Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
695 postów 34 komentarze

PISZĘ PRAWDĘ

Aleszuma - Po prostu zwykły człowiek

SMOLEŃSK - WYBUCH JAK Z PODRĘCZNIKA

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

SMOLEŃSK KATYŃ 2010 MANIPULACJE

 

 

                 KŁAMSTWA PO - WYBORCZE

 TUSK, MICHNIK, MILLER, LASEK, TATIANA ANODINA Z

            PRYMITYWNYM KŁAMSTWEM W TLE

 

     SMOLEŃSK – WYBUCH JAK Z PODRĘCZNIKA

 

Ze znaczną zwłoką, bo dopiero 26 stycznia 1944 roku sowiecki dziennik „Prawda” zamieścił na swoich łamach „Komunikat Komisji Specjalnej do ustalenia i zbadania okoliczności rozstrzelania przez niemieckich najeźdźców faszystowskich w lesie Katyńskim oficerów polskich”. Zbrodni ludobójstwa na oficerach, polskich jeńcach wojennych, NKWD dokonała na polecenie Józefa Stalina jeszcze w marcu 1940 roku. Skąd ta zwłoka w publikacji komunikatu?

 

W kwietniu 1943 roku radio berlińskie podało wiadomość o odkryciu przez Niemców grobów 12 tys. oficerów polskich, jeńców wojennych wymordowanych przez bolszewickie NKWD. Komunikat zamieściła moskiewska „Prawda”. Dopiero wówczas powstała „Komisja Specjalna” której przewodniczył Nikołaj Burdenko.

 

Komunikat ów, prymitywnie zredagowany, jako odpowiedź na relacje niemieckie, historycznie nazwano „kłamstwem katyńskim”.  Komunikat na wstępie powołuje się na materiał, który został przedłożony komisji przez członka akademii nauk ZSRR Nikołaja. Burdenkę, jego współpracowników i biegłych sądowo-lekarskich, którzy przybyli do Smoleńska 26 września 1943 roku natychmiast po wyzwoleniu tego miasta i przeprowadzili wstępne śledztwo i badanie  okoliczności wszystkich dokonanych przez Niemców zbrodni. Pomijając merytoryczne, łatwe do rozszyfrowania, naiwne i prymitywne „odkrycia” komisji zwanej „Komisją Burdenki” cytuję zasadnicze ustalenia:

 

„…komisja specjalna sprawdziła i ustaliła na miejscu… że w miejscowości „Kozie Głowy”…znajdują się groby, w których zakopani są jeńcy wojenni Polacy - rozstrzelani przez okupantów niemieckich… …Biegli sądowo-lekarscy dokonali szczegółowego zbadania wydobytych zwłok oraz dokumentów i dowodów rzeczowych, które znaleziono przy trupach i w grobach…”.Komunikat podaje datę mordu na sierpień - wrzesień 1941 roku. Tekst komunikatu zamieścił również krakowski „Dziennik Polski” 5 marca 1953 roku.

 

Pełny tekst komunikatu jest zamieszczony w książce „Fotografie polskie” mojego autorstwa - wydanie 2000 roku. Autor „Fotografii polskich” (Aleksander Szumański) otrzymał za tę książkę Medal Komisji Edukacji Narodowej”

 

Oto niektórzy członkowie komisji Burdenki:

 

- Nikołaj Burdenko(na znaczku wydanym przez pocztę ZSRS z okazji stulecia jego urodzin).Przewodniczący komisji. Był naczelnym chirurgiem Armii Czerwonej, członkiem Akademii Nauk ZSRS, Bohaterem Pracy Socjalistycznej, laureatem Nagrody Stalinowskiej.

 

 - Aleksy Tołstoj, propagandzista komunistyczny, idealizujący postać Stalina jako następcy Piotra Wielkiego, pisarz, dramaturg i publicysta rosyjski.

 

-Mikołaj - Metropolita.

 W czasie obchodów 70 rocznicy wybuchu II wojny światowej na Westerplatte, Putin porównał zbrodnię w Katyniu do rzekomego mordu sowieckich jeńców wojennych w czasie wojny polsko-bolszewickiej w 1920 roku jakiego mieli się dopuścić Polacy.

 

Lech Kaczyński w swoim przemówieniu na Westerplatte podkreślił, że mord katyński był zemstą sowietów za przegraną wojnę polsko-bolszewicką i przypomniał cios w plecy zadany przez bolszewików 17 września 1939 roku.

 

Kaczyński zestawił mord na jeńcach katyńskich z zagładą Holocaustu - „można zadać pytanie, co łączy Katyń z Holocaustem? Żydzi ginęli, że byli Żydami, polscy oficerowie, że byli Polakami” - powiedział Lech Kaczyński.

 

Porównanie rzekomego mordu sowieckich jeńców wojennych w czasie wojny polsko-bolszewickiej w 1920 roku z ludobójstwem dokonanym przez NKWD w Katyniu nazywane jest wtórnym, lub drugim kłamstwem katyńskim. Autorem tego kłamstwa jest Władimir Putin.

 

Istnieją jeszcze w niewymiernej liczbowo ilości prawdy katyńskie w tle jedynej prawdy. Do nich należy zaliczyć aresztowania, torturowania i skazywania na wieloletnie więzienia przez sądy powszechne w PRL  obywateli polskich, którzy odważyli się rozpowszechniać jedyną PRAWDĘ o Katyniu.

 

Milczenie aliantów polityków Zachodu szczególnie Churchila i Roosvelta – było również oszustwem i  zarazem następnym kłamstwem katyńskim.

 

„Dziennik” z dnia 8 lutego 2008 podał w wywiadzie dla rosyjskiej agencji „Interfax” odpowiedź Donalda Tuska na pytanie:

 

„a więc pana rząd nie będzie jak poprzednicy żądać przeprosin za Katyń?”. „Nie do końca zgadzam się w tej sprawie z poprzednim gabinetem. Nie sądzę, by wzywanie kogokolwiek do przeprosin było zadaniem polityków”.

 

 Tymczasem rosyjski portal internetowy związany z Kremlem/ gazieta.ru /napisał w tytule o premierze rządu polskiego Donaldzie Tusku po jego wizycie w Moskwie:„Nasz człowiek w Warszawie”.

