Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
702 posty 34 komentarze

PISZĘ PRAWDĘ

Aleszuma - Po prostu zwykły człowiek

Bandersztadt - Ukraińsko - Hitlerowski Lwów

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Ukraińska Powstańcza Armia mordowała Polaków. Dzisiaj Polska broni suwerenności Ukrainy

 

 

 

 

BANDERSZTADT - UKRAIŃSKO – HITLEROWSKI LWÓW

 

Na kijowskim Majdanie aktualnie odbywają się protesty społeczne. Opis i tło tych wydarzeń prezentują aktualnie media i wszystkie wypadki są znane.

 

Natomiast należy przypomnieć, iż dzisiejsi protestanci nie tylko ci polityczni, to normalna antypolska awangarda w większości czcząca na co dzień ukraińskich banderowskich zbirów m.in. aktualnymi lwowskimi pochodami z hasłami na co dzień:

 

„Smert Lachom”, „Lachy za San” etc. Generalny protestant, partia „Swoboda” to zgrupowanie faszystowskie pod przewodem bandziorów Ołeha Tiahnyboka i Jurija Szuchewycza synka mordercy Polaków „Tarasa Czuprynki” Szuszkiewicza.

 

Ołeh Tiahnybok (lekarz, chirurg), ukraiński nacjonalista i faszysta przewodniczący nacjonalistycznej i faszystowskiej partii Swoboda, kontynuator ideologii nacjonalizmu ukraińskiego związanej z wymordowaniem narodu polskiego i zagarnięciem na rzecz nacjonalistycznej – faszystowskiej Ukrainy 1 milj. 200 tys km kwadratowych powierzchni w tym ziem rdzennie polskich z Krakowem włącznie.

 

31 października 2010 roku jego faszystowska - nacjonalistyczna partia Ogólnoukraińskie Zjednoczenia Swoboda wygrała wybory lokalne w obwodach zachodniej Ukrainy.

 

W swoim powyborczym wystąpieniu Tiahnybok ogłosił, że będzie starał się o rozszerzenie granic państwa ukraińskiego, ponieważ obecne granice  są "niesprawiedliwe”.

 

Aktywnie uczestniczył w hucznych obchodach 102. rocznicy urodzin Stepana Bandery (przywódcy OUN) na zachodzie Ukrainy. Podczas uroczystego zebrania w Uhrynowie Starym (miejscu urodzenia Bandery) wzywał Ukraińców do narodowej rewolucji:

 

„Tylko narodowa rewolucja jest w stanie zbudować na Ukrainie ustrój społeczny, który będzie odpowiadał większości obywateli kraju”, według niego rewolucja ta musi być „krwawa i bezlitosna w stosunku do wrogów Ukrainy”.

 

Ołeh Tiahnybok ma brata Andreja również hitlerowca – faszystę, zaciekłego wroga Polski, Polaków i polskości, który w tych samych wyborach samorządowych został deputowanym lwowskiej rady obwodowej.

 

„Swoboda” ze swoimi przyjaciółmi politycznymi i przywódcami czczą i idealizują SS Galizien i równolegle ukraińsko – hitlerowski batalion „Nachtigall”, krwawych morderców Polaków m.in. profesorów lwowskich wyższych uczelni 4 lipca 1941 roku na skraju Góry Kadeckiej - Wzgórzach Wuleckich we Lwowie.

 

Następny przywódca ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego, faszystowskiego i antypolskiego to Jurij Szuchewycz ukr. Ю́рій Рома́нович Шухе́вич (ur. 28 marca 1933 we Lwowie) - ukraiński działacz nacjonalistyczny syn Romana Szuchewycza, dowódcy UPA, na którym ciąży bezpośrednia odpowiedzialność za zaakceptowanie taktyki wołyńskiej UPA i przeprowadzenie zorganizowanej czystki etnicznej na polskiej ludności cywilnej Kresów południowo-wschodnich.

 

Syn mordercy Polaków Tarasa Czuprynki stoi dzisiaj na czele owego ruchu na kijowskim Majdanie.

 

Jurij Szuchewycz w latach 1991-1994 przywódca nacjonalistycznej organizacji UNA-UNSO, później wycofał się z czynnego życia politycznego.

 

W roku 2002 Jurij Szuchewycz oraz Mykoła Kołessa, Karol Miklosz, Vołodymyr Patyk, Jarosław Daszkewycz i Oleg Romaniw (honorowi obywatele Lwowa) skierowali list do władz polskich i ukraińskich, w którym domagali się przeniesienia Cmentarza Obrońców Lwowa do Polski, fragment listu:

 

"Niech spoczywają w Bogu na lwowskiej ziemi ci, którzy zginęli za niepodległą Ukrainę .Ale Panteon triumfu polskiego niech  zostanie przemieszczony do Polski".

 

19 sierpnia 2006 r. został nagrodzony tytułem Bohatera Ukrainy przez prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenkę.

 

W 2010 r. wybuchł skandal związany z dopłatą do emerytury dla Jurija Szuchewycza. Przed wyborami, kandydująca na urząd prezydenta Ukrainy Julia Tymoszenko przeznaczyła dla niego zapomogę „za specjalne zasługi" w wysokości 10 tysięcy hrywien (stała zapomoga dla Bohaterów Ukrainy wynosi 158 hrywien). Szuchewycz zapowiedział, że ją zwróci, a ten gest określił mianem przekupstwa.

 

W styczniu 2011 r. na wiecu we Lwowie wraz z nacjonalistycznym politykiem Rostysławem Nowożencem wzywał do przyłączenia do Ukrainy ziem znajdujących się m.in. w Polsce: "Łemkowszczyzny", Nadsania, Chełmszczyzny i Podlasia.

 

Ojciec Jurija Szuchewycza, Roman Szuchewycz, ukr. Роман Шухевич, ps. Taras Czuprynka, (Tut, Dzwin, R. Łozowskyj (ur. 30 czerwca 1907 w Krakowcu, zm. 5 marca 1950 w Biłohorszczu) – ukraiński działacz nacjonalistyczny, działacz Ukraińskiej Organizacji Wojskowej, przewodniczący referatu bojowego Krajowej Egzekutywy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, przewodniczący Krajowej Egzekutywy OUN-B na Generalne Gubernatorstwo, generał i naczelny dowódca Ukraińskiej Powstańczej Armii, przewodniczący Sekretariatu Generalnego Ukraińskiej Głównej Rady Wyzwoleńczej, kapitan 201 batalionu Schutzmannschaft.

 

Roman Szuchewycz, jako główny dowódca UPA ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za zaakceptowanie rzezi wołyńskiej jako taktyki UPA przeciwko Polakom i przeprowadzenie ludobójczej czystki etnicznej w Małopolsce Wschodniej na polskiej ludności cywilnej, których ofiarą padło co najmniej 200 tys. osób.

 

12 października 2007 został pośmiertnie nagrodzony tytułem Bohatera Ukrainy przez prezydenta Ukrainy nacjonalistę Juszczenkę. Dekret Juszczenki został uchylony prawomocnym orzeczeniem Okręgowego Sądu Administracyjnego w Doniecku 2 sierpnia 2011 r. Naczelny Sąd Administracyjny Ukrainy utrzymał w mocy decyzję donieckiego sądu.

 

Należy  przypomnieć, iż obecnie więziona była premier Ukrainy, antypolsko nastawiona Julia Tymoszenko przewodnicząca partii Bloku Julii Tymoszenko wspólnie z faszystą Ołehem Tiahnybokiem liderem partii Swoboda wystąpili na sesji Rady Obwodu Lwowskiego z projektem uchwały zakładającej ustanowienie dnia pamięci dla ofiar polskiego  terroru we Lwowie we wrześniu 1939 roku.

 

Pierwszym polskim prezydentem po 1989 roku, który obwinił ukraińskich nacjonalistów za wołyńskie masakry ludności i mordy na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej nazywając to ludobójstwem był prof. Lech Kaczyński w swoim wystąpieniu na Jasnej Górze w auli Jana Pawła II w lipcu 2009 roku, którego niżej podpisany był świadkiem.

 

W wywiadzie dla telewizji Republika  2 grudnia 2013 roku prezes PIS Jarosław Kaczyński wyraźnie oddzielił historię ludobójstwa nacjonalistów ukraińskich na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej od zajść bieżących w Kijowie z możliwym pojednaniem pod warunkiem ujawnienia prawd historycznych.

 

Z okazji 68 rocznicy utworzenia 14 Dywizji Grenadierów Waffen SS „Galizien”, której powstanie wspierał hitlerowski generalny gubernator Hans Frank, 28 kwietnia 2011 odbył się we Lwowie marsz „nacjonalistów autonomicznych” pod hasłem:

 

„Myśmy za mało was Polaków wywieszali”.

 

Na czele marszu, który wyruszył spod lwowskiego pomnika Stepana Bandery, przy kościele św. Elżbiety, w kierunku placu Wolności, szedł koordynator akcji, radny Rady Miejskiej Lwowa z partii "Swoboda" Jurij Mychalczyszyn. W komentarzu wygłoszonym dla dziennikarzy określił akcję jako "tradycyjną", ponieważ już w ubiegłym roku podobny marsz się odbył jako "parada wyszywanek" (czyli ozdobionych charakterystycznym haftem koszul ukraińskich).

