Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
702 posty 34 komentarze

PISZĘ PRAWDĘ

Aleszuma - Po prostu zwykły człowiek

TA CO PAN BUJA TA JA ZY LWOWA Z EMANUELEM SZLECHTEREM W TLE

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

TA CO PAN BUJA TA ZY LWOWA

 

 


                TA CO PAN BUJA, TA JA ZY LWOWA

         Z  EMANUELEM SZLECHTEREM W TLE

 

   Aleksander Szumański

   Alina de Croncos – Borkowska – Szumańska

 

dla „Barw Kresów” Kresowego Serwisu informacyjnego

 

Nocny pociąg trzecia klasa, w kurytarzu ona on,
Ona postać rasa klasa, on jest z Wilna - szyk - bon ton!
Znaczy się ja panią kocham! Sapie przy tym niby miech,
W uszko grucha, ona słucha, nagle ona głośno w śmiech!

Ta co pan buja, ta ja zy Lwowa!
Ta daj pan spokój, ta ja si na tym znam!
Na te kawałki ja za murowa!
Ja w sprawach serca doświadczeni mam!

Ta po co tracić naderemni słowa!
Jak pan mnie kocha, to wi pan co pan zrób?
Ta jedź pan ze mną do mego Lwowa
I nim co bedzi, ta weź pan ze mną ślub.

Emanuel Szlechter autor tekstu i Henryk Wars muzyki, zapewne nie przypuszczali, iż stworzyli tym utworem jeden z większych lwowskich szlagierów, przeboju radiowej "Wesołej Lwowskiej Fali" utworzonej w lipcu 1933 roku przez Wiktora Budzyńskiego, a emitowanej w Radiu Lwów do września 1939 roku. Emanuel Szlechter postać wybitna, znana i niestety przez współczesnych zapominana i tylko okazjonalnie wspominana.

Emanuel Schlechter (Eman Schlechter, Olgierd Lech) (ur. 26 marca 1906 we Lwowie, zginął w 1943 roku w czasie likwidacji getta lwowskiego) – polski literat, poeta liryk, twórca tekstów piosenek (z których wiele stało się wielkimi przebojami), scenarzysta, librecista, satyryk, tłumacz, wokalista, kompozytor i reżyser.

Pochodził z rodziny żydowskiej. Jego ojciec był właścicielem restauracji we Lwowie . Panieńskie nazwisko matki: Brecher. Mając 14 lat Szlechter wstąpił do Małopolskich Oddziałów Armii Ochotniczej i w lecie 1920 uczestniczył w obronie Lwowa. Po zdaniu matury ok. 1923 roku rozpoczął studia prawnicze we Lwowie na Uniwersytecie Jana Kazimierza . Po studiach przez krótki czas pracował w kancelarii adwokackiej.

Pierwsze teksty piosenek, które napisal Szlechter jeszcze jako student, śpiewane były (do muzyki Leona Boruńskiego) w 1930 roku w rewii „Parada gwiazd” w teatrze Morskie Oko (nagrane dla wytwórni Syrena Rekord przez Kazimierza Krukowskiego – Lopka).

W 1931 roku Szlechter założył we Lwowie studencki teatrzyk Złoty pieprzyk. W jednym z jego pierwszych przedstawień (zatytułowanym „Co słychać w wielkim świecie”) wykonywana była piosenka „Żołnierska brać”, która była pierwszym sukcesem Szlechtera – autora. A potem? Przyszłe następne.

Utwór nagrany został przez” Chór Eryana” i zespół rewelersów „Wesoła piątka” i zdobył sporą popularność.

Emanuel Szlechter udzielał się także jako wykonawca, śpiewając w lwowskich kawiarniach „Muza” i „Roma”. Na fortepianie akompaniował mu Juliusz Gabel. W tym czasie współpracował również jako dziennikarz i publicysta z lwowską prasą.

Ok. 1932 r. przeprowadził się do Warszawy. W 1933 r. napisał scenariusz i teksty piosenek do pierwszego polskiego filmu z pełną ścieżką dźwiękową – „Każdemu wolno kochać” w reż. Mieczysława Krawicza.

Pracował dla teatru „Rex” pisząc piosenki, skecze, scenariusze i monologi satyryczne. W latach 1933 – 1935 nagrywał płyty jako wokalista i gitarzysta. Występował pod własnym nazwiskiem lub pod pseudonimem Olgierd Lech.

Dokonał serii nagrań skomponowanych przez siebie, a stylizowanych na utwory ludowe, piosenek żydowskich takich jak „Awremałe Melamed”, „Śpiewak sobotni”, „Rabi Eli-Melech”, „Alef Bet” i „Żydowskie wesele”.

Jedną z bardziej znanych piosenek Szlechtera tego rodzaju był „Srulek”. Nagrywał z orkiestrami firmowymi wytwórni „Columbia” i „Odeon” będąc kierownikiem literackim obu wytwórni.

Od 1934 r. współpracował z teatrami: „La Bohème”, „Cyganeria” , Konradem Tomem , „Stara Banda” a od 1935 m.in. z „Cyrulikiem Warszawskim” i „Małym Qui Pro Quo”.

Aktywnie działał jako członek, a potem we władzach Związku Autorów i Kompozytorów Scenicznych, a od 1936 roku był członkiem Zarządu ZAIKS. Po niemieckiej i sowieckiej inwazji na Polskę we wrześniu 1939 r. Szlechter przebywał w okupowanym przez Rosjan Lwowie, pracując w Lwowskim Teatrze Miniatur jako aktor, autor i reżyser.

Kiedy Niemcy weszli do Lwowa w czerwcu 1941 r. Szlechter znalazł się w lwowskim getcie, a potem w obozie koncentracyjnym przy ul. Janowskiej we Lwowie, (zwanym „Uniwersytetem zbirów), gdzie zginął wraz z żoną i synem w 1942 roku, choć jest możliwe, że zdołał przeżyć jeszcze o rok dłużej.