 

Śledztwo w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem przeprowadza strona rosyjska, a propagandziści obu stron powtarzają, iż współpraca polsko-rosyjska układa się bardzo dobrze, bez uchybień, równocześnie nie udzielając odpowiedzi na nurtujące polskie społeczeństwo pytania. Żądania społeczne - m.in. apel prof. Jacka Trznadla - powołania komisji międzynarodowej zostały zignorowane i pozostają bez odpowiedzi. Arogancja rządzących jest rzadko spotykaną, niebywałą formą nie liczenia się ze społeczeństwem. Mnożą się fakty łamania podstawowych zasad i norm społecznych, pozostawia się teren po wypadku nieogrodzony, znajduje się na nim pieniądze, dokumenty, m.in. paszport, ludzkie kości etc. Nie dopuszcza się polskich archeologów do pracy w terenie katastrofy. Wyniki sekcji zwłok rosyjskich służb - „zgon na skutek licznych obrażeń” są już kpiną z polskich rodzin ofiar katastrofy i z polskiej racji stanu. Do dzisiaj oczywiście nie wiadomo jakie ciała przyleciały z Moskwy i kogo właściwie pochowano. Ewa Kopacz z mównicy sejmowej bezczelnie kłamie o rzekomych badaniach na „metr” w głąb, udziału polskich patomorfologów w badaniach etc. Dowody zbrodni ( wrak i czarne skrzynki) pozostają w rękach sowieckich, a różne millery, laski, tuski, kpią z Rodzin i wszystkich Polaków stale wprowadzanych w błąd nowymi „odkryciami”. To kłamie prof. Rząca, to domalowano fragment skrzydła samolotu, to parlamentarna komisja Antoniego Macierewicza to „manipulanci” itd.

 

Odmawia się rodzinom wydania ubrań osób które zginęły, po partacku tłumacząc to względami epidemiologicznymi. Jakie tajemnice kryją ubrania? Zamienia się zwłoki ofiar.

 

Przewodnictwo komisji rosyjskiej objął Putin za zgodą Tuska, obaj w uścisku na licznych foto. Przyduszony do muru Tusk odpowiada bezczelnym pytaniem: „to kogo mamy posłać do pilnowania terenu, policję polską, czy polskie wojsko?”. Oficerowie BOR na miejscu katastrofy odpierali ataki ruskiej MO /ZOMO?/ broniąc ciała Prezydenta RP - i nie oddali. Podobno strzelali, tylko do kogo, jak nie ma trupów? Ale ciała Pani Prezydentowej już nie odzyskali, pojechało do Moskwy, a potem podano, że ciała Pani Prezydentowej na razie nie odnaleziono itd. itp. A jakie osoby zginęły na „skutek licznych obrażeń”, tego współcześni już, biegli sądowo - lekarscy nie podali.

 

Tymczasem jak donosi „Rzeczpospolita” z dnia 22 maja 2010 w wojskowym dodatku do centrowej „Niezawisimoj Gaziety” kontrolowanej przez Kreml, skierowanej głównie do inteligencji rosyjskiej ukazała się notatka „Dziadek Tuska z Wehrmachtu i pytania o Katyń”.

 

Pojawiła się następna publikacja podważająca odpowiedzialność NKWD za zbrodnię w Katyniu i zrzucająca winę na hitlerowskie Niemcy. Jej autor twierdzi,  iż dziadek polskiego premiera Donalda Tuska, Józef, wcale nie został przymusowo wcielony do Wehrmachtu, ale zgłosił się jak wielu innych na ochotnika.

 

Według. „Dziennika” z dnia 6 lutego 2008 roku Rosjanie znów negują prawdę o Katyniu: „Niezawisimaja Gazieta” kremlowski organ zamieszcza stare kłamstwa o Katyniu: „Nie ma dowodów, że za zbrodnię na polskich oficerach odpowiada NKWD”.

 

Kto poza Putinem bada przyczyny katastrofy pod Smoleńskiem? Ano szefowa Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego /MAK/ niejaka i nijaka Tatiana Anodina WEDŁUG „GAZETY WYBORCZEJ” PRZEWODNICZĄCA MIĘDZYNARODOWEJKOMISJI DO ZBADANIA KATASTROFY POD SMOLEŃSKIEM 

        

W odróżnieniu od komisji Burdenki składającej się z „wybitnych autorytetów” stalinowskich i religijnych Tatiana Anodina nie występuje jako autorytet, bo to jest już spalone. Jest to zwykła radziecka kobieta, inteligentka XXI już wieku, w okularach, kolczykach, perłach na delikatnej szyjce, fryzurce chemicznej blond i buzi w ciup, jak widać na załączonym obrazku z „Gazety Wyborczej”. To wszystko co można o tej pani powiedzieć. Kim jest? Oto jest pytanie. Lotniczką, stewardesą, fryzjerką, mechanikiem pokładowym, a może TW samego Putina? Jakie ma wykształcenie? Prawnicze, średnie mechaniczne, podstawowe, z maturą czy bez? Takie blondynki jednak muszą być „wykształcowane”, w myśl starej bolszewickiej zasady ”nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera”. Natomiast na pewno jest generałem. Armii Czerwonej?

 

I oto taka pani z tytułem przewodniczącej Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego podpisuje raport w sprawie tragedii pod Smoleńskiem / „Rzeczpospolita” 21 maja 2010 /. A gdzie podpis Putina powołanego przez Tuska na przewodniczącego komisji? Nie ma! Zapewne się wystraszył raportu i nie chciał podpisać. A ten raport to oczywiście wielka kompromitacja pani generał Tatiany i wszystkich polsko-radzieckich propagandzistów od siódmej boleści.

 

Kogo usiłują „eksperci” oszukać? Naród polski pogrążony w żałobie, te tłumy interlokutorów red. Jana Pospieszalskiego, a może tylko rodziny katyńskie 2010?  Ten raport trudno nazwać skandalem, czy kpiną w „żywe oczy”, to jest arogancka rosyjska drwina z żałoby narodowej i Katynia 2010.

Do tej drwiny przyłączyli się polscy propagandziści z  premierem rządu RP Donaldem Tuskiem „ich człowiekiem w Warszawie” w „nelsonie” z Putinem.  Medwiedew oddał Tuskowi akta katyńskie jak szumnie zapowiadał? Owszem, wręczył dokumenty dawno już znane polskim historykom. A potem Miller i Lasek!!!