 

"To jest - patriotyczna młodzież Lwowa, która popiera idee sprawiedliwości społecznej i narodowej, która troszczy się o to, aby Ukraińcy zachowali swoją pamięć historyczną, która występuje przeciwko temu, aby bojownicy o niepodległość Ukrainy byli piętnowani jako wspólnicy nazistowscy i wrogowie państwowości ukraińskiej" – powiedział Mychalczyszyn.

 

Odnośnie Dywizji "SS Galizien”" i jej batalionów Roland i Nachtigall  Mychalczyszyn podkreślił: "To są nasi bohaterowie, z których jesteśmy dumni, których będziemy bronić i których dzieło będziemy kontynuować".

 

"W rzeczywistości my nie słowami, ale czynem udowadniamy, że Lwów - to Bandersztadt, to stolica ukraińskiego nacjonalizmu" - dodał.

 

Bezpośrednio w trakcie przemarszu, uczestnicy skandowali hasła "SS Galizien" - dywizja bohaterów!"," Melnyk, Bandera- bohaterowie Ukrainy, Szuchewycz, Bandera - bohaterowie Ukrainy!", "jedna rasa, jeden naród, jedna ojczyzna!", "pamiętaj , cudzoziemcze, tutaj gospodarzem jest Ukrainiec!" ,"Twoja obojętność - twoje niewolnictwo!"," Bandera przyjdzie, zaprowadzi porządek!"

 

Ponieważ niektórzy uczestnicy akcji ukrywali twarze pod ciemnymi maskami, jeden z nich wyjaśnił, że "są śledzeni przez służby specjalne" i ukrywają swoje twarze dla własnego bezpieczeństwa i bezpieczeństwa swoich rodzin.

 

Sejm RP na wniosek opozycyjnej partii PIS miał podjąć uchwałę przyjętą przez aklamację ustanawiającą 11 lipca DNIEM PAMIĘCI MĘCZEŃSTWA KRESOWIAN.

 

Nie doszło jednak do ustanowienia uchwały planowanej na ów dzień, czyżby w rozumieniu zbieżności z wizytą radnych partii Swoboda?

 

„Dziennik Polski” z 27 maja 2011 r. donosi:

 

„… na zaproszenie Rady Miasta Krakowa do stolicy Małopolski przyjedzie 23 osobowa delegacja radnych Lwowa. Będzie wśród nich 10 radnych z partii „Swoboda”, formacji nacjonalistycznej, skrajnie antypolskiej, / faszystowskiej – dopisek autora /, głoszącej potrzebę rewizji granicy polsko – ukraińskiej. Liderzy „Swobody” chcą przyłączenia do „Wielkiej Ukrainy” części terytorium Polski, znajdującego się teraz na obszarze 19 powiatów.

 

…przeciwnicy wizyty radnych ze Swobody złożyli zawiadomienie do prokuratora generalnego „o planowanym przyjeździe do Polski osoby podejrzanej o przestępstwo polegające na zaprzeczaniu zbrodni ludobójstwa, gloryfikacji faszyzmu i nacjonalizmu”. Ich zdaniem przewodniczący delegacji Iwan Grynda zaprzecza zbrodniom SS „Galizien” w Hucie Pieniackiej, a ponadto generalnie wychwala SS. Przypominają również, że inny z członków delegacji Andriej Chomickyj głosi hasła rasistowskie pisząc np. „Murzyni rasa czarna – to rasa zdegenerowana”. Autorzy zawiadomienia powołują się m.in. na art. 256 „Kodeksu karnego”, który zabrania propagowania faszyzmu, nazizmu, komunizmu, oraz rasizmu.

 

Wiesław Tokarczuk jeden z inicjatorów wysłania zawiadomienia do prokuratora generalnego, zwraca uwagę, że jest ironią losu, iż w czasie, gdy miłośnicy i gloryfikatorzy ludobójców z OUN – UPA, SS „Galizien” i Stepana Bandery będą przebywali w Krakowie, Sejm Rzeczypospolitej ustanowi przez aklamację 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowego.

 

„Sejm RP oddaje hołd ofiarom zbrodni o znamionach ludobójstwa, popełnionej przez Ukraińską Powstańczą Armię na ludności polskiej Kresów Wschodnich” – czytamy w projekcie uchwały. W jego uzasadnieniu autorzy przypominają, że Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i UPA wymordowały ponad 200 tysięcy obywateli polskich z Wołynia i Małopolski Wschodniej.

 

„Była to najokrutniejsza masowa zbrodnia, jaką odnotowano w historii naszych dziejów, bowiem zwyrodniali szowiniści ukraińscy mordowali bezbronną ludność polską, nie oszczędzając nikogo, od niemowląt w łonie matki, do starców” – piszą. Przypominają, że te morderstwa nie zostały ukarane, ani potępione. Powołują się też na uchwałę Sejmu z lipca 2009 r., w której zawarta była dyspozycja, „by tragedia Polaków na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej została przywrócona pamięci historycznej współczesnych pokoleń”.

 

Delegacja radnych ze Lwowa przyjechała z okazji Dni Lwowa w Krakowie. W stolicy Małopolski przebywała  do 29 maja 2011 r.”

 

W sobotę 28 maja na stadionie „Cracovii” odbył się mecz piłkarski pomiędzy radnymi Lwowa i Krakowa.

Po meczu w krakowskim magistracie radni – PO - wydali bankiet na cześć swoich lwowskich faszystowskich kolegów.

 

Radni z klubu PIS zbojkotowali te imprezy na znak sprzeciwu wobec udziału w nich faszystów z ukraińskiej faszystowskiej partii „Swoboda”.

 

Partia Swoboda powstała 13 października 1991 pod nazwą Socjal - Nacjonalistyczna Partia Ukrainy. Założyli ją członkowie kół weteranów radzieckiej interwencji w Afganistanie, członkowie organizacji młodzieżowej Spadczyna pod kierownictwem Andrija Parubija, członkowie bractw studenckich ze Lwowa skupieni wokół Ołeha Tiahnyboka, oraz członkowie Warty Ruchu, działający pod przywództwem Jarosława Andruszkiwa oraz Jurija Kryworuczki. Oficjalnej rejestracji partii dokonano w dniu 16 października 1995 roku. Pierwszym liderem partii został Jarosław Andruszkiw. Partia wydawała gazetę Socjal-Nacjonalista. Pod nazwą Socjal- Nacjonalistyczna Partia Ukrainy partia występowała do 14 lutego 2004 roku, kiedy to na IX zjeździe zmieniła nazwę na obecną; zmianom uległa wówczas również symbolika partii (zarzucono logo - ideogram IN, od Idea Narodu, trawestacja symbolu Wolfsangel - na rzecz dłoni stylizowanej na trójząb), nastąpiła również zmiana na stanowisku lidera partii - Andruszkiwa zastąpił Ołeh Tiahnybok.

 

 

 

Z tą partią solidaryzuje się zapewne większość parlamentarna związana z Platformą Obywatelską, skoro na jej cześć i w imię „poprawności politycznej” w dniu wizyty członków Swobody w Krakowie Sejm RP nie podjął stosownej planowanej uchwały ustanowienia 11 lipca DNIEM PAMIĘCI MĘCZEŃSTWA KRESOWIAN

 

Tymczasem w sobotę, 28 maja br. o godz. 10.00 w Krakowie, przed wejściem na stadion KS „Cracovia” przy ul. Kałuży, miała miejsce pikieta antyfaszystowska pod hasłem „Kraków nie dla faszystów banderowców”. Chodziło o mecz piłki nożnej reprezentacji rad miejskich Krakowa i Lwowa. Protestowali mieszkańcy Krakowa zaniepokojeni fraternizacją krakowskich radnych z Platformy Obywatelskiej z faszystami – banderowcami ze Lwowa . W delegacji lwowskiej rady wykazywano 10 radnych z rządzącej we Lwowie faszystowskiej partii „Swoboda” (do niedawna: Socjalistyczno-Nacjonalistyczna Partia Ukrainy), (por. blog Księdza Tadeusza Isakowicza – Zaleskiego ).

 

Należy z całą stanowczością podkreślić iż pikieta owa nie odbyła się z inspiracji jakiejkolwiek partii politycznej, a nosiła wyłącznie znamiona wyrażenia protestu mieszkańców Krakowa, którym napluto ponownie w twarz zapraszając faszystów i nacjonalistów w ich najbardziej obrzydliwej postaci gloryfikatorów zbrodniczych formacji nazistowsko – ukraińskich na mecz i bankiet.

 

Partia „Swoboda” to apologeci ukraińsko – hitlerowskich batalionów śmierci SS „Galizien” – OUN Melnyka, jak również 31 / wołyńskiego / batalionu SD. Podczas gdy UPA była tworem Bandery, to dywizja SS „Galizien” powołana została przez Niemców przy współdziałaniu z OUN Melnyka.