Był autorem, lub współautorem, scenariuszy do wielu polskich filmów przedwojennych:

„Antek policmajster” (z Konradem Tomem i Michałem Waszyńskim,

„Będzie lepiej” (z Ludwikiem Starskim i Michałem Waszyńskim),

„Jadzia”( z Karolem Jarossym i Mieczysławem Krawiczem),

„Ja tu rządzę” (z Ludwikiem Starskim i Mieczysławem Krawiczem),

„Królową przedmieścia” (z Jerzym Nelem i Eugeniuszem Bodo),

„Piętro wyżej” (z Ludwikiem Starskim, Eugeniuszem Bodo i Leonem Trystanem),

„Szczęśliwa trzynastka” (z Ludwikiem Starskim, Aleksandrem Pękalskim i Marianem Czauskim),

„Włóczęgi” (z Konradem Tomem i Michałem Waszyńskim).

W tym filmie wystąpili w rolach tytułowych Henryk Vogelfänger – Tońcio i Kazimierz Wajda – Szczepcio. Przebojem muzycznym tego filmu, a potem przebojem wszystkich lwowian wypędzonych ze swojego miasta i światowego kabaretu była piosenka „Tylko we Lwowie” kompozytora Henryka Warsa, autorstwa tekstu Emanuela Szlechtera.

Dla potrzeb filmu „Kochaj tylko mnie” Szlechter napisał dialogi, skomponował muzykę i wystąpił jako aktor.

Szlechter był autorem tekstów niezapomnianych przebojów filmowych:

„Każdemu wolno kochać” (muz. Zygmunt Karasiński i Szymon Kataszek) z filmu „Każdemu wolno kochać” (1933),

„Odrobina szczęścia w miłości” (muz. Jerzy Petersburski), wyk. Tola Mankiewiczówna, z filmu „Co mój mąż robi w nocy” (1934),

„Takie coś” i „To nie ty” (muz. Henryk Wars), wyk. Eugeniusz Bodo, Tadeusz Olsza, z filmu „Jaśnie pan szofer” (1935),

„U di radi radi rida” (muz. Henryk Wars), wyk. Adolf Dymsza, z filmu Antek policmajster (1935),

„Umówiłem się z nią na dziewiątą” i „Sex appeal” (muz. Henryk Wars), wyk. Eugeniusz Bodo, z filmu „Piętro wyżej” (1937),

„Czy tutaj mieszka panna Agnieszka” i „Najlepiej w głowie mieć szum” (muz. Henryk Wars), z filmu „Trójka hultajska” (1937),

„Zakochany złodziej” (muz. Henryk Wars), z filmu „Robert i Bertrand” (1938),

„Młodym być i więcej nic” (muz. Jerzy Petersburski), wyk. Lucyna Messal, z filmu „Szczęśliwa trzynastka” (1938)

i piosenek z filmów:

„Wyrok życia” (1933), „Czarna perła” (1934), „Czy Lucyna to dziewczyna?” (1934), „Kocha, lubi, szanuje” (1934), „Kochaj tylko mnie” (1935) – „Mnie wystarczy słówko” wyk. Lidia Wysocka, „Dodek na froncie” (1936) - „A u mnie siup”, wyk. Adolf Dymsza, „Jego wielka miłość” (1936), „Skłamałam” (1937), „Książątko” (1937), „Królowa przedmieścia” (1938).

Inne znane jego piosenki:

„Ja mam czas, ja poczekam...” (muz. Mieczysław Mierzejewski) z 1935, wyk. Andrzej Bogucki,

„Nie raz, nie dwa, nie trzy” (muz. Adam Lewandowski), wyk. Albert Harris,

„Szkoda lata” (muz. Adam Lewandowski) 1937, wyk. Andrzej Bogucki,

„Bez przesady” (muz. Zygmunt Wiehler), wyk. Stefania (Stefcia) Górska,

„Taka mała” (muz. Henryk Wars), wyk. Zofia Terne,

„Nie ja — nie ty!” (muz. Henryk Gold), wyk. Emanuel Szlechter oraz Edith Piaf (po przetłumaczeniu tekstu na francuski),

„Nic o tobie nie wiem...”(muz. Henryk Gold), wyk. Mieczysław Fogg,

„Odrobinę szczęścia w miłości” (muz. Jerzy Petersburski), wyk. Stefan Witas,

„Co bez miłości wart jest świat” (z Konradem Tomem, muz. Henryk Wars).

Emanuel Szlechter był też autorem piosenek lwowskich:

„Ta co pan buja” (muz. Juliusz Gabel)

„Moja gitara” (Rozśpiewany Lwów), (muz. Wiktor Tychowski i Eugeniusz Landowski)

„My dwaj - obacwaj”, wyk. Szczepcio i Tońko (Kazimierz Wajda i Henryk Vogelfänger) z filmu „Będzie lepiej” z 1936 roku.

„Dobranoc, oczka zmruż” i „Lwów jest jeden na świecie” znana bardziej jako „Tylko we Lwowie” (muz. Henryk Wars), wyk. Kazimierz Wajda i Henryk Vogelfänger, z filmu „Włóczęgi” z 1939 roku ( o którym wyżej). Piosenka ta była śpiewana później przez żołnierzy generała Władysława Andersa na całym niemal świecie i stała się hymnem lwowiaków zmuszonych do opuszczenia swego rodzinnego miasta.

Film „Serce batiara”, do którego Emanuel Szlechter napisał tytułową piosenkę (muz. Henryk Wars, 1939) nie zdążył wejść na ekrany i w czasie wojny zaginął.

Emanuel Szlechter to nie tylko autor tekstów piosenek, ale również librecista, scenarzysta, satyryk i tłumacz, także kompozytor i reżyser. Studiował we Lwowie na wydziale prawa Uniwersytetu Jana Kazimierza . Po ukończeniu studiów przez rok pracował w kancelarii adwokackiej. Twórczością literacką i kompozytorską zajmował się już w czasach studenckich. Najwcześniejszymi jego tekstami są utwory napisane do muzyki Leona Boruńskiego do rewii „Parada gwiazd”, wystawionej przez teatr „Morskie Oko” we wrześniu 1930 roku, wykonywane i nagrane w „Syrenie Record” przez Kazimierza Krukowskiego – Lopka.

W 1931 r. Schlechter stworzył we Lwowie teatr akademicki „Złoty pieprzyk”. Jedną z pierwszych rewii jego autorstwa napisanych dla teatru był program „Co słychać w wielkim świecie”. Piosenka z rewii – „Żołnierska brać” – została nagrana w Warszawie przez chóry lwowskie: „Eryana” ( Jana Ernsta) oraz „Wesołą Piątkę” Zbigniewa Lipczyńskiego.

