nowych, kleconych naprędce, w rytm równie naprędce dopisywanej, niekoniecznie zbieżnej z faktami, historii. Tak więc stoi na placu Ducha Iwan Podkowa, przed arsenałem — drukarz Fiodorow, przed uniwersytetem — Iwan Franko i starszyna Marczenko, który w lipcu 1944 roku pierwszy zawiesić miał na ratuszu lwowskim sztandar, chociaż ogólnie wiadomo, że dokonali tego przed nim żołnierze lwowskiej AK, stoi i Kuzniecow, i (mimo swej fatalnej ankiety personalnej) poeta Gałan. Stosunkowo najkrócej bawił we Lwowie Włodzimierz Iljicz, którego pomnik przed teatrem z wielkim hałasem i ku uciesze wszystkich narodowości miasta rozebrano we wrześniu ubiegłego roku.
 Wciąż jednak czeka Lwów na zapowiedziany przed jedenastu laty pomnik, który poświadczałby ślady pozostawionej tu polskości, a jednocześnie byłby dziełem obecnych gospodarzy miasta. Intencje, jak wymarzone dla wciąż podnoszonej idei konieczności współżycia polsko-ukraińskiego.
 W 1980 roku podjęto stosowną uchwalę, by z okazji okrągłej, bo czterdziestej, rocznicy postawić na Wzgórzach Wuleckich pomnik 24 profesorów lwowskich, zamordowanych w tym właśnie miejscu o świcie 4 lipca 1941 roku przez hitlerowców. Przypomnijmy, że rozstrzelano tam wówczas całą intelektualną i naukową elitę Lwowa, m.in. Tadeusza Boya-Żeleńskiego, profesorów: Antoniego Cieszyńskiego, Antoniego Łomickiego, Tadeusza Ostrowskiego, Jana Greka, Romana Renckiego, rektora UJK Romana Longchamps de Berier, Władysława Dobrzanieckiego i wiele, wiele innych sław naukowych.
 Projekt pomnika powierzono znanemu rzeźbiarzowi lwowskiemu, rektorowi Instytutu Sztuk Pięknych, Emanuelowi Myśko. Odtąd dzieje tego pomnika toczyć zaczęły się meandrycznie, w rytm błyskawicznie zmieniających się historycznych wydarzeń. Raz był pomnik, to znów go nie było.
 Z racji przygotowań do realizacji filmu o tragedii profesorów lwowskich byłem mimowolnym bliskim świadkiem tych zawiłych losów pomnika. Oto, kiedy już cokół i pierwsze zarysy pomnikowych postaci stanęły w jarze wuleckim (a oglądałem je na własne oczy), nastał w Polsce sierpień 80 roku. Data dla nas tyle wymowna, by pojąć przerażenie ówczesnych komunistycznych władz miasta przed zainfekowaniem się polskimi reformami. Temat polski tak dokładnie objęty został indeksem tematów zakazanych, że w ciągu jednej nocy rozpędzono na cztery wiatry zespół amatorskiego teatru polskiego, zniesiono przywilej zaproszeń dla odwiedzających się rodzin, nałożono embargo na polską prasę. Któregoś ranka zmierzający do pracy przez Wzgórza Wuleckie przechodnie spostrzegli, że ani nawet ślad nie pozostał po rusztowaniach i cokole montowanego pomnika. W tej atmosferze zerwane zostały, oczywiście, i umowy realizacji filmu o profesorach.
 Mogłem do nich powrócić dopiero po siedmiu latach, kiedy już zainstalowała się we Lwowie placówka Polskiej Agencji Konsularnej. To właśnie ona upomniała się, by powrócić do pomysłu postawienia pomnika. Długi czas utrzymywano, że go tam w ogóle nigdy nie było. Ostatecznie zgodzono się na obelisk symbolicznie oznaczający miejsce kaźni.
 Dlaczego tak skromnie — wyjaśnił to przydzielony do ekipy filmowej konsultant historyczny, którego nazwiska z litości nie przytaczam. Otóż po pierwsze — nie wszyscy rozstrzelani zasłużyli sobie, by ich upamiętniać w pomniku. Był wśród nich bowiem np. Kazimierz Bartel, premier... faszystowskiego rządu. Po drugie (ta uwaga dotyczyła już nie pomnika, a scenariusza filmu) — nie byli to uczeni polscy, lecz... radzieccy pochodzenia polskiego, o czym świadczy fakt, że wszyscy oni przyjęli obywatelstwo ZSRR w 1939 roku. Prawnie i administracyjnie rzecz ujmując, byli to zatem uczeni radzieccy, bo takie właśnie obywatelstwo mieli wpisane w paszporty pod koniec 39 roku.