 

Batalion "Nachtigall" (niem. Słowiki) – niemiecki batalion złożony z Ukraińców, działający w roku 1941, w czasie II wojny światowej. Oficjalna nazwa niemiecka: Sondergruppe Nachtigall. Przez propagandę ukraińską wraz z batalionem "Roland" określany był mianem Drużyn Ukraińskich Nacjonalistów.

 

4 lipca obchodzimy  rocznicę mordu 45 profesorów lwowskich wyższych uczelni dokonanego na Wzgórzach Wuleckich we Lwowie przez ten ukraińsko – hitlerowski batalion śmierci Nachtigall. Przypomnę, iż wówczas m. in. został stracony trzykrotny premier rządu II RP Kazimierz Bartel, prof. Adam Sołowij 82 – letni, najstarszy wówczas, zamordowany oraz Tadeusz Boy – Żeleński.

 

Domniemam, iż po 4 lipca 1941 roku w podobnych dramatycznych okolicznościach został zamordowany mój Ojciec Maurycy Marian Szumański docent medycyny Uniwersytetu Jana Kazimierza, asystent prof. Adama Sołowija.

 

Być może został rozstrzelany w drugiej egzekucji przez batalion ukraińsko – hitlerowski „Nachtigall” / „Słowik” / na dziedzińcu Zakładu Abrahamowiczów, a zwłoki z tej egzekucji wywieziono ciężarówką za miasto, gdzie spalono je w pobliskim lesie, jak setki ofiar.

 

W ten sposób Ukraińcy i hitlerowcy, nauczeni odkryciem stalinowskich dołów śmierci w Katyniu, usiłowali zatrzeć ślady własnych zbrodni. Podpalony stos, zawierający około 2000 zwłok, pochłonął ciała lwowskich uczonych i ich towarzyszy. Popiół przesiany ze spalonych zwłok i zmielone resztki kości rozrzucono na pobliskich polach.

 

Egzekucji dokonali żołnierze ukraińsko - hitlerowskiego batalionu „Nachtigall” pod dowództwem nacjonalisty ukraińskiego Romana Szuchewicza /„Tarasa Czuprynki”/.

 

Nie ma wspomnień rodzin pomordowanych, nie istnieją groby straconych profesorów, jako, że nastąpiło w październiku 1943 roku całospalenie zwłok.

 

Dzisiaj zamiast przygotowań do godnego uczczenia pamięci 70 rocznicy pomordowania profesorów lwowskich wyższych uczelni i ubiegania się przez polskie władze o należny ich pamięci pomnik na zboczu Kadeckiej Góry – Wzgórz Wuleckich, zaprasza się na bankiet potomków i akolitów tych morderców.

 

Kierowana z zagranicy działalność OUN w okresie międzywojennym polegała na aktach terrorystycznych , dywersyjnych i sabotażowych skierowanych przeciwko polskiej władzy. Zamordowany został m.in. poseł Tadeusz Hołówko, minister Bronisław Pieracki i szereg policjantów. Z rąk Romana Szuchewycza / Tarasa Czuprynki / zginął kurator szkolny Jan Sopiński. OUN posiadała na terenie Polski swoje laboratoria chemiczne w których produkowano bomby i posiadała składy broni, prowadziła na szeroką skalę akcje sabotażowe – jej członkowie podpalali folwarki, niszczyli zboże, linie telefoniczne i telegraficzne. Celem zdobycia pieniędzy dokonywali napadów rabunkowych na urzędy i ambulanse pocztowe, a nawet na pojedynczych listonoszy. Obok tego dokonywane były zabójstwa również Ukraińców, którzy lojalnie wykonywali obowiązki wobec państwa polskiego. Z rąk ukraińskich zginął poeta ukraiński Sydir Twerdochlib, dyrektor gimnazjum ukraińskiego we Lwowie – Iwan Babij, dyrektor seminarium nauczycielskiego w Przemyślu – Sofron Matwijas, ginęli wójtowie ukraińscy.

 

„Celem strategicznym maksimum nacjonalizmu ukraińskiego jest zbudowanie imperium ukraińskiego i ekspansja w nieskończoność. Sprowadza się to do zbudowania jednonarodowego / sobornego / państwa ukraińskiego na wszystkich ukraińskich terytoriach etnograficznych. Przy czym przynależność do ukraińskiego terytorium etnograficznego OUN określa w sposób arbitralny:

 

Chodzi o państwo obszarze 1.200.000 km kwadratowych, sięgające od "KRYNICY W KRAKOWSKIEM NA ZACHODZIE DO GRANIC CZECZENII NA WSCHODZIE. WEDŁUG OCEN OUN, W SKŁAD OBECNIE ISTNIEJĄCEGO PAŃSTWA UKRAIŃSKIEGO MAJĄ BYĆ WŁĄCZONE TERYTORIA NALEŻĄCE OBECNIE DO POLSKI /PODLASIE, CHEŁMSZCZYZNA ŁEMKOWSZCZYZNA, NADSANIE/" /wg. Wiktora Poliszczuka "Ludobójstwo nagrodzone"-Toronto 2003 - Oakville, ON, Canada, L6J 6S7/.

 

Dla porównania według stanu na dzień 31 grudnia 2010 r. geograficzna powierzchnia terytorium Polski wynosi 312.600 km kwadratowych.

 

Lwów leży na terytorium t.zw. Czerwieńskich Grodów, które według najstarszej kroniki, kronikarza ruskiego NESTORA z 981 roku - Włodzimierz Wielki zawojował na Polakach. W owej kronice znajduje się pierwsza wzmianka o terenach na których założono LWÓW : „…poszedł Włodzimierz na Lachów i zajął im grody ich Przemyśl, Czerwień i inne grody mnogie, które do dziś są pod Rusią…”

 

Odtąd ziemia ta należała przez dłuższy czas do książąt ruskich, aczkolwiek często przechodziła pod polskie panowanie, bądź to bezpośrednio za Bolesława Chrobrego i Bolesława Śmiałego, bądź też pośrednio, jako lenno Polski, jak za Leszka Białego. Czasem popadała w zależność od Węgier / Bela i Koloman /, a od roku 1239 stała się państwem - lennem chanów tatarskich, od której to zależności uwolnił ją dopiero KAZIMIERZ WIELKI.

 

Niewątpliwie Lwów, to matecznik kompleksu ukraińskiego nacjonalizmu. Im bardziej nacjonaliści ukraińscy próbują podkreślić jego „odwieczną” ukraińskość, tym bardziej sobie zaprzeczają. Zamienianie historycznych polskich nagrobków na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie na ukraińskie, poprzez niszczenie polsko – języcznych napisów, czy niszczenie litografii doprowadza jedynie do dewastowania i bezczeszczenia Cmentarza Łyczakowskiego jako zabytku, zagraża skreśleniu Lwowa z listy światowego dziedzictwa Unesco, a na pewno nie służy podkreśleniu jego „wiekowej ukraińskości”.

 

To samo dotyczy wmurowywania żeliwnych tablic na elewacjach starych lwowskich kościołów, jako ukraińskich cerkwi, czy lwowskich zabytkowych ciągów monumentalnych budynków, informujących, iż jest to obiekt ukraiński, wybudowany w wiekach minionych.

Ukraińskości nie dopomoże również „chrzest na Ukraińca” bł. Jana Pawła II.

 

„Najbardziej znanym społecznie problemem związanym z „zaznaczeniem terenu” jest kwestia Cmentarza Obrońców Lwowa, zwanego popularnie  Cmentarzem Orląt. Pierwsza nazwa jest „znielubiona” przez władze Lwowa. Spory o nekropolię ocierają się o kwestię czy stanowi ona pomnik chwały oręża polskiego, czy cmentarz wojenny. To miejsce jako unikalny zabytek lwowski boleśnie obala „wyssane z palca” tezy o odwiecznie „ukraińskim” Lwowie.

 

Jest zwieńczeniem symboliki przez setki lat polskiej historii miasta, oraz tożsamości autochtonicznych mieszkańców, na którą zarówno sowieci, jak i nacjonaliści ukraińscy mieli i mają jedyną odpowiedź: „Lwów został założony przez księcia Daniela / Daniłę/ na cześć syna Lwa. Ma to być jedyny, słuszny i uznawany dowód ukraińskości – powstały zresztą, gdy ona jeszcze nie istniała. Cokolwiek by nie robić , nikt nie zmieni historii Polski przez zwalczanie polskich zabytków we Lwowie, czy zmieniając lwowskie kościoły na cerkwie.

 

Jednak jakichkolwiek argumentów by nie używać, znów usłyszymy o księciu Danielu, który założył Lwów, opisywanym niemal w ten sposób, jakby już na wiele wieków przed powstaniem hymnu Ukrainy podśpiewywał go sobie zarówno w czasie łowów jak i w innym czasie. Argument ten ignorujący kilkaset lat historii, zakrawa na to samo oszołomstwo, którym wykazują się na szczęście śladowe ilości Polaków, mówiących o słowiańskim/ polskim / Berlinie.