Piosenka „Żołnierska brać” stała się bardzo popularna wśród żołnierzy, śpiewano ją na manewrach itd. Był to pierwszy sukces Schlechtera jako autora piosenek. Później pisał teksty dla podobnego teatrzyku – „Różowy monokl”. W okresie lwowskim występował jako piosenkarz z towarzyszeniem pianisty Juliusza Gabla, m.in. w kawiarniach: „Muza” i „Roma”. Był związany z rozgłośnią lwowską Polskiego Radia, z audycją „Wesoła Lwowska Fala”, pisywał felietony w prasie.

Około 1932 r. przeniósł się na stałe do Warszawy. W 1933 r. napisał scenariusz i piosenki do pierwszej polskiej operetki filmowej „Każdemu wolno kochać” (reż. Mieczysław Krawicz). Nawiązał stałą współpracę z teatrem „Rex”.
Szybko stał się wziętym autorem tekstów piosenek rewiowych i filmowych, skeczy, scenariuszy, utworów satyrycznych, monologów, utworów scenicznych i innych.
W latach 1933–1935 jako piosenkarz (a także gitarzysta) nagrywał pod własnym nazwiskiem lub pseudonimem Olgierd Lech płyty z piosenkami rewiowymi i filmowymi w wytwórni „Columbia”.

Nagrał również serię płyt z własnymi „piosenkami żydowskimi”, np. „Awremałe Mełamed”, „Śpiewak sobotni”, bardzo znaną „Rabi Eli-Melech”, „Alef Bet” (obrazek z chederu), „Żydowskie wesele”.

Szczególnym powodzeniem spośród tych piosenek (były to utwory stylizowane na ludowe) cieszyła się ballada „Srulek”. W firmie „Columbia” Schlechter pełnił funkcję kierownika literackiego. To samo stanowisko sprawował w latach 1935–1939 także w wytwórni „Odeon”. W 1934 r. nawiązał współpracę z teatrem „Cyganeria”, dla którego napisał z Konradem Tomem komedię rewiową „Kobieta nr 5012”. Następnie pisał dla „Starej Bandy”, gdzie był współautorem rewii „W Starej Bandzie diabeł pali”, „Frontem do Hożej” i innych.

Pisał piosenki do wielu filmów, m.in. do „Parady rezerwistów”, „Kobiet na sprzedaż”, „Trójki hultajskiej”,” Kocha, lubi, szanuje”,” Czy Lucyna to dziewczyna?”, Co mój mąż robi w nocy, (również muzykę), „Jaśnie pan szofer”, „Dodek na froncie”, „Jego wielkiej miłości”, „Skłamałam”, „Książątka”, „Wyroku życia”, „Robert i Bertrand”, „Czarnej perły”.

Skomponował i opatrzył tekstem tytułowy walc z filmu „Kochaj tylko mnie” (reż. Marta Flantz), a także całej ścieżki dźwiękowej tego filmu (współautor Władysław Eiger).

Jest autorem scenariuszy filmów „Antek policmajster” (współautor Konrad Tom, reż. Michał Waszyński),” Będzie lepiej” (współautor Ludwik Starski, reż. Michał Waszyński), „Jadzia” (współautor Karol Jarossy, reż. Mieczysław Krawicz), „Ja tu rządzę” (współautor Ludwik Starski, reż. Mieczysław Krawicz), „Królowa przedmieścia” (współautor Jerzy Nel, reż. Eugeniusz Bodo), „Piętro wyżej” (współautor Ludwik Starski, Eugeniusz Bodo, reż. Leon Trystan), „Szczęśliwa trzynastka” (współautor Ludwik Starski, Aleksander Pękalski, reż. Marian Czauski),

Tłumaczył także i adaptował teksty piosenek zagranicznych, głównie niemieckich. W drugiej połowie lat 30-tych współpracował z teatrem „Cyrulik Warszawski” – był współautorem rewii inauguracyjnej pt. „Pod włos” (premiera 1 sierpnia 1935 r.).

3 lipca 1937 r. odbyła się w tym teatrze premiera farsy „Ciotka Karola”, do której dopisał piosenki. W 1938 r. napisał dla „Cyrulika” komedię muzyczną „Romans z urzędem skarbowym” (muz. Alfred Schütz, kompozytor muzyki do „Czerwonych maków pod Monte Cassino” do tekstu Feliksa Konarskiego – „Refrena”).

Współpracę z „Cyrulikiem” kontynuował do wybuchu II wojny światowej. Był także autorem tekstów dla „Małego Qui pro Quo” (współtworzył programy: „Strachy na lachy”, „Nic nie wiadomo” .

Napisał teksty piosenek do komedii muzycznej „Kot w worku” (muz. Alfred Schütz) dla „Teatru na Kredytowej” (1935 r.).

Aktywnie działał we władzach Związku Autorów i Kompozytorów Scenicznych, m.in. w latach 1935–1936 był członkiem Komisji Punktacyjnej, zaś w latach 1936–1937 wiceprezesem Sekcji Drobnych Utworów Literackich.

Jak wspominał członek ZAiKS-u, Mieczysław Idzikowski, Emanuel Schlechter był „ruchliwym, dzielnym dyskutantem, gorliwym reprezentantem interesów swojej sekcji” („Biuletyn Jubileuszowy ZAiKS-u”, 1968 r.).

W 1936 r. został wybrany na członka Zarządu ZAiKS-u i funkcję tę sprawował do września 1939 r.

Tuż przed wybuchem II wojny światowej jego utwory o antyhitlerowskim charakterze włączył do swego repertuaru teatr „Ali Baba”.

We wrześniu 1939 r. Schlechter znalazł się we Lwowie. Został zaangażowany do „Lwowskiego Teatru Miniatur” jako aktor, autor i reżyser. Według relacji współzałożyciela tego teatru – kompozytora Artura Schütza – „po wkroczeniu Niemców do Lwowa w 1941 r. Emanuel Schlechter przepłacił życiem za antyhitlerowskie satyry, jakie przed wybuchem wojny napisał dla teatrów warszawskich”.