 

Raporty Anodiny i Millera nie odpowiadają na żadne z wielu pytań zadawanych przez profesjonalistów i zrozpaczone społeczeństwo. Są tak arbitralne w swym wyrazie, aż do bólu. Kłamią w każdym zdaniu. Usiłują w dalszym ciągu poniżyć Lecha Kaczyńskiego - jako jednej z dwóch osób znajdujących się w kokpicie pilotów w czasie lądowania.. Główni winowajcy, tak jak pięć minut po katastrofie według SMS-ów PO  to mgła i załoga. Lotnisko świetnie przygotowane, a rosyjscy kontrolerzy nie dopuścili do zaniedbań. Aby na pewno?  Nikt nie powiedział co mówili kontrolerzy, na co pozwolili załodze, jakie komendy wydawali, kto im rozkazywał z Moskwy?

 

Jaką kolejną liczbą ująć Katyń 2010?

 

Jak długo jeszcze rząd będzie rżnął głupa z narodu i rodzin katyńskich 2010?  Ilu jeszcze politykierów będzie szydzić z narodu nazywając 8 milionowy elektorat PIS bydłem, pedofilami i nekrofilami.  Jak można pozwolić moralnie i prawnie porównywać trumnę śp. Prezydenta RP do skoku na nią, podobnie jak Józefa Piłsudskiego na kasztankę. Czy polscy prokuratorzy są ślepi i głusi w zadufaniu rządzących. Gdzie jest komisja etyki poselskiej i czego pilnuje? Jak Komorowskiemu nie wstyd za komentarz gruziński „jaka wizyta taki zamach” „z 30 metrów nie trafić w prezydenta, co to za snajper?”. Czy p. Komorowski przeprosił za gruzińskie politykierstwo? To jest prezydent RP?

 

Portal Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeżawww.wzzw.wordpress.comoskarża prezesa Rady Ministrów RP Donalda Tuska:

o to, że działając wspólnie i w porozumieniu działał na szkodę interesu Państwa Polskiego.

 

W celu poniżeniu rywala politycznego na arenie wewnętrznej dał się wciągnąć w rozgrywkę, która doprowadziła do śmierci Prezydenta RP i 95 towarzyszących mu osób. Oskarża go również o to,

że działając wspólnie i w porozumieniu z obcym i wrogim mocarstwem nie zawahał się tak pokierować śledztwem, aby nigdy nie zostały wyjaśnione wszelkie okoliczności tej tragedii”.

 

Dlaczego, zapewne nie w interesie narodowym, zaistniała zmowa Tuska z Putinem, aby uroczystości w Katyniu odbyły się bez obecności Głowy Państwa. Zapewne uniknęłoby się katastrofy. A tak ”wataha została dorżnięta” według Sikorskiego, a według Tuska „wyginęli jak dinozaury”.

 

Ciekawe spostrzeżenia zamieszcza „Głos Polski” Toronto w numerze 19 z 3-11 maja 2010 roku:

 

„ …prezydencki TU-154 nie mógł ulec tak poważnym zniszczeniom, jeżeli jego ostatnie chwile wyglądały tak, jak to przedstawiają Rosjanie - mówi znawca dynamiki lotu i płatowców. Powinien ślizgając się po zagajniku uderzyć kadłubem w podłoże. Nie zdążyłby się przewrócić. Niemożliwe, by roztrzaskał się na drobne kawałki - dodaje.

 

Niemal wszystko wokół tej katastrofy jest niejasne, a w całej sprawie więcej jest pytań niż odpowiedzi. Jednak z relacji świadków i informacji ze śledztwa, w tym dotyczącym odczytu czarnych skrzynek, oraz opinii specjalistów, wyłaniają się najbardziej prawdopodobne hipotezy. Śledczy badający przyczynę katastrofy samolotu prezydenckiego będą brali pod uwagę m.in. jako jedną z wersji ewentualny zamach - przyznał na konferencji prasowej prokurator generalny Andrzej Seremet. 

 

Niewytłumaczalna jest skala zniszczeń. Doświadczeni piloci nie kryją oburzenia:

Podchodzenie do lądowania nie w osi pasa, wysokość samolotu kilka metrów nad ziemią na kilometr przed pasem. Co tam się działo na Boga? - dziwi się emerytowany pilot tupolewów i Antoniowów.

 

Tu - 154 rozleciał się już w powietrzu, a na ziemię spadały pojedyncze szczątki. Przypomnijmy, ze  tupolew zahaczał o drzewa, po ścięciu  gałęzi na wysokości najwyżej 5-6 m wzbił się na chwilę w górę, a pilot stracił kontrolę prawdopodobnie dopiero po zetknięciu z większym drzewem, najwyżej 6-8 m nad ziemią. Impet uderzenia pochodził więc głównie od ruchu w poziomie, przy minimalnej prędkości. Rzadki zagajnik - jak widać na zdjęciach, w którym leżą szczątki - nie powinien, według wybitnych specjalistów, spowodować tak strasznych skutków przy lądowaniu.

 

Samolot nie mógł rozpaść się na kawałki…”.

To Maciej Lasek powinien przeprosić za niebywałe szalbierstwa, brakoróbstwo, oszustwa i kłamstwa w badaniu katastrofy smoleńskiej

Pokażcie dowody na swoje teorie albo zakończcie prace swojego zespołu i przeproście za to, że przez ponad trzy lata wprowadzacie w błąd opinię publiczną i media. Postawcie honor nauki i polskiego naukowca nad polityczne interesy. Miejsce na naukową dyskusję jest u boku specjalistów, a nie polityków.

Tymi m.in. słowami wzmogło się propagandowe ciało Macieja Laska wobec naukowców z zespołu parlamentarnego. Pierwsze zdanie z tego cytatu jest celną samokrytyką wobec tych, którzy z urzędu badają katastrofę smoleńską. Cały komunikat pokazuje kompletny odlot tzw. zespołu Macieja Laska.