 

Kolejnym przykładem był fragment dwujęzycznego planu 13 historycznego seminarium. U góry znajdował się podpis ukraiński pisany „grażdanką”, pod spodem polskie tłumaczenie:

Wiktoria Sereda / Lwiw /, Lucyna Kulińska / Krakiw /; Wiktoria Sereda /Lwiw/, Lucyna Kulińska / Kraków/. Jak widać Kraków w tłumaczeniu na ukraiński przerobić można, ale Lviva w tłumaczeniu na polski Lwów już nie”. / według Aleksander Szycht

za www.polskiekresy.pl /.

 

 

W styczniu b.r. w czasie obchodów rocznicy bitwy pod Krutami odbył się we Lwowie marsz nacjonalistów ukraińskich z pochodniami. Uczestnicy marszu wznosili antypolskie okrzyki znane już przecież z przeszłości:

 

„Smert Lachom – sława Ukrainie”

„Lachy za San”

„Riazy Lachiw”

„Lachow budut rizaty i wiszaty”

„Dosyć już Lachy paśli się na ukraińskiej ziemi, wyrywajcie każdego Polaka z korzeniami”.

 

„Polak musi być świnią, bo się Polakiem urodził” – wieszczył „nasz wieszcz” – Czesław Miłosz, a za nazwanie Matki Boskiej przez Miłosza pogańską boginią Sejm RP ogłosił rok 2011 rokiem Miłosza, zapewne też w hołdzie miłoszowej pogańskiej bogini.

 

Jaki prezydent taki zamach – ergo – jaki prezydent taki Sejm.

 

Zapewne więc już niedługo Lviv tłumaczony będzie jako Bandersztadt, wpływając nieodwracalnie na ukraińskość tego miasta”.

 

 

 

Opracował: Aleksander Szumański publicysta „Warszawskiej Gazety”, „Głosu Polskiego” Toronto. uczestnik pikiety antybanderowskiej przed stadionem KS Cracovia.

 

Oto foto reportaż Józefa Wieczorka z owej pikiety z 28 maja 2011 roku

przed stadionem KS „Cracovia” w Krakowie:

 

//wkrakowie.wordpress.com/2011/05/28/pikiet

 

 

 

KOMENTARZE

  • @vortex 00:12:43
    J.Kaczyński, to magdalenkowy agent żydokomuny. Rola, jaką dostał od Kiszczaka do odegrania, oraz tupet z jakim tę rolę gra, już nie budzi żadnych wątpliwości nawet dla najbardziej ociemniałych grup Polaków. Całkowicie się obnażył i chyba więcej już robić nie musi…
  • Wszyscy
    Nie wpuszczajmy Ukrainy do UE. Ukraina nie podpisała umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską i wbrew temu, co się obecnie sądzi właśnie taki obrót sprawy jest zgodny z interesami Rzeczypospolitej. Można wręcz powiedzieć, że Polska kolejny raz miała więcej szczęścia niż rozumu. Nie ma bowiem żadnych racjonalnych podstaw do tego, by sądzić, że Ukraina w tzw. „Europie” byłaby dla naszego kraju kimś więcej niż tylko gigantycznym sojusznikiem Berlina na naszej wschodniej flance.

    Fakt ten wydaje się być oczywisty dla każdego, kto przypatruje się sprawom stosunków międzynarodowych w sposób obiektywny i pozbawiony sentymentów. Polska ma dziś do zaoferowania Ukrainie tylko jedno: pomoc w procesie integracji z UE, w momencie, w którym to stanie się faktem, Polska nie będzie w stanie Ukrainie zaoferować już niczego. Ukraina może być sojusznikiem Polski tylko w sytuacji, w której z jednej strony byłaby naciskana ze wschodu przez Rosję, z drugiej zaś pozbawiona wsparcia ze strony potęg Zachodu, takich jak Berlin, czy Waszyngton. Tak sytuacja przedstawia się dzisiaj, jednak gdyby polskiej dyplomacji udało się przekonać Niemcy do rozciągnięcia swojej hegemonii na Wschód, wówczas Ukraina stałaby się klientem władz w Berlinie i Brukseli z pominięciem Warszawy rzecz jasna.

    Oczywiście w sytuacji rosyjskiego zagrożenia oraz rażącej dysproporcji sił pomiędzy Polską a Rosją w naszym interesie jest istnienie państw buforowych, a więc i niepodległość Ukrainy. Jednak z faktu tego nie wynika w żaden sposób, by w interesie Polski leżało również istnienie silnej, rozwijającej się Ukrainy. W obecnych, niesprzyjających nam warunkach w naszym interesie leży utrzymywanie obecnego status quo. Dla Polski najkorzystniejsze jest istnienie relatywnie słabej Ukrainy (w każdym razie słabszej od Polski), pełniącej rolę kraju przechodniego pomiędzy Rosją a Unią, na terenie której ścierałyby się i równoważyły wpływy obu potęg (jak to ma miejsce obecnie). Dopóki Berlin i inne stolice Zachodniej Europy nie wykazują zainteresowania przyszłością Europy Wschodniej, dopóty słaba Ukraina będzie zdana na Polskę, a przynajmniej zdane będą na nią jej prozachodnie siły. Jeśli zdarzy się kiedyś, że władza nad Dnieprem powróci w ręce „pomarańczowych”, wówczas Polska zyska jeszcze lepszą pozycję względem Ukrainy - co nie znaczy oczywiście, że będzie potrafiła ją wykorzystać.

    Polska nie ma żadnego interesu w tym, by wzmacniać potężnego sąsiada, którego połowa mieszkańców nabożnym kultem otacza Armię Czerwoną, a druga połowa takim samym kultem darzy członków UPA. Każdy, kto choćby w minimalnym stopniu zna ukraińskie realia, jest świadom tego, że to właśnie ci ostatni, którzy nie wyobrażają sobie żadnego narodowego święta bez wznoszenia banderowskich okrzyków i bez wymachiwania czerwono-czarnymi proporcami, stanowią dziś proeuropejską awangardę na Ukrainie. Tak też jest i tym razem. Zanim demonstrujący na EuroMajdanie nie zażądali usunięcia partyjnej symboliki, nad ich głowami dominowały banery szowinistycznej „Swobody”. Po ich usunięciu zostało już tylko niebiesko-żółte morze, gęsto poprzetykane czerwonoczarnymi sztandarami, którymi manifestanci demonstrują swoje przywiązanie do „bojowników o wolność Ukrainy”, czyli odpowiedzialnej za ludobójstwo Polaków Ukraińskiej Powstańczej Armii Szuchewycza i Bandery. Fakt ten jakoś umyka naszym komentatorom w ich entuzjastycznych, pełnych zaangażowania i solidarności relacjach z Majdanu. Trudno uwierzyć, aby nie zdawali sobie sprawy z tego, co symbolizują barwy czerwono-czarne i czyim okrzykiem było słynne „Sława Ukrani! - Herojom sława!”, czy „Sława Nacji - Smert Woroham!” Przypuszczać należy raczej, że po prostu nie chcą tego wiedzieć.

    Kontynuatorzy myśli Giedroycia i Mieroszewskiego na szczęście nie muszą się zastanawiać nad tymi „nieistotnymi” z punktu widzenia geopolityki detalami. Takie czynniki jak zbiorowa pamięć czy tożsamość tego lub innego narodu wydają się, ich zdaniem, odgrywać marginalną rolę w stosunkach międzynarodowych. Ich sposób pojmowania stosunków Rzeczypospolitej z jej wschodnimi sąsiadami jest prosty i każdą ich wypowiedź można sprowadzić do banalnej doktryny: co złe jest dla Rosji, jest dobre dla Polski. W ten sposób rozpoznają, czy dana akcja polityczna leży w naszym interesie. Jeżeli Rosja nic na niej straci, lub co gorsze cokolwiek zyska, wówczas wiadomo już, że takie działanie nie służy polskim interesom. Rzeczywiście najczęściej to, co szkodzi Kremlowi, pożyteczne jest dla Warszawy. Nie zmienia to jednak faktu, że niekiedy nasze żywotne interesy mogą pokrywać się z interesami Rosji. Tak właśnie jest w przypadku banderowskiego odrodzenia na zachodniej Ukrainie, którego neutralizacja, leży tak w interesie Polski, jak i Rosji (choć biorąc pod uwagę wszystkie proporcje - zdecydowanie bardziej powinno na tym zależeć Polsce).

    W naszym najlepszym interesie jest stawianie tej sprawy na ostrzu noża. Warunkiem jakichkolwiek rozmów z Ukraińcami na temat ich uczestnictwa w strukturach europejskich powinno być potępienie UPA jako organizacji zbrodniczej nie tylko przez państwo, ale także przez społeczeństwo - i to szczególnie we Lwowie, Łucku, Tarnopolu i Stanisławowie. Dopóki tamtejsze społeczeństwo w sposób masowy manifestuje swoje przywiązanie do OUN-UPA, dopóty drzwi do „lepszego świata” powinny zostać przed nim zamknięte, a najwięcej o to powinna zabiegać właśnie Polska. Jest jasne, że taki warunek nie ma dziś szans na realizację i dokładnie dlatego Ukraina powinna pozostać tam, gdzie znajduje się dzisiaj - w pasie ziemi niczyjej pomiędzy Rosją a Unią.