Początkowo przebywał w getcie lwowskim, potem znalazł się w obozie przy ul. Janowskiej, o którym wyżej. W obozie współtworzył życie artystyczne, brał udział w wieczorach literackich, uczestniczył np. w obozowym wieczorze sylwestrowym 31 grudnia 1941 r. Zginął najprawdopodobniej w 1942 r. wraz z żoną i kilkuletnim synem, choć niewykluczone, że udało mu się przetrwać aż do roku 1943.

Emanuel Schlechter był jednym z najbardziej utalentowanych autorów kabaretowych, przede wszystkim doskonałym twórcą piosenek. Dużo utworów z tekstami jego autorstwa – częstokroć wyprzedzającymi styl epoki – do dziś wytrzymało próbę czasu.

Teksty Emanuela Szlechtera nie rażą staroświecczyzną, są bieżąco wykorzystywane w filmach, przedstawieniach teatralnych itp. odwołujących się do okresu międzywojennego, nagrywane przez współczesnych wykonawców ( np. w latach1989 – 2013)

Umożliwia to bardzo dobry styl literacki tekstów, lekkość pióra, nowoczesność formy, niebanalność pomysłów. Jego piosenkę” Nie ja, nie ty” przetłumaczono na język francuski i wykonywała ją Edith Piaf, rozsławiając nazwisko autora na całym świecie.

W dziejach polskiego kabaretu, rewii i filmu, nazwisko Schlechtera zajmuje znaczące miejsce.

Jego karierze poświęcone jest hasło w telewizyjnej wersji „Leksykonu Polskiej Muzyki Rozrywkowej”.

Emanuel Szlechter rozumiał również marzenia dorastających panienek, czemu dał wyraz w tekście piosenki z filmu "Co Mój mąż robi w nocy":

"Odrobinę szczęścia w miłości"

„O czym marzy dziewczyna,
Gdy dorastać zaczyna,
Kiedy z pączka się zmienia w kwiat.
Kiedy śpi, gdy się ocknie,
Za czym tęskni najmocniej,
Czego chce aby dał jej świat...

Odrobinę szczęścia w miłości,
Odrobinę serca czyjegoś,
Jedną małą chwilę radości,
Przy boku kochanego.
Stanąć z nim na ślubnym kobiercu,
Nawet łzami zalać się.
Potem stanąć sercem przy sercu
I usłyszeć: kocham cię.

Każda odda z ochotą
Nawet srebro i złoto,
I brylanty, i wszystko co ma.
Bez namysłu, najszczerzej,
Niech ktoś wszystko zabierze.
W zamian za to niech tylko da...

Odrobinę szczęścia w miłości,
Odrobinę serca czyjegoś,
Jedną małą chwilę radości
Przy boku kochanego.
Stanąć z nim na ślubnym kobiercu,
Nawet łzami zalać się.
Potem stanąć sercem przy sercu
I usłyszeć: kocham cię... „

Pierwszą artystką która zaśpiewała tę, (natychmiast szlagierową) piosenkę była Tola Mankiewiczówna, A potem śpiewał ją nie już nie tylko „cały Lwów”, śpiewała ją „cała Warszawa”,„cała Polska”.
Czy warto po latach wskrzeszać zapomniane lwowskie przeboje, stanowiące przecież zapominany element kultury polskiej?
Okazuje się, iż nie tylko warto, ale istnieje taka potrzeba. Udowodniła to swoją działalnością Fundacja Ocalenia Kultury Kresowej (prezes Karol Wróblewski ) , organizująca w Krakowie każdego roku Ogólnopolski Festiwal Piosenki Lwowskiej i Bałaku Lwowskiego. Karol Wróblewski jest muzykiem – wykonawcą (mistrzowski akordeon), a równocześnie kierownikiem zespołu artystycznego „Chawira” poświęcającego swój repertuar głównie lwowskiej „kinderskiej” piosence, tej anonimowej „ulicznej” i tej renowowanych twórców tekstów i kompozycji, jak Marian Hemar, Emanuel Szlechter, czy Henryk Wars.
W repertuarze zespołu „Chawira” spotykamy często poezję i tę klasyczną i twórców współczesnych, jak również piosenkę patriotyczną, nawet do tekstów współczesnych twórców. Wykonawcami koncertów jest zwykle utalentowana młodzież zdobywająca uznanie i należne wysokie noty w konkursach estradowych. Ma to znaczenie niebagatelne w dobie zapominania kultury kresowej i koniecznego jej ocalenia co jest obowiązkiem Fundacji i jej prezesa Karola Wróblewskiego.

W tym miejscu należy wspomnieć o występach w zespole „Chawira” renomowanych artystów, jak Wojciech Habela, aktor teatrów polskich, piosenkarz i pieśniarz, artysta sceniczny i estradowy, syn lwowskiego muzykologa Jerzego Habeli, współtwórcy profesjonalnego (jedynego!) opracowania historycznego piosenki lwowskiej we współautorstwie z Zofią Kurzową „Lwowskie piosenki uliczne, kabaretowe i okolicznościowe do 1939 roku”. Często na estradzie spotykamy wybitnego pieśniarza i piosenkarza Opery i Operetki w Krakowie Franciszka Makucha, który zaskakuje urozmaiconym repertuarem artystycznym, nie tylko muzycznym, własnej reżyserii i twórczości, również poetyckiej. „Moje serce zostało we Lwowie” w wykonaniu Pana Franciszka z akompaniamentem własnym na gitarze zdobywa świat, jako, że koncerty zespołu „Chawira” odbywają się również za granicą, jak i w wielu miastach Polski, w tym w stolicy. Pamiętam koncert zespołu „Chawira” w Warszawie w 2011 roku, w którym miałem zaszczyt prowadzić konferansjerkę, zwaną dzisiaj „prowadzeniem”, gdy wytworna warszawska publiczność nie chciała wypuścić ze sceny Franciszka Makucha, śpiewającego poza lwowską, również piosenkę warszawską z lat okupacji niemieckiej.