W cywilizowanym świecie nie było tak niebywałej katastrofy lotniczej, o tak wielkich skutkach politycznych, znaczeniu dla państwa i będącej testem dla tego państwa, która byłaby tak beznadziejnie, nieudolnie i kompromitująco badana przez organ tego państwa, czyli komisję Millera. To jest największy skandal w najnowszej historii Polski. To niebywała kompromitacja zarówno samej komisji, jak i władz państwa, które na to wszystko pozwoliły, a nawet zapewniły temu skandalowi osłonę i ochronę.

Fakty są znane, więc wystarczy je skrótowo przypomnieć. Rząd Donalda Tuska we współpracy z Rosją dopuścił do obniżenia rangi wizyty głowy polskiego państwa, przez co doszło do drastycznego obniżenia standardów zabezpieczenia tej wizyty. Mówiąc wprost, prezydent RP został wskutek politycznej wojny w Polsce przeniesionej na relacje z innym państwem wystawiony na wielkie niebezpieczeństwo. A kiedy doszło do katastrofy, rząd i służby państwowe nie zagwarantowały, godnego traktowania zwłok polskich obywateli, w tym prezydenta RP. Pozwolono na bezprawne przejęcie i przetrzymywanie polskiej własności, czyli wraku samolotu. Pozwolono na niszczenie dowodów i ich ukrywanie. Celowo i świadomie zaniechano elementarnych czynności śledczych i podstawowych badań tuż po katastrofie, a potem brnięto w kłamstwa, że takie badania były i są prowadzone.

Komisja Millera przygotowała raport w oparciu o zmanipulowany i nie oparty na żadnych weryfikowalnych danych raport rosyjskiego MAK. Potraktowano tę niemającą precedensu katastrofę jak banalny wypadek, stosując absolutnie nieadekwatne metody jej badania. Właściwie w tym badaniu nic nie zrobiono jak trzeba. To chyba największe brakoróbstwo w historii badania katastrof lotniczych. I zrobiły to bardzo konkretne osoby, w tym Maciej Lasek, mając osłonę i przyzwolenie rządu Donalda Tuska, który jest za to wszystko współodpowiedzialny. I teraz te osoby „rżną głupa” przerzucając odpowiedzialność na tych, którzy ogromnym wysiłkiem, pod kanonadą oszczerstw, pogardy, obelg, kłamstw, niegodziwości i zwykłej podłości, próbują naprawić choć część karygodnych błędów tych, którzy ich atakują.

Tak, ludzie Macieja Laska i on sam, premier Tusk i ci, którym on płaci za czystą propagandę, łgarstwa oraz przykrywanie bezprzykładnych nieudolności, zaniechań i błędów powinni otwarcie powiedzieć, że od trzech i pół roku bezczelnie wszystkich oszukują. Powinni przeprosić za bezprecedensowe poniżenie godności i honoru Polaków. Powinni przeprosić za tupet i nieprzemakalność na argumenty, za to, że ich „naukowe metody” urągają nawet najprymitywniej pojmowanej nauce i są obrazą dla rozumu. Powinni przeprosić za udział w wielkiej mistyfikacji nazywanej badaniem katastrofy (odrębna mistyfikacja to śledztwo wojskowej prokuratury), bo to nie żadne badanie, tylko zamiecenie sprawy pod dywan.

Pewnie nieprzypadkowy jest błąd w oświadczeniu ekipy Macieja Laska, mówiący o „autorytarnym wypowiadaniu się co do przyczyn katastrofy”. Rzeczywiście Lasek i jego ludzie wypowiadają się jak najbardziej „autorytarnie” i nie ma to nic wspólnego z głosem „autorytatywnym” i „merytorycznym”. I tylko dlatego, że wszystko dzieje się w „autorytarnej” otoczce i atmosferze, niebywała hucpa, jaką jest postępowanie rządu Tuska, komisji Millera i zespołu Laska w sprawie katastrofy smoleńskiej jest traktowane co najwyżej jako przejaw głupoty, niekompetencji czy służalczości wobec obcego państwa. A powinno być traktowane w kategoriach zwykłego przestępstwa i uczestnictwa w szalbierstwie na niebywałą skalę i o bardzo destrukcyjnych skutkach dla polskiego państwa.

Kłamliwy jak zwykle, „dziennikarz” śledczy „GW” antypolski, niedouczony, Wojciech Czuchnowski ( nieukończone studia na UJ) wykonuje zlecenia którymi inni się brzydzą.

 

W tekście „Oto kłamstwo smoleńskie” („GW” 18. X. 2013) opisuje „manipulacje” ekspertów parlamentarnego zespołu Antoniego Macierewicza powołanego do zbadania przeprowadzonego zamachu w Smoleńsku w wyniku którego utracił życie prezydent RP Lech Kaczyński wraz z Małżonką, jak również zamordowany został prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski

 

 

KOMENTARZE

  • Lech Kaczyński nie trafił z przyrownaniem Katynia do holocaustu
    "Zydzi" czyli ludność aszkenazyjska ginęla w ramach jej uzydzania tj selekcji "zdolnych do odnowy żydostwa" (według gubernatora GG Hansa Franka) i "najlepszego elementu zdolnego do walki o byt (wedlug Reinhardta Heidrycha) . Klęska bliktzkriegu gen Rommla o Egipt, Palestynę i Babilon przekreslila nadzieje Sterna na braterstwo broni dezertrerów palestyńskich Andersa z Wehrmachtem i na rezerwat żydowski w Palestynie z elitami z holocaustu tj judenratami, funkcyjnymi i policjantami z gett i obozow oraz zonderkomand z obozow śmierci Z oficerow polskich wyselekcjonowano znikoma grupoę do willi szczęścia, która reż byla raczej kandydatami do kolejnej stalinowskiej czystki.
  • @fan-wolności 12:56:55
    Nie obrażaj c, chamie NARODU POLSKIEGO, bo pewnie masz inne obywatelstwo, że piszesz takie bzdury!!!
  • Wszyscy.
    Prof. Chris Cieszewski: smoleńska brzoza była złamana już 5 kwietnia! Przełomowa analiza zdjęć satelitarnych ze Smoleńska http://wpolityce.pl/wydarzenia/65203-chris-cieszewski-smolenska-brzoza-byla-zlamana-juz-5-kwietnia-przelomowa-analiza-zdjec-satelitarnych-ze-smolenska http://wpolityce.pl/site_media/media/cache/88/ef/88efb07c1bac6c35360625d8a8490671.jpg Szanowni Państwo. Kto nie widział rewelacyjnej wielowątkowej prezentacji Chrisa Cieszewskiego ten wiele stracił( ale do nadrobienia bo ten materiał jest już w internecie). Fachowiec rozniósł brzozową bujdę MAK na strzępy. Jego prezentacja była bardzo dokładna tropił i pokazał to, krok po kroku. Przygwoździł ich żelaznymi argumentami. Nie sposób tego streścić. To trzeba zobaczyć bo to znakomite jest.Uprzedzając atak na kompetencje Prof. Cieszewskiego - pracownik badawczy  Warnell School of Forestry and Natural Resources, Univ. of Georgia (Ateny, Georgia), naczelny redaktor dwóch  komitetów redakcyjnych międzynarodowych czasopism naukowych, recenzent dla 23 innych międzynarodowych magazynów branżowych. Jest fundatorem międzynarodowego pisma 'Mathematical and Computational Forestry and Natural Resource Sciences', organizacji zawodowej Southern Mensurationists zrzeszającej specjalistów od biometrii, współfundatorem międzynarodowego pisma 'Biometry, Modelling and Information Sciences”. Publikacje: ponad 120 artykułów naukowych, cytowania: ponad 750 razy.