    Jeśli na Ukrainie zwycięży opcja proeuropejska, będzie to oznaczać zarazem zwycięstwo opcji neobanderowskiej, jak to miało miejsce w czasach Juszczenki i Tymoszenko. W takiej sytuacji ewentualne członkostwo czerwono-czarnej Ukrainy w strukturach europejskich oznaczać będzie legitymizację banderowskiej narracji historycznej na skalę kontynentalną. Ich opowieść idealnie zresztą współgra z praktykowaną w mediach głównego nurtu pedagogiką wstydu. Wielu polskich twórców opinii już dziś mówi o historii swojego kraju jednym głosem z ukraińskimi adwokatami Bandery i Szuchewycza. Nieważne czy czytamy artykuł Marcina Wojciechowskiego, obecnego rzecznika MSZ, czy Wołodymra Wiatrowycza, głównego apologety OUN-UPA - dowiemy się z nich tego samego, a mianowicie, że Polacy nie byli bez winy, że Wołyń nie wziął się znikąd, oraz że nie było żadnego ludobójstwa tylko „konflikt polsko-ukraiński”, podczas którego obie strony dopuszczały się zbrodni. Jeśli zaś w ogóle do czegoś doszło, to stało się tak z powodu sowieckich machinacji (to już Myrosław Czech), a nie np. z powodu ideologicznych fundamentów OUN-B. Znane wszystkim w kontekście walki o lustrację hasło „zostawmy historię historykom” pojawia się dziś równie często w ustach ukraińskich miłośników UPA, jak i rzeczników polsko-ukraińskiego pojednania.

    Polską sytuację pogarsza wiedza historyczna naszego społeczeństwa. W zetknięciu z „uświadomionymi narodowo” Ukraińcami, niedouczeni Polacy, jak pokazują ostatnie wydarzenia, są w stanie uwierzyć, że banderyzm jest w istocie synonimem ukraińskiej polonofilii oraz wszystkiego co dobre, zachodnie i cywilizowane u naszych wschodnich sąsiadów. Jest prawdą, że skrajnie antypolskie tradycje OUN-UPA nie są obecnie eksponowane, jest też prawdą, że większość zachodnich Ukraińców, nie przyjmuje do wiadomości prawdy o przeszłości tej organizacji - ale przecież tak samo jest w przypadku Rosjan, którzy dokładnie w takim samym stopniu impregnowani są na prawdę o Armii Czerwonej czy zbrodni katyńskiej. Nie ma zatem żadnego powodu, byśmy mieli traktować tak jednych, jak drugich w sposób, w jaki odnosimy się do Niemców, gdy mówimy o pojednaniu polsko-niemieckim. Czegokolwiek byśmy nie sądzili o niemieckich próbach podzielenia się odpowiedzialnością za holokaust, w Berlinie od 70 lat nikt nie stawia pomników Hitlerowi czy Waffen SS. Tym czasen Polacy nie są w żaden sposób przygotowani na konfrontację pamięci z krzyczącymi na całe gardło „herojom sława!” Ukraińcami, którzy już dziś z łatwością przekonują ich do przygotowanej na polski użytek symetrycznej i względnej opowieści o „neskorenych”.

    Biorąc to wszystko pod uwagę, należy zauważyć, że zainteresowanie Ukrainą ze strony polskiej klasy politycznej nacechowane jest dużą dozą bezinteresowności, jak na rolę, którą klasa ta powinna wypełniać. Słuchając wypowiedzi takich osób jak Paweł Kowal, ma się wrażenie, że nie jest on politykiem, ale jakimś oszalałym na punkcie swoich zainteresowań naukowcem, najprawdopodobniej ukrainoznawcą. Tego typu postawa byłaby wzruszająca, gdyby naprawdę nie chodziło o interes Rzeczypospolitej. Niestety mamy wystarczająco wiele powodów do tego, by oceniać działania polityków tego pokroju jako w najlepszym wypadku przejaw skrajnej naiwności.

    Zygmunt Gintowt
  • O ile mogli wytłumaczyć nienawiść do Lachów gdy razem z nimi mieszkali
    to po wymordowaniu i wypędzeniu takiej wymówki nie mają.
    Więc dzisiejsze hasła o wyrzynaniu Lachów potwierdzają że nie różni ich wiele od dzikusów.

    Przez to że Polacy nie mają prawa posiadania broni obawiam się że szykuje się kolejna rzeź.
  • GLORYFIKACJA OUN-UPA NA KIJOWSKIM EUROMAJDANIE !!!
    http://i44.tinypic.com/2zs5p4j.jpg

    Wczoraj wieczorem na kijowskim „Euromajdanie” zebrało się około 15 tysięcy młodych ludzi. Ich celem było zademonstrowanie poparcia dla europejskich aspiracji Ukrainy. Niestety, proeuropejskie demonstracje Ukraińców coraz częściej łączone są z gloryfikacją zbrodniczych struktur odpowiadających za ludobójstwo Polaków i Żydów w czasie II wojny światowej: Organizacji Nacjonalistów Ukraińskich i Ukraińskiej Powstańczej Armii.

    http://www.youtube.com/watch?v=Qb-68jIMyVw

    Wiec umilały uczestnikom koncerty. Niejaki Anton Mucharskij ze swoim projektem „Orest Lutyj” wykonał kilka utworów, a wśród nich pieśń sławiącą Romana Szuchewycza, naczelnego dowódcę UPA, ze słowami:
    „Ale na Karpatach i na Wołyni pamjatajut Romu-wojaka!”.
    Następnie na melodię sowieckiej pieśni „Dień Pobiedy” Mucharskij odśpiewał:
    „Sława Ukraini i jij sinam, zaporożcam i upowskim wojakam, hajdamakam i petliuriwskim połkam, wiczna sława!”

    Wśród uczestników powiewały czerwono-czarne flagi OUN-Bandery. Można nawet bez ryzyka popełnienia błędu stwierdzić, że było ich znacznie więcej niż flag Unii Europejskiej.

    http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz%2Fgloryfikacja-oun-upa-na-kijowskim-euromajdanie
  • @NUS 09:37:54
    O ile mogli wytłumaczyć nienawiść do Lachów gdy razem z nimi mieszkali
    to po wymordowaniu i wypędzeniu takiej wymówki nie mają.
    Więc dzisiejsze hasła o wyrzynaniu Lachów potwierdzają że nie różni ich wiele od dzikusów.

    Przez to że Polacy nie mają prawa posiadania broni obawiam się że szykuje się kolejna rzeź.

    >>> trzeba głośno podnosić sprawę antypolskiej kolaboracji niektórych "naszych" polityków 'polskich' z neo-banderowcami, w co wpisuje się wyjazd Kaczyńskiego na Ukrainę i afiszowanie z banderowcami.

    Osobną sprawą jest niekonieczność reaktywowania wojskowych struktur obrony terytorialnej, gdzie każdy Polak powinien przechodzić choćby trzy- sześcio miesięczne przeszkolenie.
  • CZY KACZYŃSKI i PIS ZAPEWNIĄ po SWOICH ANTYUKRAIŃSKICH PROWOKACJACH BEZPIECZEŃSTWO ŻYJĄCYM tam POLAKOM ?!!!
    http://i41.tinypic.com/5ba83d.jpg

    UKRAIŃSCY DRESIARZE ZBIERAJĄ SIĘ POD AMBASADĄ POLSKI W KIJOWIE !!!

    Jak podaje ukraiński portal „informator.su” pod siedzibą polskiej ambasadą w Kijowie pikietuje około 50 ludzi w sportowych strojach. Są to tzw. „tituszki” – „dresiarze” na usługach Partii Regionów.

    Około 50 młodych ludzi z flagami Ukrainy demonstruje pod gmachem polskiego przedstawicielstwa państwowego. W rękach trzymają transparenty z napisami:

    „DOMAGAMY SIĘ ZROBIENIA Z POLSKIEJ AMBASADY SZTABU REWOLUCJI”

    … oraz „ODDAJCIE NAM BUDYNEK”.

    http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz%2Fukrainscy-dresiarze-zbieraja-sie-pod-ambasada-polski-w-kijowie
  • @vortex 18:22:20 *** "WYDZIAŁ WSCHODNI" SOLIDARNOŚCI WALCZĄCEJ !!!
    http://i42.tinypic.com/15719cj.jpg

    POTWIERDZAMY PAŃSKIE SPOSTRZEŻENIA !!!
  • Wszyscy
    Żydowska opozycja na Ukrainie.