Na koncertach zespołu „Chawira” polską poezję klasyczną recytował niezapomniany Roman Hnatowicz swoimi niepowtarzalnymi interpretacjami mówienia wierszem. Hnatowicz przez krytyków teatralnych uznawany był za najlepszego w Polsce recytatora polskiej poezji klasycznej.
Koncerty festiwalowe odbywają się w różnych miastach Polski, nie wyłączając oczywiście wspomnianej Warszawy. Istnieje przecież powinowactwo piosenki warszawskiej i lwowskiej. Piosenki te, chociaż powstawały w różnych okresach i posiadały też różne, patriotyczne cele, łączy jedna myśl - Polska.

Piosenka warszawska prawie wyłącznie anonimowa, w czasie okupacji niemieckiej stanowiła nie bagatelny oręż w walce z okupantem. W tych mrocznych latach śpiewała ją "cała Warszawa: jak np. "/…siekiera motyka pędzel alasz/ przegrał wojnę głupi malarz /.. .”.
Piosenka lwowska tworzona przez renomowanych artystów, jak Marian Hemar, Henryk Wars, Emanuel Szlechter, czy Jerzy Petersburski/ twórca m.in. sławnego "Tanga Milonga"/, była również podobnie do warszawskiej piosenką anonimową, piosenką uliczną. Lwowska piosenka powstawała do tragicznego września 1939 roku i utrzymywała na wysokim poziomie kulturę kresową.

Warszawska piosenka uliczna powstawała po wrześniu 1939 roku w znanej intencji. Piosenkę lwowską śpiewał nie tylko "cały Lwów”, ale i „cała Polska”, jak to określił w jednej ze swoich słynnych lwowskich publikacji Jerzy Janicki - "Cały Lwów na mój głów".

Stanisław Wasylewski pisał: ".. w tej tu rewii cudowności ojczyzny rozmaitych, zdanych przez przyrodę, pobudowanych przez człowieka, czymże się pochwalić zdołasz, miasto jedyne - zegarem bernardyńskim, Kopcem Unii Lubelskiej, ślubowaniem króla Jana Kazimierza u stóp Panienki, szmaragdami drzew, Czartowską Skałą, czy tym co dorzuciło do naszej artystycznej niepodległości, w teatrze, na sztaludze, ołówkiem artysty, wysiłkiem pisarza, czynem żołnierza - czy może "najsampierwej" /pisownia oryginalna/ tym cmentarzem chłopiąt, który jest twoją Skałką i Wawelem, Westminsterem i Termopilami. A może pochwałą obcych, bo ta najbardziej popłaca, to chyba powiedzeniem marszałka Focha, który rzekł w czasie bytności swej we Lwowie:

"W chwili kiedy wykreślano granice Europy, biedząc się nad pytaniem, jakie są granice Polski, Lwów wielkim głosem sam odpowiedział - Polska jest tutaj"!
Lwów jako pierwsze i jedyne w II Rzeczypospolitej miasto polskie zostało odznaczone Krzyżem Kawalerskim Orderu Virtuti Militari .

Uroczystej dekoracji dokonał 22 listopada 1920 roku na placu Mariackim we Lwowie u stóp pomnika wieszcza Adama Mickiewicza sam naczelnik państwa Pierwszy Marszałek Polski Józef Piłsudski.

To najwyższe polskie odznaczenie wojskowe nadano bohaterskiemu miastu, które do dziś z dumą nosi dewizę "Semper Fidelis" W całej historii orderu, poza Lwowem, tylko jeszcze dwa inne miasta dostąpiły tego zaszczytu - Warszawa i Verdun.

Czy we Lwowie muzy śpiewały zawsze?

Ależ tak, przekonała się o tym po raz następny licznie zebrana publiczność przybyła 11 marca 2011 na V Ogólnopolski Festiwal Piosenki Lwowskiej i Bałaku Lwowskiego Kraków 2011. Koncert festiwalowy odbył się po raz pierwszy w sali Kasyna Oficerskiego przy ul. Zyblikiewicza 1 w Krakowie.

Jeden z najbardziej interesujących obiektów schyłku XIX wieku i początku XX wieku jest gmachem Kasyna Oficerskiego - obecnie Wojskowy Ośrodek Kultury w Krakowie. Jest to budynek piętrowy neorenesansowy o charakterze willi włoskiej.

Budynek Kasyna Oficerskiego zaprojektował znany krakowski architekt Tomasz Pryliński w 1889 r. nagrodzony orderem Franciszka Józefa w 1892r. za " najgustowniejszy budynek w Krakowie".

W tym reprezentacyjnym budynku gościło wiele znamienitych osobistości ze świata polityki, kultury i biznesu. Tu było stałe miejsce spotkań marszałka Józefa PIŁSUDSKIEGO z władzami miasta Krakowa i z wojskiem.
Tu także w okresie powojennym / od 1945 roku / w sali widowiskowej występował słynny teatr kabaretowy "Siedem kotów" z udziałem Ireny Kwiatkowskiej, Jerzego Jurandota, Stefanii Grodzieńskiej, Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, Karola Szpalskiego, Mariana Załuckiego, Jerzego Bieleni . Tu również Steven Spielberg nagrywał fragment filmu "Lista Schindlera" (sceny w niemieckiej restauracji).

Bałakową, sentymentalną piosenką Mariana Hemara "Tyle jest miast, tyle jest gwiazd" czyli "Boston o Lwowie " festiwalowy koncert otworzyć miała Wiktoria Zawistowska uczestniczka wszystkich dotychczasowych odsłon festiwalu ( od 2007 roku ), laureatka głównej nagrody festiwalu” Kraków 2009”.

Miała otworzyć, ale nie otworzyła, ponieważ pomyliłem się w zapowiedzi anonsując Wojtka Habelę, który miał znacznie później odtworzyć piosenkę Wiktora Budzyńskiego "Wio na piechotę do Lwowa".

Uradowana publiczność zaczęła się więc przygotowywać do spaceru i nawet padały pytania z sali, czy jeszcze zdążymy wrócić na zakończenie koncertu. No tak, przecież Lwów w linii prostej położony jest dwa, no może trzy kroki od Krakowa.

Byłem zdecydowany i ja, nie pomogło zniechęcające westchnienie mojej małżonki Alusi de Croncos – Borkowskiej – Szumańskiej, przecież również lwowianki:

"Ta bój si Boga! Mróz na dworze".