 Naprzód osłupieliśmy wszyscy, a potem powiedziałem tak:
— To fatalne, bo tym trybem rozumowania okaże się, że hrabia Fredro był komediopisarzem austriackim. Jezus Maria, toż chyba i Wyspiański był Austriakiem! A co gorsza, Iwan Franko był może i narodowości ukraińskiej, ale pisarzem i obywatelem polskim, nie wspominając już, że i austriackim przedtem. Sprawiłem, że fragment tego oryginalnego sporu ukazał się natychmiast na antenie naprzód rzeszowskiego, później ogólnopolskiego radia. Tryb rozumowania konsultanta nawet dla jego zwierzchników okazał się jakby przesadny, toteż konsultanta zdjęto i film doczekał się wkrótce realizacji.
 Pomnik? Znów rok musiał upłynąć, by zupełnie zmienione władze miasta przychylnie spojrzały na pomysł.
 I znów powierzono projekt Emanuelowi Myśko. Profesor, mówiąc nawiasem, rodem jest z Ustrzyk Dolnych, znakomicie mówi po polsku, posturą zaś i imponującą brodą, wypisz-wymaluj przypomina Szymona Kobylińskiego. Na moją prośbę przywiózł niedawno do Warszawy oba projekty: i ten, którego ponoć nigdy nie było, i ten, który już jest zatwierdzony ostatecznie (oba projekty reprodukujemy). Wyznał publicznie przed kamerami TV, że, istotnie, projekt pierwszego pomnika budził zastrzeżenia, dopatrzono się bowiem w jednej z postaci podobieństwa do Bartla, czego profesor do dziś pojąć nie może, pozowali mu bowiem jego koledzy z uczelni. Nie żałuje jednak zaniechania starego projektu, który był w obowiązującej wówczas manierze socnaturalistycznej, obecny zaś ma charakter rzeźby nowoczesnej, impresyjnej, ale i wyposażonej w element lwowskiego folkloru w postaci tego charakterystycznego lwowskiego bruku — ostatniej drogi, którą przejść musieli uczeni.
 Jest więc projekt. Jest i odlew gotowy. Jest i zamówiony trembowelski kamień. Brak tylko pieniędzy na realizację. A 4 lipca tego roku mija właśnie okrągła, pięćdziesiąta rocznica tragedii. Czy zdążą? Czy do zawiłych dziejów pomnika czas najbliższy dopisze wreszcie oczekiwaną pointę? Czy też wciąż tylko wieszczowi, szewcowi i kosynierowi przyjdzie świadczyć, jaką rolę Lwów odegrał w polskiej historii, polskiej sztuce i polskiej nauce?

Jan Kiliński (ur. 1760 w Trzemesznie, zm. 28 stycznia 1819 w Warszawie) – jeden z pułkowników powstania kościuszkowskiego, uczestnik spisków powstańczych, należał do Rady Miasta Warszawy od roku 1791, pamiętnikarz. Z zawodu był szewcem.
Jan Kiliński urodził się w 1760 roku, w Trzemesznie w Wielkopolsce, w rodzinie Augustyna, majstra murarskiego, i Marcjanny. Do Warszawy przybył w roku 1780 i osiem lat później uzyskał tytuł mistrza szewskiego. W tym samym roku, kilka miesięcy później poślubił Mariannę Rucińską. W latach 1792-1793 wybrany radnym Warszawy. Był członkiem Związku Rewolucyjnego.
W dniach 17 (Wielki Czwartek) i 18 kwietnia 1794, w czasie insurekcji warszawskiej stanął na czele ludu. Po 2 dniach walk z silnym garnizonem rosyjskim, dowodzonym przez Osipa Igelströma, oswobodzono stolicę. 19 kwietnia insurekcja przyłączyła się do powstania kościuszkowskiego i uznała Kościuszkę za Najwyższego Naczelnika Siły Zbrojnej Narodowej. Władzę przejęła Rada Zastępcza Tymczasowa, w skład której wszedł także Kiliński. Pełnił w niej funkcję radcy w Wydziale Skarbowym, Deputacji Indagnacyjnej i Paszportowej). Wkrótce został zastępcą radcy Rady Najwyższej Narodowej. 28 czerwca 1794 roku Kiliński wysłał oddziały z Warszawy na front. 2 lipca 1794 został mianowany przez Kościuszkę pułkownikiem milicji mazowieckiej. Zorganizował 20 Regiment Pieszy Koronny, który bronił Warszawy przed oddziałami pruskimi. Pod koniec powstania (październik 1794) wysłany do Poznania, gdzie został pojmany przez Prusaków i wydany Rosjanom.