    CHRIS CIESZEWSKI wykorzystał do zbadania złamanej wcześniej brzozy przyrządy takie same przy pomocy których analizuje się zdjęcia z kosmosu,można wtedy stwierdzić rodzaj gazów ,i innych pierwiastków tam występujących ...zajął się zbadaniem soków organicznych które wypływają z każdego drzewa po złamaniu i stwierdził przy pomocy chromatografii i spektroskopii iż stan soków na złamanej części wygląda tak jak zwykle jest 5 dni po złamaniu a wiadomo zdjęcie pochodzi z 10 kwietnia.. a dodatkowo przeprowadził analizę komputerową ze zdjęcia czasu dokonania przełomu tejże brzozy i wyszło mu że tego złamania na pewno nie dokonał przedmiot poruszający się z prędkością 170? 270? km/godz..

    Analiza fotografii satelitarnych poprzedzających katastrofę. "Białe "łaty" widoczne na zdjęciach satelitarnych z 5 kwietnia 2010 r. Na terenie katastrofy to nie jest naturalny śnieg - wynika z ustaleń prof. Cieszewskiego, który wraz ze swoim zespołem przeanalizował szereg zdjęć obszaru Smoleńska z kilku lat. Te tajemnicze powierzchnie to, zdaniem prof. Cieszewskiego, coś innego, coś, co musiało zostać stworzone przez człowieka. Trudno jednak na podstawie tej jakości zdjęć określić, co to za przedmioty lub materiał. Śnieg powinien na kolejnych zdjęciach pozostawić ciemne plamy. Najprawdopodobniej było to coś ukrytego pod odblaskowymi płachtami wyglądającymi jak śnieg - konkluduje prof. Cieszewski. Warto sprawdzić, co takiego mogło być pod tymi maskownicami - twierdzi naukowiec." Ma rację mgr inż Cierpisz, to były szczątki innej Tutki przykryte , czyli maskirowka . Boeing 707 utracił podobny kawałek powierzchni skrzydła jak Tu-154 w Smoleńsku. Został trafiony sowiecką rakietą, stracił 6 m skrzydła, wylądował po godzinie lotu na zamarzniętym jeziorze http://clubs.ya.ru/4611686018427433389/replies.xml?item_no=3498&parent_id=3512 - specjalista laskowy potrafiłby na pewno udowodnić i wyliczyć ,że ten samolot nie miał prawa lecieć i wylądować gdyż wpadłby w szybka beczkę autorotacyjną. Airbus 320-111 ląduje w roku 1988 w lesie. Na pokładzie było 136 osób. Zginęły trzy osoby. http://www.savetubevideo.com/?v=akmH-J-tZbY Katastrofa airbusa w Miluzie to książkowy przykład, który za każdym razem powinien być przypominany Laskowi i jego "ekspertom". Lądujący samolot skosił 300 metrów lasu, nastąpił wybuch paliwa. linka, którego ja podaję otworzyło prawie 6 milionów osób http://www.savetubevideo.com/?v=bzD4tIvPHwE Boeingi uderzające w wieże WTC w NY przebiły kilkadziesiąt stalowych kolumn konstrukcyjnych a Tupolewa w Smoleńsku załatwiło 1 JEDNO drzewko? - http://911review.com/errors/wtc/fires.html Gdyby samolot przeleciał 5-7m nad ziemią, to sąsiadująca z brzozą budka, rozpadłaby się na kawałki, a zalegające obok śmiecie zostały by zdmuchnięte. Na dostępnych zdjęciach budka stoi, a śmiecie leżą obok. Dlatego Rosjanie w try-miga wycieli wszystkie drzewa, zasypali PObojowisko ziemią. No masz, ta brzoza była złamana wcześniej ?! No to nie ma wyjścia, dr Lasek musi poszukać innego zabójczego dla samolotu krzaka. Przykład z naszego "podwórka". Katastrofa w lesie Kabackim w 1987 roku. Las Kabacki po tej katastrofie, wyglądał jak tajga syberyjska po upadku Meteoru Tunguskiego. Samolot ściął skrzydłami z hektar lasu, zanim rozbił się w zderzeniu z ziemią i doszło do eksplozji paliwa dlatego właśnie trzeba było powołać do istnienia zespół Laska - katastrofa smoleńska to przypadek jeden na pierdyliard i taki fachura jak Lasek od zapasów w kisielu musiał się z nim zmierzyć - nikt inny nie da rady (poza red. Kublik i red. Czuchnowskim). katastrofa sprzed kilku lat w Dolomitach, gdy to amerykański samolot wojskowy zerwał statecznikiem ogonowym linę kolejki górskiej. Oto taki samolot EA-6B Prowler http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/6/69/EA-6B_Prowlers_supporting_Northern_Watch.jpg Kolejka runęła na ziemię, zginęło 20 osób, w tym dwie Polki. Wiecie jak wygląda lina kolejki? Gruba jak wąż 50 mm/5 cm!, do tego skręcona, ma wytrzymać udźwig kilkudziesięciu ton. Samolot zerwał ją a pilot się tłumaczył, że niczego nie zauważył. http://www.savetubevideo.com/?v=AkrHnbWoNn0 Samolot który wylądował w lesie, tym razem pod Moskwą (Tu 204 dnia 22 marca 2010) Zobaczcie co stało się z lasem, w którym wylądował: http://www.savetubevideo.com/?v=AkrHnbWoNn0 Awaryjne lądowanie TU-154 w Republice Komi, pasażerowie poszli na grzyby oczekując na podstawienie następnego samolotu - http://www.savetubevideo.com/?v=fqAA0BMZbOQ
  • Wszyscy.
    Prof. Gieras: "W skrzydłach tupolewa znajdują się baki. Jeśli w Smoleńsku doszłoby do zderzenia z brzozą na ziemi musiałyby być ślady paliwa"
    http://wpolityce.pl/wydarzenia/65228-prof-gieras-w-skrzydlach-tupolewa-znajduja-sie-baki-jesli-w-smolensku-doszloby-do-zderzenia-z-brzoza-na-ziemi-musialyby-byc-slady-paliwa http://wpolityce.pl/site_media/media/cache/40/19/401997c87047b401ee3380a69a4e49b5.jpg
    fot. KBWLLP