" Co mi tam mróz, ja do Lwowa pragnę już" – odpowiedziałem.

Dyrektor festiwalu, prezes Fundacji Ocalenia Kultury Kresowej Karol Wróblewski był również zaskoczony zmianą scenariusza, jako człowiek delikatny nie zatrzymywał ogólnego zapału, tylko zapytał:

"A Wiktoria Zawistowska też idzie na piechotę do Lwowa"? Przecież miała śpiewać piosenkę Mariana Hemara "Boston o Lwowie"?

Tylko wróble na dachu moich kamienic przy ul. Legionów 25 i ul.Jagiellońskiej 4 we Lwowie wiedzą jak się to całe zamieszanie festiwalowe „Kraków 2011” zakończyło.

Tylko na zakończenie koncertu Wojtek Habela zapytał mnie: „Alek, ty byłeś chirny"?

I tak biedna Wiktoria Zawistowska wreszcie dostała się na scenę, gdzie po mistrzowsku zaśpiewała zapowiedziany "Boston o Lwowie". Brawa publiczności trwały do uprzednio zapowiedzianej piosenki "Wio na piechotę do Lwowa", którą zaśpiewał Wojciech Habela z towarzyszeniem zespołu " Chawira".

Nazwa zespołu " Chawira" pochodzi z gwary ludowej południowo - wschodnich kresów II Rzeczypospolitej i oznacza ciepły rodzinny dom.

Założony przez Karola Wróblewskiego / akordeonistę i wokalistę / zespół powstał w 2003 roku.

Zamierzeniem repertuarowym zespołu była popularyzacja polskich piosenek z okresu międzywojennego, ze szczególnym uwzględnieniem piosenek kresowych, patriotycznych, a także piosenek światowych z okresu pierwszej połowy XX wieku, w tym również jazzowych. Po wielu koncertach zespołu zawiązało się Towarzystwo Kresowe Chawira z prezesem p. Czesławą Karlińską ciotką "Bańdziuchową".

Zespół występował nie tylko w kraju, jak wspomnieliśmy, ale również za granicą we Wiedniu, Linzu, Budapeszcie, Norymberdze. W 2006 roku został nagrodzony "Złotym Liściem" za całokształt działalności na Ogólnopolskim Festiwalu Piosenki Retro im. Mieczysława Fogga w Krakowie.
Lwowski bałak to przecież nic innego jak przedmiejska gwara. Termin bałak nie figuruje w słownikach poprawnej polszczyzny, nie odnajdziemy go również w encyklopediach. A jednak, jednak jest swoistym językiem na trwale wpisanym w historię naszej mowy.

Medialnie, zapewne też i historycznie język bałaku zaistniał dzięki autorstwu Wiktora Budzyńskiego i tak urodziła się słynna " Wesoła Lwowska Fala". Pierwszą stałą, cotygodniową, półgodzinną audycję rozrywkową lwowska rozgłośnia Polskiego Radia nadała w dniu 16 lipca 1933 roku, a więc już ponad 80 lat temu.
Bałakiem w tej audycji posługiwali się przede wszystkim Tońcio i Szczepcio.

Tońko (Henryk Vogelfänger) - warszawski adwokat i Szczepcio (Kazimierz Wajda) - nie dokończony inżynier, stworzyli w audycji lwowskiego radia "Wesoła Lwowska Fala " duet, który przeszedł do klasyki lwowskiej piosenki batiarskiej, czy kinderskiej - jak kto woli.

Warto przy tym nadmienić, że to właśnie oni jako pierwsi zapisali medialnie i filmowo / fabularnie / lwowski bałak . Najgłośniejsze ich filmy to " Włóczęgi" i "Będzie lepiej " (kilkakrotnie powtarzane w ostatnich latach w telewizji polskiej).

Co ich łączyło charakterologicznie - to dobroć, tkliwość, gołębie wprost serce, krótko mówiąc: "Serce batiara". Taki też był tytuł ich trzeciego filmu, który nigdy nie dotarł na ekrany, ponieważ zrealizowany pod koniec lata 1939, spłonął zaraz w pierwszych dniach wojny.

W wykonaniu Wojciecha Habeli i Karola Wróblewskiego z towarzyszeniem zespołu " Chawira" usłyszeliśmy piosenkę Emanuela Szlechtera - słowa , Henryka Warsa - muzyka - " My dwa obacwaj" z filmu "Będzie lepiej " / po lwowsku "Bedzi lepi"/, nakręconego w 1936 roku z udziałem Tońcia i Szczepcia. Piosenka została nagrana na płytach i rozpowszechniana w radiu jako popularny foxtrot - polka.

W niedługim czasie śpiewała ją lwowska ulica, a następnie "cała" Polska. Gdy " Wesoła Lwowska Fala" rozpoczynała swoją co tygodniową radiową audycję, to rangą przeżycia były zakończone dyskusje, flirty, kłótnie, zajęcia domowe, czy głośne rozmowy. Dzieci nie udawały się na spoczynek, nie odrabiały w tym czasie lekcji, a narzeczeni przestawali się całować.

Oto fragmenty tej piosenki:

"... Popamiętaj ty sy, Tońku!
Powiedz, Szczepciu, powiedz co?
To si tobi przyda,
Bo pamiętaj, ży ni bida,
Ale piniundz, to, nieszczęści, o!

Kto ma forsy, temu zdaji si,
Temu zdaji si, ży un król,
Żyji, piji i przydstawia si,
Kużdyn przy nim nul.

A gdy nagli forsa skończy si,
Zara skończy si cały bal,
Stenka, kwenka i zustai mu
Po ty forsi żal.

A my dwa, oba cwaj
Ni mamy nic i mamy raj!
Nam nic ni zrobi zło,
Bo trać jak ni masz co!

Kto ma forsy, ten kulegi ma,
Przyjacieli ma, wszysku ma,
Jest kuchany, żyju, piju z nim
Dzie si tylko da,

A gdy nagli forsa skończy si,
Wtedy wisza się na nim psy,
Nikt go nie zna, nikt ni kocha go
To ni ta co my!

Bo my dwa oba cwaj,
Bu takich ni ma cały kraj,
My dwaj ,ohoho!
To tak jak innych sto!...

I co było po tej piosence? Następna? A właśnie, że nie!