Po wyjściu z więzienia w Twierdzy Pietropawłowskiej w Petersburgu (3 grudnia 1796), zamieszkał w Wilnie, gdzie brał udział w konspiracji (tzw. spisek W. Ciecierskiego), za co został ponownie pojmany przez Rosjan i wywieziony w głąb Rosji. Po powrocie z niewoli (około roku 1798) prowadził warsztat szewski, nie angażując się w życie publiczne. Wyjątkiem było objęcie funkcji radnego Warszawy w okresie Księstwa Warszawskiego.
W roku 1811 poślubił Anastazję Jasińską. Był 2-krotnie internowany, podczas okupacji austriackiej (1809) i rosyjskiej (1813). W Królestwie Polskim uzyskał emeryturę wojskową (pułkownikowską). Pisał pamiętniki (wydane pośmiertnie w 2 tomach – w latach: 1830 lub 1831 oraz 1899). Zmarł 28 stycznia roku 1819. Został pochowany pod kościołem na warszawskich Powązkach, lecz jego mogiła została zniszczona w czasie przebudowy kościoła.
Dokumenty, źródła, cytaty:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Kili%C5%84ski
http://www.lwow.home.pl/przekroj/pomnik.html TEKST JERZY JANICKI
ZAMIESZCZONY W TYGODNIKU „PRZEKRÓJ” Z DEDYKACJĄ DLA MOJEJ MAŁŻONKI ALINY BORKOWSKIEJ - SZUMAŃSKIEJ I DLA MNIE
                                                                                                                                                                      ALEKSANDER SZUMAŃSKI W ROKU 1998


          
 

 

KOMENTARZE

  • SKUNDLONY NARÓD POLACY RUSZCIE DUPY
    Jak czytam to skomlenie skundlonego narodu że żydowskie MENDIA kłamią, że nas opluwają ,że żydostwo Polskę oplotło swoją pajęczyną całą gospodarkę,kulturę i politykę to zadaje sobie pytanie a ilu tych żydów w Polsce jest że nie możecie się im przeciwstawić ?Za sytuację w Polsce po 89 roku nie można obarczać wyłącznie samych Żydów .Bez udziału Polaków w zdradzie w Magdalence parafowanej przy tzw OKRĄGŁYM STOŁEM sami żydzi nie byli by w stanie dokonać tego geszeftu W tej haniebnej zdradzie Narodu brał udział również KK. To dlaczego nie piętnujecie w pierwszej kolejności Polaków ,którzy pomagali Żydom w sprzedawaniu Polski i interesu Narodu?Nie widziałem i nadal nie widzę masowych akcji pod redakcją gazety wyborczej na ul Czerskiej w Warszawie Czy w tym przedsiębiorstwie medialnym pracują naprawdę wyłącznie sami ŻYDZI?Nie ma tam Polaków ?Czy te ogłoszenia w gównianej to są ogłoszenia dawane przez samych Żydów?Jak przeglądam np nekrologi i ogłosznia o narodzinach dzieci to widzę tam przede wszystkim nazwiska polskie .To po co wspieracie żydowską gazetę Szechtera ?Po co wogóle kupujecie to żydowskie gówno które obsrywa Polaków i polskość ? Nie widzicie że sami działacie przeciwko własnym interesom ? Najłatwiej jest narzekać,biadolić ale trudniej jest coś zrobić Od lat podaję apel o zorganizowanie pikiety pod redakcja gównianej .Trzeba zaprotestować przeciwko atakom Szechtera na polski kościół,na polską kulturę, na polskość którą ta MENDA Żydowska opluwa i bezcześci I niech mnie jakiś żydowski SKURWYSYN PODA DO SĄDU Jak się chce być wolnym człowiekiem ,jak się chce żyć w wolnym kraju,jak się chce aby nasze dzieci i wnuki nie były parobkami żydowskimi TO NIE WYSTARCZY BIADOLIĆ TRZEBA RUSZYĆ DUPY Z PRZED KOMPUTERÓW To dlatego że mamy komputery,siedzimy wygodnie na fotelach i wyrażamy swoje oburzenie na żydowską niewolę Gdybyśmy ich nie mieli to tak jak robotnicy i młodzież w latach od 56 roku,protestowali byśmy pod siedzibami komitetów i budynków rządowych Wydaje nam się że pisząc i wyrażając swoje oburzenie ,spełniamy swój patriotyczny obowiązek wobec tych ,którzy za wolną Polskę oddawali swoje życie w powstaniach,w czasie wojen Pisząc na