    Ciekawe wystąpienie przedstawił Jacek Gieras zaprezentował analizę wypadków lotniczych z udziałem Tu-154M w latach 1973-2011.

    Zaznaczył, że w tym okresie miało miejsce 71 katastrof ze zniszczeniem kadłuba. W nich z kolei zginęło 3009 ofiar. Pierwszy wypadek miał miejsce w Pradze - w 1973 roku, ostatni w Sugrucie - wtedy miał miejsce pożar na skutek błędnej synchronizacji generatorów. W tych latach miało również miejsce 43 katastrof bez zniszczenia kadłuba. http://wpolityce.pl/site_media/media/cache/46/02/460284197061b32036bda0d7b541fb5f.jpg

    Gieras przedstawił zestawienie różnych wypadków Tu.

    Przeżywalność dla Tu-154M jest bardzo duża, co oznacza, że szansa na śmierć w wyniku katastrofy jest relatywnie niska

    - mówił.

    Zaprezentował również statystyki dotyczące Tu, zaznaczając, że wyprodukowano ich ponad 900. Następnie zestawił liczbę wypadków lotniczych Tu-154 z Boeinga 727, Boeinga 767 i Airbusa 300. Co ciekawe, to właśnie Tupolew ma najlepsze wyniki przeżywalności.

    Stąd wynika, że tupolew jest bardzo wytrzymałym samolotem, ale jest bardzo awaryjny

    - wskazuje Gieras.

    Dodaje, że w latach 1973-2011 były trzy katastrofy, do których doszło w wyniku wybuchu. Pierwszą omawianą katastrofą było wysadzenie w 1973 roku samolotu. Porwany tupolew został wtedy wysadzony na ziemi przez porywaczy. Samolot uległ doszczętnemu zniszczeniu. Kolejną tragedią w wyniku wybuchu była eksplozja bomby w 2004 roku.

    Niewielki wybuch bomby w toalecie spowodował dekompresję maszyny i całkowity jej rozpad

    - mówił Gieras.

    Wskazał, że trzecią katastrofą w wyniki wybuchu była tragedia smoleńska. Wskazał, że świadczą o tym doskonale zdjęcia, które zostały zrobione tuż po tragedii.

    Jacek Gieras zaznacza, że należałoby przebadać wrakowisko, ubrania ofiar, szczątki samolotu, by sprawdzić, czy w Smoleńsku doszło do wybuchu.

    Dodaje, że kadłub samolotu to obiekt cylindryczny, który podlega odkształceniom. Dodaje, że w czasie eksplozji następuje rozerwanie wzdłuż kadłuba i wychylenie boków.

    Gieras zaznacza, że eksplozja zawsze pozostawia na częściach metalowych charakterystyczne znaki.

    Wymiar próbki, która poddawana jest analizie, nie ma znaczenia. Znaczenie ma obecność śladów typowych dla eksplozji

    - tłumaczy prelegent. Wśród charakterystycznych wyznaczników wybuchu wymienił m.in. duże rozczłonkowanie części samolotu, charakterystyczne kwiatowe zniszczenia, wygięte boki kadłuba.

    Gieras zaprezentował również zdjęcie dot. zamachu nad Lockerbie, wskazując na znaki szczególne typowe dla eksplozji.

    Dodaje, że również na tkaninach, które były w pobliżu eksplozji można zobaczyć charakterystyczne dla wybuchu ślady. Dochodzi m.in. do mieszania się tkanin.

    Na koniec swojej prezentacji Jacek Gieras zaprezentował film ostatniego incydentu z udziałem Tu-154M. W Turcji doszło do zderzenia samolotu z pojazdem bagażowym. Na filmie widać, że skrzydło zostało uszkodzone, a z baku umieszczonego w nim lecą ogromne ilości paliwa.

    To jest olbrzymia ilość paliwa. W skrzydłach tupolewa znajdują się baki. Jeśli w Smoleńsku doszłoby do zderzenia z brzozą na ziemi musiałyby być ślady paliwa. Dopiero gdy samolot leci na poziomie ponad 1000 m. paliwo lotnicze nie dolatuje do ziemi. Czy zatem wokół brzozy są jakieś ślady paliwa? Czy ktoś to w ogóle badał?

    - pytał Gieras.

    Dodał, że do weryfikacji tez dot. katastrofy smoleńskiej, trzeba przebadać wrak tupolewa. Bowiem bez tego prace są obarczone dużym ryzykiem błędów.