Tylko co?

Ano " My dwa ohoho! To tak jak innych sto"!

Nadeszła oczekiwana pora na prezentację wspomnianego już przez autorów mistrza piosenki, zresztą nie tylko lwowskiej, Franciszka Makucha solistę krakowskiej Opery i Operetki. Przed wejściem na estradę był stremowany / jak zresztą wszyscy / i prosił:

" Alek, nie mów nic o mnie, podaj tylko nazwisko ".
Oczywiście miał rację, nazwisko przecież samo mówi, nie potrzebna więc oracja. Nie stosując się jednak do decyzji pana Franciszka, powtórzyłem to co napisałem o nim w „Kurierze” Chicago w poprzedniej korespondencji z "III Festiwalu Piosenki Lwowskiej i "Bałaku Lwowskiego Kraków 2009”.

"...Sam mistrz piosenki, pieśniarz / o Lwowie /, tymczasowo śpiewający w Krakowie o Lwowie, solista Opery i Operetki w Krakowie, Franciszek Makuch". Jak pan Franciszek zaśpiewał dwie obowiązkowe piosenki " Boston o Lwowie " Mariana Hemara i " Mój sen o Lwowie " Wanata i Jerzego Kopińskiego, to się dopiero rozkręcił kilkoma piosenkami, zmianami głosu, ubrania, kapelusza i zapewne fryzury, wszystko jak leci, jak przystało na mistrza. A publiczność?

Nie chciała go wypuścić ze sceny, podobnie zresztą jak przedtem Wojtka Habelę, który był we Lwowie na imieninach z Feliksem Konarskim i zaśpiewał: .."inżynier "S" podpalił trzy firanki.." / " Party w Londynie " Feliksa Konarskiego" /, na czym najbardziej ucierpiałem ja w swoim gadulstwie z wpadką ( zaplanowaną ? ).

Oczywiście było należące mi się zadośćuczynienie, tym razem z łezką autorską, prosto z Radia Lwów - luty 2011, gdzie popisywał ja si przed Panią Redaktor Anią Gordijewską, pod kuratelą Pani Prezes Radia Lwów Teresą Pakosz i pod nieobecność / popis bez jej wiedzy / mojej szefowej, redaktor naczelnej "Lwowskich Spotkań " Bożeny Rafalskiej:

NOWY ANCUG

Kupił ja sy ancug nowy
I do moi hulam baby
Piji likir bananowy
Babie daje swoju graby

I zakładam klawy bajer
Na harmoszce nowy sztajer
Baba si ze śmichu ścieli
Ta ja fruwam w karuzeli

Rach ciach ciach
Babe w piach
I jasny anieli
Koguś w morde szczeli

Baba w bałak daj sy spokój
Bo to ja cie w morde szczeli
Będziesz miał rozbity kinol
Ty drymbajło co w niedzieli
Pod kościołem zginasz graby
Nim do swoi hulasz baby

Pomalutku aż do skutku
Jak si hajdać zaczniesz w kółko
To pod hajrem cie upieszcze
Poznasz wtedy Antka Ziółko

Antyk ty na nerw zagrywasz
I hałukasz na bezdurno
Jestem Mańka a nie zgrywa
Z nami aus ja mówie równo

Jojkasz, jojczysz nie do wiary
Ja katulam si do ciebie
A ty mi potyrcze sadzisz
Mnie przy tobie tak jak w niebie

Antyk jesteś zawierucha
Co w ancugu do mnie drybasz
Ancug nowy zmiętolony
Jak pod chajrem wciąż przebywasz

Kupił ja sy ancug nowy
I do innyj hulam baby
Co na rogu Kupernika
Stoi cięgiem bez bucika

Rach ciach, ciach
Babu w piach
I jasny anieli
Koguś w morde szczeli

Aleksander Szumański

Gdy Wiktoria Zawistowska z towarzyszeniem zespołu " Chawira " przekonywała piosenką z repertuaru Zuli Pogorzelskiej " Panna Mania gra na mandolinie ", iż panna Marianna jest strasznie muzykalna, do występu przygotowywał się dziesięcioletni Paweł Paprocki.

W jego wykonaniu usłyszeliśmy " Lwowski blues" piosenkę Ireny Paprockiej, mamę młodziutkiego artysty zaśpiewaną z jej akompaniamentem, a potem, potem " Orlątko " Artura Oppmana / Or-Ot /.

Ta wzruszająca piosenka poświęcona Lwowskim Orlętom, zawsze powoduje wzruszenie i nawet łzy. Tym razem młodziutkiego artystę publiczność nie chciała tak szybko wypuścić ze sceny. Brawom nie było końca. Sam chłopiec był wzruszony tak, jak jego mama Irena Paprocka, równocześnie akompaniatorka artysty i oczywiście opiekunka artystyczna tego rozwijającego się talentu.

Dziewczęca, pełna wdzięku i skromności Dominika Pater z Chrzanowa, już znakomita piosenkarka i pieśniarka - uczennica Ireny Paprockiej z jej akompaniamentem zaśpiewała " Wierne Madonny" Jerzego Michotka i "Preclarka z Pohulanki " Wiktora Budzyńskiego. Młodziutka Dominika bisowała, brawom nie było końca.

Gdy oczekiwałem szmoncesowej zmiany nastroju, gdy durny Icek dostanie drugi i trzeci raz w mordę od wyrozumiałego tatusia za to iż " nie idzie być Rubinsteinem, który idzie mieć sto tysięcy dularów w banku", niespodzianie, nie zapowiadani pojawili się na scenie Franciszek Makuch i Wojciech Habela w odświętnych strojach rabinackich, żywcem wziętych z Horacego Safrina "Przy szabasowych świecach" i rozpoczęli dialog szmoncesowy, całkowicie lekceważąc "Rubinsteina " z Ickiem i tatusiem razem wziętych.

W tym miejscu należy przypomnieć, iż słynnym odtwórcą niemniej słynnego "" Rubinsteina" jest Wojciech Habela, władający szmoncesem z wprawą handełesów z lwowskich "Krakidałów".