blogach internetowych,często pozakladanych przez naszych okupantów,powodujemy taką sytuacje że wrzód rośnie i boję się że kiedyś pęknie wojną POLSKO -POLSKA ,taką jaką światowe żydostwo wywołało na Ukrainie . Zastanówcie się dobrze państwo Polactwo( za ten zwrot Rafał Ziemkiewicz powinien dostać kopy w dupę, ogolić się go nie da bo chyba specjalnie strzyże się na łyso.Tak,opluwa was Ziemkiewicz, Majewski,Środa, Szczuka, Lis, Najsztub, Wojewódzki,Miecugow( dostał już po ryju), Alicja Cała, opluwa was żydowska wstrętna świnia Urban,opluwał papieża Polaka,i wielu wielu innych a WY co?UDAJECIE ŻE DESZCZE PADA Zamordowali nam księdza Jerzego Popiełuszkę a myśmy go nie pomścili Naród który nie jest w stanie zapewnić ochrony i życia swoich przywódców, a w razie ich likwidacji przez wroga,nie jest w stanie pomścić swoich bohaterów,TAKI NARÓD NIE JEST WART BYĆ NARODEM WOLNYM taki naród to Naród Niewolników Można więc stwierdzić że po 89 roku Polska która zadziwiła ŚWIAT, stała się NARODEM SKUNDLONYCH NIEWOLNIKÓW Ale czy tak ma już być ?Czy naprawdę tego chcemy?Myślę że nie ,myślę że Polacy czekają na znak od Boga, na cud Boży .A może Pan Bóg wysyłał nam już takie znaki a my nie potrafiliśmy ich odpowiednio odczytać?Nie mogę zrozumieć dlaczego moi RODACY CHODZĄ JESZCZE NA WYBORY czy naprawdę nie widzicie że te wybory to zwykła ustawka.Nie wiecie że ordynacja jest niezgodna z Konstytucją?Nawet w Konstytucji poszczególne jej artykuły zaprzeczają sobie nawzajem W art 4 jest zapisana władza dla Narodu .Naród sprawuje władzę poprzez swoich przedstawicieli oraz bezpośrednio Co to oznacza ?Przez przedstawicieli czyli przez posłów ale art 104 stanowi że posłowie nie odpowiadają przed swoimi wyborcami.To znaczy że w tym art jest zwykłe podłe żydowskie kłamstwo Konstytucję pisał Kwach Stolzman i spółka . Co się tyczy sprawowania władzy przez Naród bezposrednio to chodzi o referenda.Jak może Naród sprawować władzę w drodze referendum skoro referendum w Polsce nie jest obligatoryjne Przecież ostatnia batalia w sejmie o dzieci które chcą odebrać rodzicom i zmusić do pójścia do szkoły w wieku 6 lat,jest na to dobitnym dowodem W Polsce referenda powinny być obligatoryjne po zebraniu pewnej wspólnie ( przedstawiciele rządu i Narodu) ustalonej liczby podpisów .W Szwajcarii takie referenda odbywają się średnio co dwa miesiące.Można by było podawać setki przykładów na to jak mogło by być ale TO SIĘ SAMO NIE ZROBI Trzeba najpierw uwierzyć że może być inaczej a potem jeszcze CHCIEĆ CHCIEĆ To co , kto jest gotów ruszyć dupę i dołączyć do pikiety pod redakcja gównopodobnej?Od czegoś trzeba zacząć a to miejsce i cel są szczególne.Już dawno poszedł bym sam ale jak sam zacznę palić gównianą( mam na myśli samą gazetę nie redakcję) to albo nikt się o tym nie dowie albo żydowskie MENDIA ZROBIĄ ZE MNIE WARIATA a wy siedzący na dupach przed komputerami uwierzycie tym żydowskim MENDIOM Poczekam jeszcze trochę wszak czekam już długo i jak się nie ruszycie to ruszam w podróż dookoła świata Nie mam zamiaru czekać do usranej śmierci .Wasz rodak z USA,Polak z krwi i kości ,urodzony w Warszawie w 1954 roku,ochrzczony w parafii w podwarszawskim Legionowie , do 1993 roku zamieszkały w Polsce , rozumem w stanach a sercem w Polsce Stefan Michał Dembowski ,zastępca prezesa polonijnego Stowarzyszenia Demokracja USA w NY .Stowarzyszenia patriotów polskich,którzy nie mogą spokojnie przyglądać się na to co się w Polsce dzieje.Ps można do nas pisać poprzez stronę internetową www.stowarzyszeniedemokracjausa.com

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031