    ZOBACZ ROZMIESZCZENIE ZBIORNIKÓW PALIWA W SKRZYDLE TU-154M: http://wpolityce.pl/site_media/media/cache/b6/bc/b6bc5e257a12c6c6753490bac5f702ac.jpg





    Fot. Orbiter.ucoz.ru

    Od godziny 9:00 trwa II Konferencja Smoleńska - międzynarodowe spotkanie naukowców i ekspertów z całego świata, którzy pochylają się nad problemem przyczyn katastrofy smoleńskiej. Portal wPolityce.pl prowadzi specjalną relację z tego wydarzenia, na bieżąco aktualizowaną.
  • @Kula Lis 62 19:22:02
    Musieli zginąć, to był jedyny sposób by zdobyć raport WSI dla Bronka. Numer z dziennikarzem mu nie wyszedł. Bronek był przed zamachem w Rosji.
  • Wszyscy.
    Katastrofa smoleńska jest wielkim wyzwaniem dla budowniczych nowych dwóch wieżowców w USA po tym jak tamte zostały znacznie uszkodzone gdy samoloty wbiły się całą szerokością w betonowe konstrukcje więzarów przecinając je niemal do połowy co doprowadziło do ich zawalenia.Tylko zastosowanie desek ze stalowej smoleńskiej sosny da 100% gwarancję na nienaruszalność tej nowej konstrukcji w przypadku możliwego nowego lotniczego ataku terrorystycznego. Od czasów Smoleńska wszyscy konstruktorzy wielkich budynków powinni przerzucić się na konstrukcje z pancernego drzewa brzozowego made in MAK/Miller A oto radzieccy uczeni (w tym pp. Anodina i Lasek) mają swoją fizykę, niezależną od ogólnoświatowej. Ps. Jest oficjalna odpowiedź eksperta od Laska: "to niepoważne opierać się o nieostre fotografie satelitarne skoro można spytać właściciela działki na której stoi brzoza. Powie kiedy się złamała". Dzisiaj w programie "Tak jest" na pytanie posła Błaszczaka,czy red.Morozowskiego nie dziwi ,że po 3 latach śledczy jadą badać wrak na obecność trotylu, elokwentny redaktor odpowiedział, że nie bo jeżeli tam był trotyl to czy po 3 ,czy po 5 latach to i tak niczego nie znajdą... Ciekawe.
  • Wszyscy.
    A tak wyśmiewano Jarosława Kaczyńskiego gdy powiedział, że Tu154 to konstrukcja bombowca Boeinga 727, no i na jego i nasze, moje wyszło!!!!! - Jan Błaszczyk emerytowany ekspert z WAT zaprezentował wykład dot. próby odtworzenia geometrii elementów siłowych skrzydła Tu-154M.

    Zaczął od analizy danych technicznych samolotu i omówił źródło wiedzy o tupolewie. Zaznaczył, że potrzebna jest dobra klasyfikacja samolotu oraz poznanie wiadomości technicznych.

    Trzeba również znać prędkości. Gdy mamy te dane, powinniśmy sobie poradzić

    - tłumaczył Błaszczyk.

    Zaznaczył, że w tupolewie mamy skrzydło doczepne, wzmacniane dźwigarami.

    Wskazuje, że należy ustalić odpowiednie obciążenia występujące w konstrukcji samolotu. Wskazał, że zebrany materiał będzie materiałem poglądowym.

    Omawiając klasyfikację tupolewa Błaszczyk wskazał, że jest to bombowiec!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! o charakterystyce samolotu pasażerskiego. Ma bowiem odpowiednią obwiednię. Prelegent wskazuje, jakie siły występujące w skrzydle są ważne dla rozumowania ws. Smoleńska.

    Następnie Błaszczyk zwraca uwagę na prace konstrukcji i możliwość pochłaniania przez nią naprężeń. Wskazuje, jakie elementy konstrukcji skrzydła są najważniejsze dla pochłaniania napięć. Jan Błaszczyk wskazał, w jaki sposób przenoszone są siły i naprężenia, jakie występuje w skrzydle.

    Pokrycie górne wraz z podłużnicami przenosi 55 proc., a dźwigary pozostałą część momentu zginającego

    - wskazywał ekspert.

    Zaprezentował również rysunek skrzydła tupolewa, które składa się z trzech kesonów. Na rysunku zaznaczono grubość pokrywy. Na kolejnym rysunku zaprezentował z kolei stan naprężeń, jakie występowały w skrzydle tupolewa przed rzekomym uderzeniem w brzozę.

    W ramach podsumowanie Jan Błaszczyk wskazał, że są dostępne dane dotyczące tupolewa i geometrii jego struktury. Wystarczą wiadomości dostępne w internecie.

    Na koniec powiem, że do tego, co zaprezentowałem, potrzebne jest ołówek, PCet i głowa specjalisty

    - tłumaczy Jan Błaszczyk.
  • Wszyscy.
    II Konferencja Smoleńska. Wykłady, analizy, prezentacje. "Będziemy nasze badania prowadzić, aż do wyjaśnienia wszystkich okoliczności tej katastrofy." TRWA NASZA RELACJA http://wpolityce.pl/wydarzenia/65187-ii-konferencja-smolenska-wyklady-analizy-prezentacje-bedziemy-nasze-badania-prowadzic-az-do-wyjasnienia-wszystkich-okolicznosci-tej-katastrofy-nasza-relacja
  • Wszyscy.
    Potwierdzenie manipulacji przy czarnych skrzynkach? Prof. Gruszczyńska: "Na nagraniach nie ma uderzenia w brzozę, nie ma odgłosu przypominającego stuknięcie"
    ttp://wpolityce.pl/site_media/media/cache/6d/1e/6d1e8fa4b326e4201d677ed30056ffcd.jpg

    Anna Gruszczyńska-Ziółkowska zakończyła wykłady pierwszego dnia Konferencji Smoleńskiej wystąpieniem pt: jak brzmi uderzenie samolotu w brzozę?

    CZYTAJ TAKŻE: II Konferencja Smoleńska. Wykłady, analizy, prezentacje. "Będziemy nasze badania prowadzić, aż do wyjaśnienia wszystkich okoliczności tej katastrofy." TRWA NASZA RELACJA

    Zaczęła od tego, że w materiałach komisji Millera znalazł się opis jednej fali dźwiękowej, świadczącej właśnie o uderzeniu w brzozę. Ekspert wskazała, że opiera swoje rozważania na materiałach MAK i komisji Millera.

    Zdarzenia, które omówię, są opisane w materiałach i transkrypcji Instytutu Ekspertyz Sądowych

    - mówiła prelegent.

    Wskazała, że teoria dot. brzozy opiera się na odczycie z kokpitu tupolewa.