    Żydowska opozycja na Ukrainie. Jak wiadomo praktycznie u wszystkich czołowych przywódców-rewolucjonistów ich pochodzenie jest mało ukraińskie. Na przykład babcia Kliczków, w szczególności chodzi o przywódcę kryptożydowskiej partii „Udar” Witalija Kliczko, jest czystą żydówką i nazywała się Tamara Jefimowna Etinzon. (Patrz

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/zydzi-kliczko-2013-12). Dziadek Julii Timoszienko nazywał się Abram Kelmanowicz Kapitelman. Żydówka Julia Timoszienko, oficjalnie występująca jako słowiańska blondynka ukraińska. Oczywiście farbowana jak każdy żyd. Kruczoczarna stepowa chazarka Kapitelman przekształcona później w jasnowłosą Ukrainkę Timoszienko. Nie głosujcie na żydówkę. Grigian+Kapitelman=Timoszienko. Mądrzy Ukraińcy znają tę chciwą złodziejkę. Farbowana na blond chazarka stepowa Kapitelman, ksywa Julia Timoszienko, na melinie. Kudłaty pan w czarnym kapeluszu po lewej to także „Ukrainiec”.

    Sowieckie „Zaświadczenie” dla dziadzi Kapitelmana

    Patrz także „Tajemnicza Julia”-

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/tajemnicza-julia-2013-11

    Fuhrery „ukraińskiej” opozycji rewolucyjno-demonokratycznej, (od prawej) „ukraińcy” Bakai (Jacieniuk,) Klitsch (Kliczko), Frotman (Tiahnybok).

    Babcia przywódcy partii „Swoboda” Oleha Tiahnyboka nosiła prawdziwie „ukraińskie” nazwisko o brzmieniu „Frotman”.

    Chazar Frotman, występujący obecnie pod pseudonimem operacyjnym Oleh Tiahnybok, przywódca neo-UPA-owskiej partii „Swoboda”

    Przewodniczący ukraińskiej neonazistowskiej partii WO „Swoboda”, Oleh Tiahnybok, otrzymał średnie wykształcenie w jednym z wyspecjalizowanych placówek edukacyjnych miasta Lwowa, którą to placówkę on sam nazywa „żydowską szkołą”. O tym fakcie Tiahnybok osobiście informował na forum oficjalnej strony partii WO „Swoboda”. W dniu 14 czerwca 2011 roku informację usunięto jednakże zachowała się kopia (poniżej).

    (Powiększenie można obejrzeć pod linkiem (http://alitet67.livejournal.com/pics/catalog/321/27943)

    Chazarski żyd Frotman (Tiahnybok), przywódca UPA-owskich zbrodniarzy występuje z przemówieniem przed zbrodniarzami UPA-owcami. http://www.savetubevideo.com/?v=-i4gvF15BRI

    Za: http://mikle1.livejournal.com/1800301.html

    Mama Krolika (Arsienija) Sieni Jacieniuka, przywódcy następnej kryptożydowskiej partii „patriotów ukraińskich”, Maria Grigoriewna (z domu Bakai) należy do starego judejskiego rodu, do którego należy największy autorytet w zakresie egzegezy satanistycznego Talmudu, rabin Bakai. Chazar stepowy Bakai, pseudonim operacyjny Arsienij Jacieniuk, przywódca, jak to zwykle z żydami bywa, patriotycznej partii „ukraińskiej” „Batkiwszczina”

    Książka żydowskich „naukowców” pt. „Sławni żydzi Ukrainy”. Na okładce widnieje gęba Bakaia-Jacieniuka.

    Jako sławny żyd Ukrainy chazar Jacieniuk został w książce zamieszczony z tego powodu, że był Przewodniczącym Najwyższej Rady Ukrainy. Na stronach 18-19 książki „Sławni żydzi Ukrainy” o Arsieniju Jacieniuku napisano, że: „Arsienij Jacieniuk jest znanym działaczem politycznym, najmłodszym ministrem gospodarki i Przewodniczącym Rady Najwyższej Ukrainy, urodził się 22 maja 1974 roku w Czierniowcach. Studiował na Czierniowieckim Uniwersytecie Narodowym, od września 2001 roku pełnił obowiązki ministra gospodarki AP Krymu a w 2004 roku stał na czele sztabu wyborczego Wiktora Juszczienko. Obecnie Arsienij Jacieniuk jest deputowanym Ukrainy i przywódcą obywatelskiej inicjatywy „Front pieriemien”". Oligarcha Petro Poroszenko w czasie narodzin nosił jeszcze nazwisko Walcman.

    Chazarski żyd i grabieżca majątku narodu ukraińskiego Walcman, obecnie pod nazwiskiem Poroszenko. Występuje jako „biznesman” i filantrop.



    Jurij Łucienko, chazarski żyd posiadający paszport Izrahella. Od 2005 roku do 2006 roku pełnił funkcję ministra spraw wewnętrznych w żądzie chazarskiej żydówki Julii Timoszenko i Juszczienki. O grudnia 2007 roku do 2010 roku minister spraw wewnętrznych w drugim rządzie chazarskiej żydówki Timoszienko. 26 grudnia 2010 roku aresztowany z nakazu Prokuratury Generalnej Ukrainy pod zarzutem defraudacji środków państwowych na ogromnym poziomie. W lutym 2012 roku uznany winnym i skazany został na 4 lata pozbawienia wolności z jednoczesną konfiskatą majątku osobistego. W kwietniu 2013 roku został ułaskawiony przez prezydenta Ukrainy.

    „Ukraiński” mąż stanu Jurij Łucienko, następny chazarski skunks i złodziej udający Ukraińca.

    Były mer Odessy, prawa ręka chazarskiego żyda Kliczko, to także chazarski żyd Eduard Josifowicz Gurwic i przestępca gospodarczy. Chazarski żyd Eduard Josifowicz Gurwic (Horowitz), prawa ręka żyda Kliczko.

    Bejtarowske szczury

    Problem gojów polega na tym, że nie widzą oni oczywistości, tego kto ich prowadzi na rzeź i przygotowuje prowokacje. Na fotografii widoczni są ci, którzy organizowali szturm na ulicy Bankowej i prowokowali siły „Berkut” do działań siłowych. To przez media nazywani „ultraprawicowcy”. Uważnie przyjrzyjcie się chłopakowi w kapturze (czerwona strzałka) w jakim języku widnieje napis na obwódce kaptura? Po gruzińsku? Nie! To język hebrajski! I na ilustracji widzicie nie kogo innego jak bejtarowskie szczurki! Czas już otworzyć oczy i ruszyć mózgiem!

    Ciągnąć dalej? Żadnego antysemityzmu! Nagie fakty!

    Jeżeli człowiek zwący siebie nacjonalistą sympatyzuje z żydowskimi rewolucjonistami to nie jest on żadnym nacjonalistą. Ani rosyjskim ani ukraińskim. Bezwarunkowo! To jest jasne jak słońce!

    Patrz także:

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/ukraina-pod-zydowskim-jarzmem-2013-12

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/10-powodow-unikac-unii-europejskiej-2013-11

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/dlaczego-banderowcy-gardluja-seplenia-2013-11

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/likwidacja-ukrainskiej-armii-2013-11

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/tajemnicza-julia-2013-11



    Za: http://judastruth.livejournal.com/

    Data publikacji: 3.12.2013

    Przekład: RX Całość ze zdjęciami tu: http://wolna-polska.pl/wiadomosci/zydowska-opozycja-na-ukrainie-2013-12
    List otwarty do Prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza
    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/list-otwarty-prezydenta-ukrainy-wiktora-janukowycza-2013-12
  • Wszyscy
    Poszli won! – O wydarzeniach na Ukrainie… inaczej.

    Gremialny jazgot oświeconych i pożytecznych idiotów. Wszyscy razem, „kupą” krzyczą o konieczności wejścia Ukrainy do UE. I to ponoć w naszym polskim interesie. Syjonistyczna zaraza od prymitywnych celebrytów jak Agata Młynarska czy żydopedał Michał Piróg, który zasłynął profanacją polskiego godła, po sprostytuowanych dziennikarzy, aż do całego tabunu utytułowanych prostaków. Wszyscy, mając nas Polaków za totalnych debili, zalewają media farmazonami, które tylko im do łba strzelą, aby tylko „szczekać” coś przeciwko polskim interesom narodowym. http://wirtualnapolonia.files.wordpress.com/2013/12/ukraina-2.jpg

    ukraina-2

    Jakiekolwiek wzmocnienie Ukrainy, a nie daj Boże doprowadzenie tej chazarskiej spuścizny plemiennej do rozkwitu gospodarczego, natychmiast obróci się przeciwko Polsce. Ten antypolski i antysłowiański burdel, nawet w obecnej – ledwo zipiącej – postaci zagraża Polsce. Zbrodniczy ukraiński nacjonalizm jest wszechobecny. http://wirtualnapolonia.files.wordpress.com/2013/12/ukraina-1.jpg
    ukraina-1

    Ukraiński demonstrant miłośnik UE

    Wątpiącym w to polecam wycieczkę na Ukrainę, szczególnie na polskie ziemie zabrane. NA NASZE POLSKIE KRESY – wymordowane zbrodnią ludobójstwa, co nigdy nie zostało potępione przez Ukraińców. Nie usłyszeliśmy nawet krztyny przeprosin, nie okazano nam grama skruchy. Nie było i nie zanosi się także na zadośćuczynienie, choćby w postaci zwrotu części zagrabionych terenów. I taka hołota, wyzuta z człowieczeństwa dzicz, otaczająca kultem ojców i dziadów zbrodniarzy wspiera podobne inicjatywy organizowane tutaj – w Polsce – i ma jeszcze wobec niej roszczenia!!! Chazarski tupet!
    To na całej Ukrainie postawiono wiele – i stale ich przybywa – pomników morderców Polek i Polaków. I nikomu to tam nie przeszkadza. W tak gigantycznym kłamstwie żyje ten spleciony z wielu koczowniczych plemion tygiel zionący nienawiścią do wyższej cywilizacji, którą przez wieki wyniszczał. Pamiętajmy o kozackich pacyfikatorach XIX-wiecznych polskich powstań narodowych czy Powstania Warszawskiego, w którym okrucieństwem prześcignęli nawet Niemców. Rzeź wołyńska w tym państwie dzikusów też woła o upamiętnienie i zadośćuczynienie.