Gdy oni szli rozmawiać o swoich " curesach" / kłopotach / bankowych i handlowych i mówiąc w kółko nie przestawali liczyć pieniądzów, to przypomniałem sobie inny duet dialogowy z radiowej "Wesołej Lwowskiej Fali " - Aprikozenkranza i Untenbauma, w których po mistrzowsku wcielali się Mieczysław Monderer i Adolf Fleischen.

Do dzisiaj tajemnicą niezgłębioną pozostaje, czy Aprikozenkranz i Untenbaum to byli goje wcielający się w Żydów, czy też autentyczni Żydzi z " Krakidałów ", mówiący na co dzień wyłącznie szmoncesem.

W czasie modlitwy obowiązkowym elementem stroju Żyda są:
jarmułka (kipa) - okrągła czapeczka uszyta z sześciu klinów materiału, będąca oznaką szacunku dla Jahwe, musi być noszona także w czasie studiowania Tory, tałes (talit) - biały szal z czarnymi lub niebieskimi pasami oraz frędzlami, z najważniejszym najdłuższym frędzlem w jednym z rogów, na którym wiąże się supełki; tałes może też być wyposażony w atarę - pas o długości około 1 m i szerokości od 6 do 12 cm, często pięknie haftowany.

Uprawnionymi do noszenia tałesu są wyłącznie mężczyźni żonaci. Ponieważ Habela i Makuch są żonaci, byli więc uprawnieni do stroju w jakim wystąpili. Mają jednakże żony gojki, więc nie jestem taki pewny tych uprawnień.

Ja również mam żonę gojkę, dla pewności więc wystąpiłem jako prezenter męskiego streeptisu.

Goj ( z hebrajskiego = naród ) - określenie pojawiające się wielokrotnie w Torze, tłumaczone najczęściej jako "narody" czyli zwykle nie - Żydów, kogoś spoza narodu Izraela.

Niektóre tłumaczenia Biblii pomijają słowo goj i zastępują je słowem "narody", np. w Biblii Tysiąclecia (Księga Rodzaju }. "Od nich pochodzą mieszkańcy wybrzeży i wysp, podzieleni według swych krajów i swego języka, według szczepów i według narodów"). W Torze słowo goj pojawia się 550 razy.

Szmonces to inna niż bałak gwara, zresztą nie tylko lwowska, będąca zlepkiem nie ortograficznej i nie gramatycznej polszczyzny, parafrazy języków jidysz i niemieckiego. Szmonces posiada również swój zapis medialny w tekstach " Lwowskiej Fali ", które podobnie jak w bałaku Tońcio i Szczepcio, odtwarzał po mistrzowsku inny duet dialogowy, o którym wspomniałem. Mistrzem szmoncesu był również Lopek (Kazimierz Krukowski ),patrzcie, patrzcie, łodzianin.

Szmoncesowe teksty są na ogół znane, jak słynny już "Sęk" Konrada Toma, prezentowany nieodłącznie w kabarecie " Dudek" przez Edwarda Dziewońskiego i Wiesława Michnikowskiego, czy zupełnie już zapomniany "Koszerny kozak", opowiadania żydowskie Stefana Wiecheckiego, czyli Wiecha budzące niebywały entuzjazm, czytelników i słuchaczy.

Podam kilka tytułów "Koszernego Kozaka":

"Trup przed sądem”.” Żydzi w przeręblu”.” Samobójca w wannie”. „Głowa spod łóżka”, „Mały Gigolo”, „Tajemnice buduaru”, „Flirt z jąkałą, ”Pchła w tramwaju”, „Mord z litości”, „Rudy Icek pod łóżkiem” „Handełes ante portas”. „Siekana wątróbka”. „Ryms w goja”. „Trup przy telefonie".

Znane są również żydowskie dowcipy, na ogół śmieszne, jak np. o dwóch handełesach, z których jeden bez przerwy liczył pieniądze. Ten drugi chcący pierwszego oderwać od liczenia powiada:

Popatrz Moniek na drugą stronę ulicy, jaka piękna dziewczyna idzie, ja z nią tej nocy spałem. U wa - usłyszał w odpowiedzi - gdybym chciał to spałbym z nią codziennie, to jest moja żona.

W przejściu do bramy kamienicy przy ul. Legionów 25, w której mieszkałem, w słynnym, nie istniejącym już pasażu Hellera, stał wytrwale stary Żyd sprzedający rzekomo elastyczne białe jegierowskie kalesony, reklamując je przez pozorowane rozciąganie z szmoncesowym zawołaniem - profesor Jegier, profesor Jegier.

- Na " Krakidałach" , również stary Żyd sprzedawał kolorowe widokówki przedstawiające przerażonego brodatego i pejsatego Żyda mającego z lewej strony ryczącego lwa, z prawej zaś pożar. Podpis pod obrazkiem brzmiał:
" nysz ta hir, nysz ta hir " co oznacza po polsku: " ani tam, ani tam ". Pocztówki szły jak woda.

"Wesołą Lwowską Falę" tworzyli jeszcze radca Strońć w osobie mistrza Wilhelma Korabiowskiego i występująca do 2012 roku, prawie 100 - letnia mistrzyni, Włada Majewska, wykreowana oczywiście przez Wiktora Budzyńskiego.

W tym mistrzowskim poczcie zakwitali również Ada Sadowska, Teodozja Lisiewicz, Love Short, Czesław Halski, Juliusz Gabel, Alfred Schutz ( twórca muzyki do " Czerwonych Maków pod Monte Cassino " z tekstem Feliksa Konarskiego ), o czym przypominamy raz jeszcze, Tadeusz Seredyński, Zbigniew Lipczyński, Izydor Dąb - tylu zapamiętaliśmy z Alą ( współautorką tekstu, moją żoną gojką, herbu „Łabędź”).

Do zobaczenia w 2014 roku na następnym festiwalu, znowu w Warszawie.

Aleksander Szumański i Alina de Croncos – Borkowska - Szumańska
oboje ze Lwowa tymczasowo zamieszkali w Krakowie.

Dokumenty, źródła, cytaty:

//www.rodaknet.com/rp_szumanski_75.htm

//niepoprawni.pl/blog/2171/ta-co-pan-buja-t...

https://pl.wikipedia.org/wiki/Emanuel_Szlechter
//nie-wierzcie-zegarom.blogspot.com/2012/02...

 

 

 

 

KOMENTARZE

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930