    Pojawia się więc pytanie, który dźwięk jest interpretowany, jako odgłos uderzenia samolotu w brzozę

    - wskazała Gruszczyńska-Ziółkowska.

    Dodała, że w oficjalnych materiałach sprawa uderzenia w brzozę jest odczytywana na podstawie zapisów z kokpitu. Prelegent wskazuje na nieścisłości w materiałach komisji Millera oraz zapisach rejestratorów.

    Wskazuje, że w raporcie komisji Millera używa się sformułowań, które mają sugerować dynamiczność wydarzeń i gwałtowność. Jednak - jak wskazuje Gruszczyńska-Ziółkowska - te sugestie nie są prawdziwe. Dźwięki nie są gwałtowne, ale ewolucyjnie narastają.

    Jednak w załączniku do raportu znajduje się materiał, który pokazuje, że zmieniono narrację - już nie ma mowy o dźwięku w brzozę, ale o dźwięku, które brzmi jak stuknięcie.

    Nie ma jednak czegoś takiego, jak odgłos przypominający stuknięcie. Stuk to dźwięk. Albo dźwięk jest, albo go nie ma. Stuknięcie jest dźwiękiem

    - tłumaczy.

    Zaznacza, że w dźwięku nagrania z kokpitu słychać kilka uderzeń i podobnych stuków.

    Które z trzech uderzeń jest wskazywany przez komisję?

    - pytała prelegent, zaznaczając, że ustalenia komisji nie są jasne.

    Prezentuje również zestawienia dźwięków, które pojawiają się na nagraniu. Dodaje, że jest wiele zaburzeń i powtarzających się odgłosów.

    Na nagraniach nie ma uderzenia w brzozę, nie ma odgłosu przypominającego stuknięcie, o czym mówi raport Millera i załącznik 2. Mamy z kolei głosy, które nie zostały opisane

    - tłumaczyła ekspert.

    Wskazuje, że słychać wiele zakłóceń i zaburzeń. Pod koniec nagrania słychać "hurgot".

    Na koniec wskazała na konieczność pogłębienia badań akustycznych.

    Puściła również fragment nagrania, który wskazuje, że materiały były manipulowane. Słychać bowiem, że ktoś mówiący kończy zdanie na dwa zupełnie inne sposoby. Dźwięki są na siebie nałożone.

    Sprawa zdaje się nie budzić wątpliwości.

    To zjawisko pokazuje, że zapis nie jest integralny

    - zakończyła swoje wystąpienie.

    Kwestia referatu dot. czarnych skrzynek wróciła również w podsumowującej pierwszy dzień konferencji dyskusji.

    Dr Gajewski:

    Jeśli udowodnimy, że doszło do manipulacji, to wszystkie nagrania dostarczone przez śledczych nie mają sensu. Jedno fałszerstwo eliminuje cały materiał dowodowy.

    Prof. Gruszczyńska-Ziółkowska:

    Mamy bardzo poważny problem, bo materiał, z którego korzystamy, to materiał dźwiękowy w filmie MAK. On mógł do produkcji filmowej być manipulowany.

    lw, znp http://wpolityce.pl/wydarzenia/65234-potwierdzenie-manipulacji-przy-czarnych-skrzynkach-prof-gruszcznska-na-nagraniach-nie-ma-uderzenia-w-brzoze-nie-ma-odglosu-przypominajacego-stukniecie
  • @Kula Lis 62 21:50:01
    Komentarz bardzo ciekawy:
    gość (83.23.25.***) dzisiaj, 21:07 Odpowiedz Zgłoś nadużycie

    Jestem producentem filmowym. W mojej firmie często przemontowywaliśmy( przy pomocy profesjonalnych programów) ścieżkę dźwiękową tak aby z kilku identycznych wypowiedzi uzyskać jedną idealną. To typowa procedura, która jeśli wykonana dobrze jest dla przeciętnego człowieka niezauważalna. To co zrobiono z taśmą "smoleńską" to ordynarna manipulacja jeśli nie prowokacja!!! Anna Gruszczyńska świetnie to wychwyciła! Ale powtarzam! Włosy stanęły mi dęba kiedy te dźwięki usłyszałem i zobaczyłem na graficznym wykresie! To amatorskie bezczelne oszustwo!!! Inny tembr, inny akcent dodanego słowa...Do tego nie zachowana odległość między zespołami dźwięków. Naiwne, nieprofesjonalne działanie oszustów lub...specjalne, obliczone na to aby skłóceni Polacy skoczyli sobie do gardła.Szok. Właśnie o tym rozmawiamy z żoną. Oboje jesteśmy wstrząśnięci. Wiem co piszę bo z tego żyję...
  • Wszyscy.
    Prof. Chris Cieszewski jest pracownikiem badawczym w Warnell School of Forestry and Natural Resources, University of Georgia (Ateny, Georgia) w Stanach Zjednoczonych. Jest naczelnym redaktorem dwóch międzynarodowych czasopism naukowych, członkiem komitetów redakcyjnych trzech innych międzynarodowych czasopism naukowych i pracuje jako recenzent dla 23 międzynarodowych czasopism naukowych. Jest fundatorem międzynarodowego pisma naukowego "Mathematical and Computational Forestry and Natural Resource Sciences", organizacji zawodowej Southern Mensurationists zrzeszajacej specjalistów od biometrii leśnej z 13 południowo-wschodnich stanów USA, i współfundatorem międzynarodowego pisma naukowego "Biometry, Modelling and Information Sciences". Prof. Cieszewski opublikował ponad 120 artykułów naukowych, które są cytowane ponad 780 razy w międzynarodowej literaturze badawczej.

    W swojej analizie Amerykanin wykorzystał złożone metody poprawiające jakość zdjęć satelitarnych. Należy podkreślić, że w przygotowaniu prezentacji brali udział także inni naukowcy z USA: Arun Kumar, Roger Lowe, Pete Bettinger, Daniel Markewitz i Deepak Mishra z University of Georgia.
  • PT KOMENTATORZY WPISU
    SERDECZNIE DZIĘKUJĘ I POZDRAWIAM WSZYSTKICH
    PT KOMENTATORÓW
    ALEKSANDER SZUMAŃSKI

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930