    Nie wolno nam zapomnieć o historii, o naukach z niej płynących. To są nasze polskie roszczenia i bez ich uwzględnienia nie może być szansy na jakiekolwiek zbliżenie, a tym bardziej pojednanie.

    Spójrzmy, kto nami rządzi i czym na przykładzie ostatnich wycieczek do Kijowa różni się PiS, PO, SLD i ci tam od Ruchaj Palikota! Ta antypolska swołocz wtopiła się w dźwięki żydowskiego rogu dającego sygnał do walki o wciągnięcie Ukrainy do UE. Słuszne, co warte podkreślenia, są słowa ministra Radosława Sikorskiego, które były odpowiedzią na apel Jarosława Kaczyńskiego o to, by razem z nim udał się do Kijowa: „Oczekuję od polityków PiS deklaracji, ile polskich miliardów chcą wpompować w skorumpowaną gospodarkę Ukrainy, aby przekupić prezydenta Janukowycza”.

    Więcej zyskamy na tym, jak ten „ukraiński potwór” się rozpadnie a nie wzmocni i zacznie się do nas dobierać. Jeszcze raz podkreślam, że aby o powyższym osobiście się przekonać, warto wybrać się na wycieczkę na Polskie Kresy. Na każdym kroku można tam dostrzec, jak cyklicznie i zawzięcie Ukraińcy niszczą pamiątki polskiej kultury, których w samym Lwowie jest 95% w skali całej Ukrainy. Jak traktują Polaków w hotelach, knajpach, sklepach, itd. To wielka nauka, której brak wyjącym o spisku prorosyjskich oligarchów kosztem „wspaniałej ukraińskiej braci”. Ich spiski, ich cyrk, ich małpy!
    Leszek Bubel
    Redaktor Naczelny tygodnika “Tylko Polska”

    więcej: polskapartianarodowa.org/index.php?option=com_content&task=view&id=1755
  • Wszyscy
    Należy też pamiętać oraz wspomnieć i o tych Ukraińcach

    Lato 1943 na Wołyniu: rzeź i ocalenie
    Ukraińcy którzy ratowali Polaków

    W polsko-ukraińskiej wsi Liniów (pow. horochowski) 11 ipca 1943 r. z rąk banderowców zginęło ok. 70 Polaków. Genowefa Modrzejewska z domu Sobczyńska, wówczas 5-letnia, wspomina, jak matka, idąc na śmierć, kazała jej się schronić wraz z siostrą w psiej budzie. “W budzie Kruczka było ciasno i ciemno, strasznie. Nie pamiętam, jak długo byłyśmy w budzie. Pewnie ze strachu zasnęłam. Emilka też. Te chowania nauczyły nas być cicho, bo to nakazywała chwila. (…) Z budy zabrały nas Ukrainki. Za przechowanie polskich dzieci w tamtym czasie groziła śmierć. Ale one się nie bały wcale. Przekazały nas do innego domu. Do babci Julii i dziadka Pawła Sobczyńskich we wsi Kołbań”.

    11 lipca upowcy spędzili mieszkańców Stasina (pow. włodzimierski) do 2 stodół i rozstrzelali 105 osób. Wśród dziesięciu osób, które ocalały, był roczny syn Drożdżowskich, Marian. Znalazł go żywego pośród zwału trupów podczas grzebania pomordowanych Ukrainiec o imieniu Płaton i zabrał do domu. Przez trzy tygodnie opiekowała się nim jego córka Sonia, lecz wskutek gróźb upowców rodzina ta oddała dziecko do szpitala we Włodzimierzu Wołyńskim, gdzie znajdował się jego ranny ojciec.
    16 i 17 lipca podczas zmasowanej akcji upowców na Hutę Stepańską (pow. kostopolski), gdzie zamordowano ok. 600 Polaków, została też spalona pobliska kolonia Borek. Mieczysław Słojewski z 7-letnim synem Edwardem ukrywał się tam w lesie, żywiąc się jagodami i ziemniakami podbieranymi z pól. Był skrajnie wyczerpany psychicznie i fizycznie. “Dwukrotnie zamierzałem popełnić samobójstwo ze strachu przed schwytaniem i męczarniami, jakich spodziewałem się od upowców. Brałem mego synka Edzia i szliśmy nad rzeczkę (…). Zamierzałem razem z synkiem się utopić, aby skrócić czas poniewierki i straszliwego lęku. I kiedy brałem syna za rączkę, ten wtedy mówił z płaczem do mnie: ‘Tatusiu! wracamy do naszej kryjówki’. Nie miałem odwagi skoczyć do wody”. Z pomocą przyszedł im znajomy Ukrainiec Petro Bazyluk. W zamaskowanej kryjówce w jego stodole przetrwali obaj aż do wkroczenia Armii Czerwonej w styczniu 1944 roku.
    W Kamionce (pow. kostopolski) w lipcu i sierpniu 1943 r. upowcy zamordowali ok. 20 Polaków. Miejscowi Ukraińcy, bracia Aleksander, Makary i Prokop Majstrukowie, przyczynili się do uratowania wielu polskich mieszkańców kolonii, ostrzegając ich o niebezpieczeństwie i udzielając pomocy. 23 lipca 1943 r. do Prokopa Majstruka przyszło 10 upowców z rozkazem zabicia wszystkich miejscowych Polaków. Grając na zwłokę, ugościł ich, a w tym czasie jego żona ostrzegła niedoszłe ofiary, dzięki czemu mieszkający jeszcze w Kamionce Polacy, m.in. rodzina Bagińskich, zdążyli uciec do lasu i w pola, po czym wyjechali do Kostopola i Bereznego. Ukraińcy z Pogorełówki, Szramko i Hryćko Opanasowie, odwozili furmanką uciekających Polaków, za co zostali powieszeni przez upowców w stodole. Podobny los spotkał Ukraińca Nieczypora z Kamionki, który ostrzegł polskie rodziny Fajferów, Millerów i Sozańskich, zaś rodzinę Gdowskich odwiózł furmanką do Kostopola – został zamordowany wraz z 5-osobową rodziną.
    15 lipca w Woronczynie (pow. horochowski) i przyległych miejscowościach z rąk banderowców zginęło ponad 60 Polaków. Stanisława Zdzymira, która ukrywała się w zbożu ze swoim dziadkiem, a później przez 2 tygodnie także z matką i młodszym rodzeństwem, wspomina o pomocy, jakiej udzielił im sąsiad, Ukrainiec Szopiak: “Kiedy mnie zobaczył, to się przeżegnał i powiedział: ‘To ty żyjesz! Nie zabili cię?!’. Kazał mi chwilę poczekać. Sam poszedł do domu i wrócił z kawałkiem chleba i łopatą. (…) pokazał mi, gdzie Tatę zakopał. (…) Poradził nam, żebyśmy nadal pozostali w ukryciu. (…) O tym małym kawałku chleba, który dał mi p. Szopiak, żyliśmy już tyle dni. Mama każdego ranka dawała nam po okruszku. (…) ostrzegł nas, że płacz dziecka słychać we wsi. Powiedział, że kiedy ktoś obcy będzie we wsi, wtedy on zacznie klepać kosę. Wtedy należy stłumić płacz. Kładliśmy wtedy na buzię siostry wełnianą chustkę. Kiedy tak siedzieliśmy w polu, mieliśmy z bratem marzenia. Brat przed śmiercią chciał się przespać w łóżku, a ja chciałam napić się wody”.
    Tych kilka opisów pochodzi z “Kresowej księgi sprawiedliwych 1939-1945. O Ukraińcach ratujących Polaków poddanych eksterminacji przez OUN i UPA”, która niebawem ukaże się nakładem IPN. Odnotowano w niej podobne przykłady humanitarnej pomocy w ponad 500 miejscowościach (spośród kilku tysięcy, w których ginęli Polacy).
    W 1999 r. z inicjatywy Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów we Wrocławiu odsłonięto pomnik-mauzoleum polskich ofiar ukraińskiego ludobójstwa na Kresach, w którego krypcie znalazła się urna z ziemią z grobu Ukraińców pomordowanych przez OUN i UPA, zaś w 2002 r. na pomniku umieszczono tablicę upamiętniającą Ukraińców, którzy ponieśli śmierć, ratując Polaków. Został więc zrealizowany zgłaszany przez samych ocalonych oraz stowarzyszenia kombatanckie i kresowe postulat upamiętnienia, najczęściej bezimiennych, bohaterów, tych, którzy – według lapidarnego określenia Leona Karłowicza – wśród ludobójców okazali się ludźmi.
    W wielu polskich świadectwach podkreśla się zupełny brak jakiegokolwiek wsparcia ze strony ukraińskich sąsiadów: tylko nieliczni mieli odwagę przeciwstawić się terrorowi; ci, którzy próbowali zachować neutralność, poddani byli silnej presji, bowiem w mordach niejednokrotnie uczestniczyli ich sąsiedzi i krewni – a nie tylko formacje zbrojne nacjonalistów. Kim byli ludzie, którzy – sami śmiertelnie zagrożeni (pomaganie Polakom nacjonaliści traktowali jako kolaborację z wrogiem i zdradę ideałów narodowych) – zdobywali się na gest ludzkiej solidarności, a nierzadko na postawę wręcz heroiczną? To najczęściej członkowie rodzin mieszanych, bliscy lub dalsi krewni, zaprzyjaźnieni sąsiedzi, zwykle Ukraińcy starszego pokolenia, mniej dotknięci wojenną demoralizacją, kierujący się pobudkami religijnymi i wynikającymi z nich zasadami moralnymi (grekokatolicy, prawosławni, nastawieni pacyfistycznie baptyści i Świadkowie Jehowy). Ostrzegali przed napadem, wskazywali drogi ucieczki, udzielali schronienia w trakcie napadu lub po nim, spieszyli z pierwszą pomocą rannym, przewozili do lekarza, ocalałych zaopatrywali w żywność i ubranie, odmawiali wykonania rozkazu zabicia członka własnej rodziny (np. żony-Polki), publicznie protestowali przeciwko zbrodni.

    http://www.kki.pl/piojar/polemiki/rubiez/ukraincy/ukr1.html
  • @Kula Lis 62 18:49:14
    Ja osobiście jako Polak bardziej bym się bał Ukraińców jak Rosjan czy
    Niemców. Wszyscy wiemy o masakrze wołyńskiej – a co robiły bataliony ukraińskie z polskimi Powstańcami i ludnością Polską na terenie warszawskiej Woli w czasie Powstania Warszawskiego to rzadko się pisze i rzadko się o tym mówi. Kilka miesięcy temu był w polskiej oficjalnej telewizji (późnym wieczorem czy nawet nocą) film o miliarderze żydowskim
    niejakim Berezowskim – super wrogu Putina, który wpakował sporo pieniążków w tak zwaną pomarańczową rewolucję na Ukrainie licząc na wdzięczność Ukraińców i azyl na Ukrainie ale nic takiego nie nastąpiło.
    Choćby z tego filmu wynikało komu chodzi o “przejęcie” Ukrainy i podobną jej eksploatację jak Polski.
  • Wszyscy
    Naród się stęsknił? Co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie! Jakiż inny wniosek można wyciągnąć po komunikacie w sprawie Ukrainy ogłoszonym przez prezydenta Komorowskiego i premiera Tuska po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego? Nie mam oczywiście na myśli informacji o jednomyślności polskich polityków w tej sprawie, chociaż i na to warto by zwrócić uwagę jako na potwierdzenie podejrzeń, iż na naszej scenie politycznej tak naprawdę rozpierają się nie cztery ugrupowania, tylko jedno, które dla lepszego skołowania mniej wartościowego narodu tubylczego podzieliło się na koalicję i opozycję. Nie chodzi mi też o pogłoski o zagadkowym, polskim „planie B” w sprawie Ukrainy, bo nietrudno się domyślić, iż może on polegać na groźnym kiwaniu nie jednym, jak dotychczas, a – dajmy na to – dwoma palcami w bucie. Gdyby tak Polska opłacała demonstrantów w Kijowie, jak to podczas „pomarańczowej rewolucji” zrobił Jerzy Soros, który według brytyjskiego „Guardiana” na przeprowadzenie tamtego przewrotu wydał 20 mln dolarów, albo wysłała nieznanych sprawców w jasnych kominiarkach, którzy podpaliliby budkę strażnika przy polskiej ambasadzie – to co innego. Jak wiadomo jednak, demonstracje w Kijowie są absolutnie spontaniczne, niczym Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy „Jurka Owsiaka” i Polska tylko się z nimi solidaryzuje, gorąco pragnąc, by Ukraińcom przyłączonym do Unii Europejskiej było tak samo dobrze, jak nam.

    To znaczy – nie tyle „tak samo”, co jeszcze lepiej. W uchwale, jaką podjął Sejm przez aklamację w sprawie sytuacji na Ukrainie, potwierdzając w ten sposób podejrzenia o jednej partii, znalazł się apel do tamtejszych władz, by szanowały demokrację i suwerenność narodu oraz unikały działań, które mogłyby doprowadzić do eskalacji przemocy. Zwracam uwagę, że jest to wyłącznie apel do władz, a nie na przykład do obydwu stron konfliktu, jak to miało miejsce w przypadku apelu wystosowanego do Ukraińców przez NATO. Inaczej mówiąc, jeśli na Majdan Niepodległości wyjdzie, dajmy na to, 100 albo niechby i 50 tysięcy demonstrantów, to znaczy, że przemówił „Naród” i rząd z prezydentem powinien w podskokach ugiąć się przed wolą tego suwerena. Tymczasem kiedy na Marszu Niepodległości w Warszawie 100 tysięcy ludzi nawet niczego się nie domaga, tylko demonstruje niezadowolenie z sytuacji swojej i kraju, to nie tylko prezydent i premier, ale całe stado funkcjonariuszy z niezależnych mediów głównego nurtu nie znajduje słów potępienia dla „bandytów”. Najwyraźniej naród ukraiński musi być bardziej suwerenny od naszego, mniej wartościowego narodu tubylczego, któremu ugrupowania zjednoczone w Stronnictwie Pruskim pożałowały nawet możliwości wypowiedzenia się w referendum w sprawie traktatu lizbońskiego, co to – jak się wkrótce okazało – „zagraża suwerenności Polski”. A skoro naród ukraiński musi być bardziej suwerenny od naszego, mniej wartościowego, to nic dziwnego, że i więcej mu wolno. Na przykład w Kijowie tamtejszy naród blokuje gmachy rządowe i parlament, a nasi dygnitarze wprost nie mogą się nachwalić tych pokojowych form ekspresji. Tymczasem kiedy w ubiegłym roku w Warszawie „Solidarność” zablokowała wyjścia z Sejmu, to prezydent Komorowski nie miał najmniejszej wątpliwości, że to zachowanie „groźne dla demokracji”, które w związku z tym powinno „spotkać się z oporem”. Nic zatem dziwnego, że gdy w Kijowie tamtejszy naród wyrywa brukowe kostki i rzuca nimi w milicjantów, to wszystko jest w jak najlepszym porządku, podczas gdy w Polsce niezawisłe sądy – ooo! – natychmiast dostałyby rozkaz ferowania pięknych wyroków.

    Oczywiście po przyłączeniu Ukrainy do Unii Europejskiej wszystko się zmieni i naród ukraiński będzie poddany tym samym europejskim standardom, co nasz mniej wartościowy tubylczy. Tym pragnieniem zrównania w niedoli tłumaczę sobie życzliwe zainteresowanie ukraińskimi demonstracjami w Polsce. Skoro nie ma co marzyć o odzyskaniu suwerenności, to niech przynajmniej wszystkim będzie tak samo źle, jak nam.

    Stanisław Michalkiewicz
    http://michalkiewicz.pl/
  • Wszyscy
    Jeżeli się nie podzielą - to się wymordują. Putin przyłączy Ukrainę wschodnią do Rosji, a nędzarze z zachodniej pójdą na garnuszek Unii. Obecna Rep. Ukrainy to sztuczne państwo dwóch narodów w mniej więcej równych proporcjach - proeuropejscy Ukraińcy i rusofilscy Rusofoni (Rosjanie?). Jedynym lekarstwem na osiągnięcie ich celów jest podział ob. Ukrainy na dwa państwa. jeśli tego nie zrobią, ulegając durnym namowom Brukseli lub Moskwy, to będą sobie jedni (co parę lat?) dreptać na Majdanie a drudzy ich tam pałować. Przykład podziału Czechosłowacji bądź Jugosławii niech będzie tu najlepszym prognostykiem! Ukraińcy, w kupie jest ciepło, ale nic poza tym! A co Unii Europejskiej po BANDEROWSKIEJ Galicji Wschodniej? Najpierw POWINNI wskazać jeszcze żyjące REZUNY setki MIEJSC pogrzebanych jak zwierzęta niewinnych Polskich, Ormiańskich i Czeskich kobiet i dzieci we WSPÓLNYCH dołach gdzieś po lasach, a później uznając OUN-UPA za LUDOBOJCOÓW zdelegalizować NEObanderyzm łącznie z wyburzeniem tak ochoczo stawianych pomników przywódcom NAZI-UPA! Dopiero wtedy weźmie się za nich DIASPORA żydowska, którą WYRŻNĘLI 2 lata WCZEŚNIEJ!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930